Patrzysz na wiadomości wyszukane dla hasła: Banan zwyczajny

Jak oczyścić Łomianki ze śmieci

Akcja sprzątania świata jest również w Polsce:
www.naszaziemia.pl/v3/

Społeczeństwo jak widać to głównie brudasy, chociaż prawdę mówiąc jak muszę
lecieć przez pół miasta (o lesie nie wspominając;) i wypatrywac kosza na śmieci,
to tez mam ochotę piżgnąć tą butelkę czy skórkę od banana i wiać. ;)
A tak poważnie, to mazowieckie jest po prostu nie zwyczajne sprzątać. Rzucić pod
siebie i do widzenia. Na Śląsku czy na Mazurach ludzie mają we krwi "niemiecki"
porządek - domy odmalowane, podwórka wysprzątane, czyste chodniki.

Nie sądzę, żeby agitacja coś dała. Należy zaczynac już od przedszkola, dzieci
najszybciej przekonać, że sortowanie śmieci i czyste środowisko to coś
naturalnego. Niereformowalnych dorosłych przekona wyłącznie kasa - jak ktoś
zaoferuje darmowy wywóz śmieci to kto z tego nie skorzysta?

 » 

Tokyo Nights dla Klossa

Historia 18-19 letniej dziewczyny z Izraela i Jej kolezanek pracujacych jako
hostessy w Tokyo. Coz za okropnie nudna praca! Faceci sa beznadziejni,
mrukliwi, slabo znaja angielski i sami nie wiedza czego chca. Te dziewczyny tez
zreszta o porzadnym flircie maja slabe pojecie - takie mlode podfruwajki
liczace na latwe pieniadze. Wcale nie wszystkie byly jakos specjalnie
atrakcyjne. Wszystko sprowadza sie do glupawych pogaduszek, palenia ogromnej
ilosci papierosow, dolewania alkoholu i glaskania po twarzy albo nodze. Slowo
daje - Japonczycy maja przedziwny stosunek do zabaw erotycznych za pieniadze -
ha ha ha. W sumie to wszystko bardzo niewinne tylko bardzo czasochlonne,
subtelnosci w tym jednak zero. Reportaz ciekawy chociaz brakowalo mi drugiej i
trzeciej strony. Brakowalo mi punktu widzenia tych placacych facetow. I
brakowalo mi punktu widzenia mamy w Izraelu, do ktorej glowna bohaterka dzwoni
stosunkowo czesto. No ale w godzinnym reportazu pewnie trudno wszystko
zmiescic. Kloss, Nekos - czy dla faceta naprawde jest takie podniecajace
patrzec jak dziewczyna w akwarium je banana? Moj man smial sie strasznie gdy na
to patrzylismy ale On ma raczej zlosliwe poczucie humoru
Po raz kolejny przekonalam sie, ze to, co powierzchownie wydawac sie moze
interesujace, przy blizszej obserwacji jest zwyczajne lub wrecz zwyczajnie
nudne. Jak i ta praca hostessy.
Elka

Środa :)

Czarodziejko, gratuluję! Oby Cię to zbomilizowało do dalszej walki :-) Bo mnie
prawie zawsze demobilizuje :-P
I w ogóle Wam wszystkim należą się gratulacje za wytrwałość i samą decyzję o
zmianie na lepsze!
Dzisiejsze menu :-)
Śniadanie: 1 banan, kilka orzechów włoskich
Obiad: w szkole, więc tylko 1 kanapka: 2 kromki razowego posmarowane cienko
margaryną, plasterek szynki, 2 listki sałaty
Kolacja: a to już w domu, więc drożdżówka z jagodami :-PP Wiem, wiem, nie
powinnam, tylko cholewcia specjalnie dla mnie ją dla mnie kupiono :-) więc
wolałam już teraz zjeść, żeby mi nie chodziła po głowie ;-). Do tego 1 małe
jabłuszko i kilka listków gotowanej kapusty
Moje założenia spacerkowe na razie realizuję bezwzględnie, bo zwyczajnie mi się
podobają :-)) Przy takiej pogodzie aż żal tłuc się autobusami i tramwajami :-)
Pozdrrrrowionka :-)
Sillia

cukier a azs

Rowniez ja chcialabym to lepiej zrozumiec. Na razie wiem tyle, albo moze tez
jestem w bledzie:

Niezaleznie od AZS cukier rafinowany jest niekorzystny, bo:
- powoduje prochnice
- slodkie pokarmy sa zazwyczaj malo wartosciowe, syca i przez to mniej sie je
tych wartosciowych
- organizm moze miec problemy z rozkladaniem tych cukrow
- obciazaja uklad odpornosciowy

Cukry zawarte w owocach i warzywach sa lepsze, bo wraz z nimi owoc/warzywo
dostarcza mikroelementy i inne, ktore ci pomogaja rozkladac go.

Nie jestem pewna: z tego rozumiem, ze kupujac glukoze/fruktoze (czyli wyciagi
np. z owocow), to jest to tak samo niekorzystne, jak zwyczajny cukier.

Jesli chodzi o AZS:

- cukry sa zamieniane na kwasy, ktore niekorzystnie wplywaja na skore
- niekorzystnie dla flory bakteryjnej
- jesli chodzi o miod to lekarka nam odradzala, bo jak mowi: nie wiadomo co
tama lata w powietrzu' (nie pytalam, co miala na mysli)
- przejrzalam troche ksiazek na temat diety dla osob z AZS i zalecaja raczej
ograniczenie slodkich owocow jak np. daktyle, banany

Czytalam, ze jedzenie slodkich rzeczy to taki sam nalog jak picie alkoholu,
uzaleznia. Ale mozna sie odzwyczaic. Ostatnio czytalam wytlumaczenie, dlaczego
slodkie (i tluste) nam tak bardzo smakuje: w czasach paleolitu ludzie pierwotni
mieli tego bardzo malo w pozywieniu, zmysly od razu wychwytaly, gdy sie pojawilo.

Czekam rowniez na dalsze informacje,
Kerstin

 » 

SS-Eurosnajperfuehrera wkopał Nowak-Jeziorański:

Miło mi, że w końcu zaczynamy rzetelnie rozmawiać. Zacznę od końca: nie jest argumentem, iż "istnieją panśtwa rozwijające się szybciej niż UE poza UE", gdyż odbijając piłeczkę można powiedzieć, że "istnieją państwa rozwijające się wolniej od UE poza UE" i tu też mogę odesłać do danych GUS... Zresztą to też zależy jak rozumiemy rozwój... Podsumuje to tak: Moim zdaniem szybszy rozwój Polski w UE jest możliwy niż poza UE, ale nie jest to bynajmniej pewne (czyli w sumie nic nie mówię, ale żeby coś powiedzieć musiałbym przytoczyć argumenty za jednąlub drugą tezą). Co do bananów - tu polemizować nie będę - wiem o podwyżkach, nie wiedziałem tylko z czego to wynika. Co do masarni, mleka itp. Tutaj z własnej pozycji trudno mi się wypowiadać, gdyż zwyczajnie w świecie się na tym nie znam i eksperta od norm udawać nie mam zamiaru. Odpowiadając, po co walczyliśmy w 1939 roku: ponieważ nasze państwo zostało zbrojnie zaatakowane bez wypowiedzenia wojny...
Przepraszam, ale chwilowo nie mogę kontynuować. Odnieś się proszę, do tego, co właśnie napisałem...

wspomnienia

wspomnienia
tak mi się jakoś na wspomnienia zebrało.
powspominamy?
przypomnijcie sobie jakies dawne-bardzo dawne przyjemne/mnie przyjemne
zdarzenia.
ja zacznę.
Dziś w telewizji był program o świętach lat 80'.
Pamiętam,że w prezentach pod choinką leżały pomarańcze i banany.(Skąd mama je
brała??) boże ...jak one pachniały....
były też "delicje"w plastikowym ,przezroczystym opakowaniu i
wyrób "czekoladopodobny".A także guma do zucia"donald"(z historyjką obrazkową)
z PEWEXU !! w związku z tym,ze nic w sklepach nie było,przeważały w
prezentach - gry z rzucaną kostką.
tata jak zwykle skarpetki dostał :P
w domu był krzyk,ze "coś tam" jeszcze nie gotowe,a zaraz trzeba zasiadać do
stołu.Jeszcze mama dosmażała ubitego karpia:PP ,a tata rozstawiał
talerze.Babcia zajmowała sie komentowaniem,"czemu to tak zrobione,a nie tak"
czyli norma.a w domu roznosił się zapach grzybów i pieczonego ciasta.
Pamietam jeszcze herbatę.Nie tam jakąś "lipton" czy "sagę".Ale "madras".Naszą
zwyczajną ,granulowaną "madras".okropieństwo.hyhyhyhy
Pamietam też jak wujek kupił duzego fiata..ech
wujek woził nas dookoła osiedla(pewnie żałował paliwa:P)
wszystkie koleżanki mi zazdrościły !!a ja chodziłam dumna jak paw.:D
a co Wy pamietacie.Niekoniecznie z wigilii.podzielcie się wspomnieniami.:)

Na diecie bezmlecznej, bezglutenowej, bez.., bez..

zebym nic nie pokrecila dam kilka linkow ;-)

www.breakingtheviciouscycle.info/autism/autism.htm
www.pecanbread.com/
i cos po polsku
www.dobrametoda.com/SCD/SCD-polish/SCD%20-%20nauka%20i%20SCD.htm

generalnie uwaza sie ze jesli zwyczajna bezglutenowo-bezcukrowo-
bezmleczna nie przynosi efektow w przypadku autyzmu i zaburzen z
jego spektrum to nalezy sprobowac tej

ale
trzeba uwazac na czasem odkladajace sie szczawiany wapnia
(szczegolnie w pierwszym okresie)
poza tym moj syn ma tez lekkie uczulenie na jajka i jej ciagniace
kolejnymi etapami na tamten czas bylo niemozliwe
obecnie nie ma takiej potrzeby jednak jesliby taka byla
prowadzilabym go SCD

ps dodatkowo wycofalismy jeszcze produkty smazone i banany

Jakie Ceny na DOMINIKANIE

Aniu,

Świetnie, że wpadłaś na naszego bloga i jeszcze nam przyjemniej, że
zdecydowałaś się tam zostać :)

Zapraszamy!

A my podczas wypraw właśnie tak się posilamy, jak piszesz – wcinając
lokalne frykasy, bezpośrednio na ulicy z prostych kramów. Z
potraw "konkretnych", najczęściej wybieramy to, co dobrze wysmażone.
I przyrządzone "na oczach". Np. tak uwielbiane przez nas – pieczone,
zielone platanosy. Wysoka temperatura powinna bakterie wyeliminować.

A propos – planatosów... Poniżej coś, co może wywołać ślinotok ;)

dominicana.blox.pl/2007/05/SMAZONE-ZIELONE-NIE-BANANY.html

Smacznego! :)

Co to zajadania się egzotycznymi owocami. Faktycznie, potrafią swym
kształtem, barwą i zapachem skutecznie kusić. np. przepyszna, o
miąższu śmietankowo-poziomkowym - guanabana.

Zaintrygowanemu człowiekowi zdarzy się zapomnieć o higienie. A owoce
mogą być często nieumyte, albo umyte – tyle, że w wodzie zapaćkanej
jakim drobnoustrojem.

Często jednak żołądek płata nam niemiłe figle, bo jest
zwyczajnie "zszokowany" nowością. Jak w przypadku, tej wspomnianej
powyżej guanabany.

Abyś Aniu jednak przemogła się i czasem spróbowała czegoś
lokalnego :)

Saludos,

Jakie menu na kinderbal?

Malutkie ciekawe kanapeczki - OK, ale pewnie specjalnie jesc nie beda
torcik - cos ciekawego i lekkiego
czy wsrod dzieci beda alergicy? Bo takim byloby przykro, ze nie moga zjesc...
moze zwyczajny biszkopt upieczony w tortownicy i ladnie przystrojony? Z
dodatkiem rodzynek?
kolorowe galaretki owocowe
sporo owocow: winogrona, banany, brzoskwinie (moze moga z puszki?) itp.
malutkie krakersiki, drobne ciasteczka, jakies ryzowe chrupanki, cos w tym
stylu
rozne dozwolone napoje
cos na cieplo - o tej porze dzieci beda po obiedzie, ale na wszelki wypadek -
cos prostego - jakies male kotleciki mielone?
U mnie dzieciaki jadly bardzo niewiele - bawily sie
zycze powodzenia
i wszystkiego najlepszego dla Twojej coreczki
Kaska

Gotowanie czy słoiczki?

ja gotuje bo moj syn juz tyle je ze mnei na sloiczki zwyczajnie nei stac . A
sloiczki czasem kupuje jakies dziwne dania np zeby mial urozmaicenie. A orpucz
takiej zwyklej zupki (marchew seler pietruszka ziemniaczek i miesko) daje mu:
jablko starte z bananem, jablko gotowane z kaszka (gotuje jabluszko pokrojone i
dodaje do tego kaszke dal niemowlat) makaron dla dzieci z twarozkiem
homogenizowanym, rozmoczone herbatniczki, albo miks deserka kupnego z
jabluszkiem zeby bylo na 2 razy. Aha kuba ma 10 miesiecy.

time flies like an arrow

zettrzy:
> fruit flies like a banana
>
> to samo czy co innego?

To jest baaardzo stary przykład na niejednoznaczność wypowiedzi w językach
bezfleksyjnych na poziomie kompletnych zdań.

Po niemiecku o taki przykład jest znacznie trudniej, chyba że zrobi się
szacher-macher z dużymi literami: ,,ICH HABE LIEBE GENOSSEN''. Po napisaniu
zwyczajnie dwuznaczność pryska: ,,Ich habe Liebe genossen'' lub ,,Ich habe liebe
Genossen''.

Ale i po polsku można coś podobnego wydumać, o ile ktoś nie jest zbyt
skrupulatny w odróżnianiu zdań od równoważników zdań: ,,Olej problem ważki''

ile wydajecie tygodniowo na jedzenie?

Oczywiście, nie chciałam być źle zrozumiana. Tyle, że np. moje dzieci nie chcą
już ubiegłorocznych jabłek ale chętnie zjadają truskawki, banany, czy arbuza.
I niestety w tej kwestii nie mogę oszczędzić, tak jak napisałam.
Niestety mnie w ogórdku nic nie wyrośnie, bo go zwyczajnie nie mam. A szkoda...

wyprawka dla noworodka

dzięki:) to dopiero poczatek ciaży, dzisiaj idę do gina, coby się utwierdzić w
przekonaniu, że wszystko ok. jak dobrze pójdzie, dzidizuś przyjdzie na świat z
poczatkiem lipca. moja starsza córcia niewiele rozumie - na ledwo 2 latka, więc
specjalnie jej nie uswiadamiam. ale już mam problem, bo nie mogę jej nosić.
wytłumaczenie tego dziecku graniczy z cudem:(

co do pielęgrniarek - ja byłam po cieciu, więc jak baby kazały mi się w I dobie
opiekowac dzieckiem w dzień i w nocy/sic!/ , zwyczajnie sie poskarżyłam
lekarzowi. i miałam spokój. wredna jestem, ale chyba inaczej w niektórych
wypadkach się nie da. miałam kłopoty z pokarmem / jak to zwykle po cesarce/,
dziecko było dokarmiane - po prostu, któregoś dnia poszłam na te ch..ne
noworodki i kazałam nakarmić dziecko. przy okazji córunia zrobiła kupkę, więc
kobieta jeszcze ją przewinęła.

ale - pal licho położne i pielęgniarki. słyszałam na włąsne uszy, leżąc na
porodówce, jak jeden z lekarzy powiedział do kobiety, którą szył / babka się
ruszała, bo nie dostała znieczulenia do szycia/ - jak chciałaś mieć bachora,
to leż teraz jak należy. strzeliłabym gada osobiście!!!

a co jadłam. wszystko:) miałam szczęście. córka nie tolerowała tylko bananów i
pomidorów. może z czasm i Twojemu synkowi podejdzie inne jedzenie, niż ryż -
czego mocno życzę:)

"X muza, a ściślej nie tyle film, co kino

Kwieto - tak zupelnie z innej beczki - czy Ty nie umiesz odpuscic? Mnie sie
zwyczajnie nie chce Cie uczyc, kto to jest Banan, kto jest Oreo w kontekscie
kolorowych ludzi pracujacych wsrod i dla bialych. Mnie sie nie chce robic tu
wykladu z historii i polityki, bo to nie moja sprawa kto i jak chce sie
oswiecac. Chcesz sobie byc swiecie przekonanym, ze widziales wiekopomne dzielo
sztuki bez sladow propagandy - Bog z Toba - badz sobie przekonanym - mnie nic
do tego. I mnie laskawie pozostaw w spokoju w moim prywatnym przeswiadczeniu,
ze o Brazylii i o odbiorze czegoklwiek pisanego czy kreconego stamtad wiem
wiecej niz Ty. Ja Cie nie znam ale podejrzewam, ze jestes bardzo mlodym
chlopcem, ktory po prostu MUSI udowodnic za wszelka cene, ze racja -
czymkolwiek by nie byla - jest po jego stronie. Zobacz - ja Ci ustepuje z
drogi juz po raz kolejny i po raz kolejny mowie Ci, ze nie widze szans na
rowna dyskusje a Ty swoje - i jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze mnogo,
mnogo raz. To jest, do diabla, calkiem przecietny film jakich sporo bylo, jest
i bedzie akurat z tamtego rejonu swiata - nie ma sie co tak podniecac.
Naprawde! Kino ma jeszcze dla nas tyle niespodzianek - mam nadzieje :o)

Łódzkie mamusie !!!

do maliki
witam..
widzę że nasze dzieciaczki sa w podobnym wieku.. Igo osiem miesięcy skończył
18/11 czyli b;liżej mu już do końca dziewiątego..
raczkuje od 24/11.. i juz dobrze wiem.. że dużo spojokniej było jak sobie
siedział.. ale ..

co do diety.. to jest biedniejsza od diety Twojego szkraba.. z
owoców "niezwyczajnych" no to banan.. a mandarynek nawet nie pomyslałąm, zeby
spróbować..o kapuście nie mówiąc..
nie wiem ile waży.. jutro idę do lekarza z nim na szcepienie.. ale koło 9 kg..

pozdrawiam gorąco, życzę miłego poniedziałku

Łódzkie mamusie !!!

Witaj,
Przepraszam za niedopatrzenie, Twój Igor jest rzeczywiście najstarszy ))
Ja też czasem tęsknię do chwil, gdy dziecko można było położyć na macie i
spokojnie pójść do kuchni zrobić kawę... Teraz nawet siusiam w biegu przy
otwartych drzwiach do łazienki, bo mały jest momentami nieprzewidywalny.

Co do diety, to moje słoneczko nie jest alergikiem, więc się nie przejmuję,
zresztą jak czytam jak różna kolejność jest w różnych krajach to tym bardziej
się upewniam, że nie ma powodu by uznać wyższość kolejności polskiej nad np.
niemiecką. Z owoców "niezwyczajnych" mały je banana, kiwi, melona, mandarynki i
cytrynę. No i ten kapuśniak to taki oszukany, bo kapusty dziecku nie daję,
tylko gotuję go na soku z kapusty
Pozdrawiamy.

Czy sa w Polsce uczciwi ludzie?

Jest moc POCZCIWYCH ale zwyczajnych ludzi. Tych co nie mają wpływu na
bieg spraw wielkich.
Co dalej ?
dalej to już tylko UNIA ! Z "naszymi deputowanymi za gruba kasę"
Segregacja w szkołach.Dzieci bogatych i wysoko wykształconych ( wiadomo
gdzie) w oddzielnych klasach z dodatkowymi lekcjami. Jak nie wierzycie
poczytajcie w wiadomościach z przed dwu tygodni. W W-wie aw co piątej szkole.
Prawie getto edukacyjne.Jak nie wierzycie poczytajcie w wiadomościach z przed
dwu tygodni. W W-wie aw co piątej szkole. Prawie getto edukacyjne.
Możliwość wyjazdu za Dowodem Osobistym zapewniona!
Gdzie ? Jak masz "kasę" to wszedzie. Jak jej nie masz to do Wąchocka. ( Bez
obrazy sympatycznego Wąchocka, to tylko takie powiedzenie).
Praca pokorna bez pretensji o płace.
Płace ? Jak na lokalnym rynku. Czyli siedem stów na miesiąc dla "robola".
Nawet banany nie stąd gdzie tańsze, tylko stamtąd skąd wolno kupić.
Benzynka, dla bogatych. Plebs niech jeździ w taczkach.
Ale tego sie chciało! Już ! Natychmiast! Bez zastanowienia sie nad skutkami i
sposobami zapewnienia sobie perspektywy.
I znów , spoko, tak musi być ! To cena za... , za co ? Za to, że za następne 50
lat coś sie moze zmieni? Ale co ???? Kolory na mapie?
Mam czarne myśli.
Mniemam, że i kupcy i pośrednicy pojmą, że ich cug do Unii szybko skończy się
plajtami. Naród nie może żyć tylko z handlu. Ktoś musi wytwarzac dobra do zbycia
lub przywozić kasę i tu zostawiać ją miejscowym. Vide: Cypr, Bahamy,
Szwajcaria.
Haniu!
Ps. Jak moje wspominki ? Tak kiedyś bywało !!
Pozdr.

Francja żąda wyjaśnień od Danuty Huebner

Gość portalu: Banan napisał(a):

> Francuzami nie nalezy sie przejmowac, sami sie wykoncza swoim socjalizmem. My
> natomiast musimy skonczyc z naszym socjalizmem i moze bedzie lepiej.
>
> Argumenty pan Barniera sa zwyczajnie smieszne, wolny rynek to wolny rynek.

A jak juz skonczycie z tym "socjalizmem" to wlasciciele firm beda mieli
kieszenie nabite po brzegi zarobionymi przez was pieniedzmi ,a wy bedziecie zdy
chac z glodu na granicy nedzy ,jak bydlo robocze.
Ot typowa polska logika.

>>>Wysokie standardy Unii Europejskiej

>>>Wysokie standardy Unii Europejskiej
Jakoś mi umknęła wiadomość sprzed paru dni... Pierdolnął w gruzy terminal na
lotnisku Generała de Gaull'a... budowla miała całe 11 miesięcy... pogrzebała
4 osoby...

Ileż to ja się naczytałem o tym jak to po wejściu do UE standardy wszelakie
tak się wyśrubuje, że wszystko będzie u nas bezpieczne i cacy... a zwłaszcza
już w dziedzinie budownictwa... te unijne normy na produkcje materiałów
budowlanych (notabene tak samo sensowne jak krzywizna banana czy "owocowość"
marchewki)... No i co?

France wywaliły na terminal 300 mln Ojhro, a on zwyczajnie pierdolnął jak
domek z kart. Tam oczywiście napewno nie ma korupcji i całe 300 mln to były
materiały, projekt i robocizna... to oczywiście tylko u nas kradną i się
korumpują ale ponieważ weszliśmy do Unii Socjalistycznych Republik to będzie
UCZCIWOŚĆ tera i wysokie standardy...

Tylko kiedy do TEJ Łunii wejdą france i folksdojcze???

Kanarek

moje lubią pomidory,z obecnie dostępnych warzyw i owoców to jeszcze melon i
arbuz czasem dziobną winogron,smakowały im też jagody i maliny,truskawki i
porzeczki średnio,a największą frajdę mają z ugotowanych(oczywiście bez
soli)kolb młodej kukurydzy która się pojawiła ostatnio,także sałatka zrobiona z
kwaskowych jeszcze tartych jabłek i marchewki+pokrojony melon+ewentualnie trochę
ugotowanego ryżu smakuje im lepiej niż np.banan,ale najbardziej to jednak
interesują je "gałązki" z nasionkami-z babek lancetowatej i zwyczajnej,tasznika
już nie ma niestety,podobnie jak nasion mniszka,ale są nasiona
szczawiu,krwawnika i bylicy będą niedługo

Strasburg: awantura na wystawie antyaborcyjnej LPR

Nie jestem dewotem z LPR, ale w tym przypadku...
nie za bardzo wiem o co biega tym czerwonym palantom w PE? LPR chcialo tak
przedstawic swoj punkt widzenia na usmiercanie istot zywych i to jest ich
swiete prawo, a to, ze jakas k....a ma odmienne zdanie, bo sama wyskrobala
sobie corke czy syna to juz nie jest wina LPR. Proste jak europejski banan.
Jezeli jakas ciota ma cenzurowac co wolno mnie ogladac a co nie, no to welcome
to the Orwell reality. Zwyczajnie! A ten szwab zbulwersowany porownaniem dzieci
z niemieckiego KL do abrocji to juz lekka przesada! Przeciez to oni zafundowali
swiatu to pieklo!
Gosc ktory podpisuje sie jako ,,stdz1" powinien czym predzej palnac sobie w
sufit. Szkoda na niego powietrza!

AZS=uczulenie białkowe

A słuchajcie dziewczyny, mam jeszcze taki problem. Nie wiem, czy to też jest związane z alergią? Tydzień temu podałam synkowi banana, ale ledwie co. Później bardzo wymiotował. Pierwszy raz w życiu. No i dziś to sie powtórzyło (tym razem dostał pół słoiczka banana z jabłkiem -nie wydaje mi się, że to u zaszkodziło), tzn. wymioty, ale w dużo gorszym wydaniu. I nie wiem, czy to z jedzenia, czy z czego. Maly był przez chwilę z babcią, która niby wie, że nie może mu nic podawać, ale swoje eksperymenty uskutecznia. Czy alergicy mają skłoność do wymiotowania? Czy raczej sie strół? Czy jest to objaw tego, że coś nietolerował ze względu na alergie, czy zwyczajne zatrucie to było?

chyba umrę z głodu...

chyba umrę z głodu...
Moje dziecko ma 6,5 miesiąca. Karmie malucha i walczę z azs, o czym,juz
niejednokrotnie pisałam na forum. Jakoś tak łatwiej podzielic się swoimi
przmyśleniami na forum, niż opowiadac o tym znajomym, którzy uważają, że
przesadzam. Łącznie z teściową, ojcem i paroma innymi osobami. A ja naprawdę
nie chcę przesadzać. Od 2 ,5 mies. jestem na diecie bezjajecznej i
bezmlecznej. Od chyba miesiąca nie jem nic oprócz chleba żytniego na
zakwasie, indyka pieczonego, kaszy gryczanej i ziemniaków. Jeszcze tylko
brokuły są ok. A tu nie ma zmian na lepsze. Po zjedzeniu fasolki dramat-
dziecko wysypało nawet na plecach. To samo było po buraczkach. Boję się
eksperymentować z innymi rzeczami, bo same wiecie, jak dziecko cierpi jak się
drapie po cały ciele tylko z powodu jednej marchewki zjedzonej przez
matkę... Ze słodyczy jem tylko palcki ziemniaczane posypane cukrem...Jabłka
chyba uczulały , ięc ich nie jem. Próbowałam gruszkę - chyba jest w porządku,
ale nie wiem tak do końca.
Robię sobie coś tam z przepisów dla alergików, np. świetne pierogi z kaszy
gryczanej i ziemniaków, ale ile można jeść te same produkty? Nie mogę robić
sobie duszonego mięsa np. czegoś w rodzaju spagetti, bo mam wrażenie że po
tym jest gorzej.
Ciągle jestem głodna i "chodzą za maną" różne zwyczajne rzeczy do zjedzenia:
buraki, banany, jabłka,nie wspomne o nabiale.Radzilyśie mi, żebym się nie
poddawała, i nie przestawała karmić, ale jakoś nie widzę sensu tej katuszy. A
co z dzieciakiem, skoro ma tak mało urozmaicone menu?
Tak tylko chciałam się wyżalić.
Aga

pożądanie niekontrolowane...

guayazyl1 napisał:
> bo bulka paryska nie tylko z Paryza, ser nie tylko ze
> Szwajcarii, a szampan nie tylko z Francji.czy to znaczy, ze juz nie ma
dobrych samochodow? czy stare volvo bylo lepsze od nowego? a co bedzie z
autami za trzydziesci...piecdziesiat lat? podobno najpelniej brzmi muzyka na
czarnych winylowych plytach. tylko, ze malo kto je produkuje. czy mam przestac
sluchac muzyki bo posluguje sie odtwarzaczem CD?

Widzisz, Wszystko jest kwestią podejścia do tematu. Ja Eminema mogę strawić
nawet w MP3, ale Blues Company już tylko na CD z odpowiedniej wytwórni.
Do Eminema wystarczy mi słuchawka w uchu, ale do Kunzla odpalam to co mam
najlepszego. Są rzeczy zwyczajne i są niepowtarzalne, jedne mogę konsumować a
innymi delektuję się, bo są tego warte. Ty powiesz "skoro nie widać różnicy, to
po co przepłacać" ja powiem "To nie jest zwykły banan, to chiquita"

Spójrz na to
hans.extern.kun.nl/pasp/20050809_volvo_1800_s_kranenburg/r_186_05.html
www1.volvocars.ru/about/history/photo.html?dir=..%2F..%2Fimages%2Fabout%2Fhistory%2F70x%
2F&file=264_1978.gif&photo=../../images/about/history/70x/jpg/264_1978.jpg

Pozdrawiam
foto: net

Dziewczyny, walczcie o SWÓJ PORÓD

Do p. Kasi - tak, to duża satysfakcja :) No bo jak jesteśmy paniami swojego
życia to czemu nie miałybyśmy być paniami swojego porodu?

A propos jedzenia: zgadzam się całkowicie z cytatem, który wkleiła Clementine -
brak jedzenia i picia naprawdę dodaje stresu podczas rodzenia, ja to bardzo
mocno czułam. Dobrze, że mogłam pić, z tego co wiem kiedyś i tego zabraniali
(można było tylko ssać lód jak ktoś sobie go zapewnił). To byłoby trudne do
wytrzymania w ciągu zwyczajnego dnia, a co dopiero w takim dniu, kiedy naprawdę
potrzeba dużo siły. To tak, jakby maratończykowi nie pozwolili pić ani zjeść banana.

A ten zakaz nie dotyczy na pewno wszystkich krajów - moja koleżanka rodziła w
Hamburgu i dostawała normalnie wszystkie posiłki szpitalne przez cały czas
trwania porodu. Bo nie chodzi o to, żeby od razu zjeść golonkę z kapustą i popić
pięcioma litrami wody wypitej duszkiem, ale zjeść i wypić chociaż tyle, żeby nie
czuć pragnienia i ssania w żołądku.

pozdrawiam serdecznie

Kto z was ma więcej niż jednego yorka?

Twoje yorki lubią warzywa, moj jedynie marchewkę. I nie moze byc za twarda, bo
ją odrzuca. Mowy nie ma o surowej. Także żadnych owoców nie chce. Kiedy był mały
jadł czasem jabłko, banana. Teraz absolutnie to nie dla niego. Jest mięsozerny.
Im wiecej mięcha tym lepiej dla niego. Kiedys zjadał biały ser, teraz jedynie
jak poczuje w nim pasztet. Za nim szaleje. Ale nie daję mu duzo, jedynie małe
kawałki, aby poczuł jego smak, a to dlatego, ze kiedyś miewał po nim biegunkę. I
moj york ma brzydki zwyczaj-zwyczajnie żebrze kiedy my jemy. Zawsze oczywiście
mu się dostanie, mięso oczywiście. Zapomniałam wczesniej napisac, ze lubi żółty
ser. Czasem zastanawiam się, czy dobrze go karmię, zauwazyłam od jakiegos czasu,
tzn słyszę, takie strzelanie w kosciach u niego.
Nie słyszałam, aby mozna było dodawac do wody miód. Może zastosuję tez. Moj pije
przegotowana lub mineralna niegazowana.Czy Twoje psinki zjadają kapuste, cebulę?
Myslałam że nie powinny.
Alusiu, czy Twoja wesoła gromadka ma kłopoty z kamieniem nazębnym? Moj ma, a
zebów nie da sobie wyczyscic, kiedy był mały, próbowałam, ale nic z tego.
Walczył z nami, wyrywał się, aż w koncu kapitulowałam. Teraz co roku musze z nim
chodzic na czyszczenie (pod narkoza) do weta. Powiedz mi Alusiu, czego używasz
do rozczesywania na sucho. Ja mam Demelant Eclat Hery, ale i mnie, a Nekiemu tym
bardziej śmierdzi, kicha po nim strasznie. Szukam czegoś w zamian, ale nie widzę
nic sensownego, czegoś co rozplątuje koltuny, wspomniany wyzej dobrze sie
sprawdza, tylko ten zapach!

owsianka

Nie gotuje z platkami jak dodaje owoce. Mozna po prostu przykryc na chwile
talerzykiem i poczekac jak rozmiekna:)Ale jezeli dodaje tylko banana platki
zwyczajnie gotuje na mleku sojowym,a potem dodaje pokrojonego banana do
miseczki. Miodzio!:)
ps.Wlasnie jestem po takim sniadanku:D

ile i jak powinien jesc 11miesieczniak?

Zależy co mu juz dajesz, mój Kacperek (obecnie 16 miesięcy) jadł praktycznie
wszystko w wieku 11 miesięcy. Oczywiscie bez przesady, bez tłustych i słodkich
rzeczy (czekolady nie próbował do dziś i nie dostanie jeszcze długo). Ale tak
zupy wszystkie, na drugie przeważnie pulpeciki, bo zmielone to łatwiej
karmic,kartofle, ryz, makaron, i gotowałam warzywa różne. kanapki, omlecik,
jajka, czasem zje parówke (ale wole dać plaster szynki czy poledwicy)a na
przegryzki jablko banan gruszka czy zwyczajnie kawałek bułki. mozesz serek dać
(ale najlepiej spróbuj biały tłusty).no i mleczne przetwory inne próbuj
wprowadzać (jak jeszcze tego nie zrobiłas) czasem tez mi sie przydawały deserki
Gerbera i Hippa. Pozdrawiam i życze udanych prób, oby maluch wszystko dobrze
znosił. Magda GG 5896964

EKO sklep

ja gotuje z normalnych z kaufnalda, mały je że aż miło a od kiedy mu ugotowałam
pare razy sama zupe to teraz te ze słoiczki mu już za bardzo nie smakują - ale
sobie narobiłam
Na szczęście nic mu nie dolega.
Owoce też mu daje "zwyczajne" jabłka, banany, marchewke i brzoskwinie z puszki
(to mi lekarka podpowiedziała).
Pare dni temu dostał biszkopta (też zwyczajnego a nie jakieś misiokopty za 8zł)
tak mu zasmakował że aż się mu ręce trzęsły z radości.
Chyba mu to wszystko służy, bo na szczęście nigdy nie miał uczulenia.
Na początku dostawał mleko NAN HA (tata alergik) ale od dwóch miesiący pije już
zwykły NAN, bo tańszy (jestem wyrodną matką) ale tak serio to doszłam do
wniosku że jak mu nicn ie dolega to lepiej by miał zwykłe mleko niż jakieś
zmodyfikowane HA.
Każde dziecko jest inne, my mamy szczęście że Filip jest taki "twardy". Mały
od mojej kuzynki jest uczulony chyba na wszystko

z cyklu "o co chodzi", o co znowu ta awantura?

Usprawiedliwienie zawsze sie znajdzie
To co napisalas jest typowym szukaniem usprawiedliwienia dla siebie i tego co
sie robi.
Jak ze trudno byc "zwyczajnym". Kazdy teraz chce pretendowac do bycia "kims" a
nie "normalnym szarym" czlonkiem tego spoleczenstwa.
Faktem jest ze czasem zycie tworzy sytuacje komiczne ale to nie jest powod do
takich czy innych zachowan, bo posizgniecie sie na skorce banana jest dobre
kiedy jest autetyczne a nie jako "dowcip". A wielu ludzi tego nie rozumie.
Czy mam sadzic ze nie chcesz byc "zwyczajna"?

Poradzcie, proszę...

Poradzcie, proszę...
Wczoraj,gdy odebrałam synka z przedszkola (3latka) wyszła z Nim pani.
Powiedziała,że postanowiła ze mną porozmawia bo:
-Szymek już czwarty raz pochlapał wodą łazienkę i siebie
-gdy zrobi z klocków budowlę potem ją niszczy
-robi wypadki samochodami (stuka nimi)
-zgniutł banana podczas obiadku
-podczas czytania bajeczek gdy inne dzieci siewdzą On wchodzi na Nie od tyłu
(przytula się)
Pani powiedziała,że dają z koleżanką wiele zabaw wyciszających Szymkowi i
wtedy jest ok (rysowanie, lepienie itp...)
Stwierdziła,że wcześniej również bywały takie zachowania ale w tym tygodniu
jest tego sporo (to co wymieniłam)i oże to wynik tego,że Szymka nie było
2tyg. w przedszkolu bo był chory... chodziło wtedy tylko 8dzieci i może
pozapominały jakie są zasady ...
Dodam,że w domu nie ma z nim problemów... ma i owszem różne zabawy bardziej
lub mniej spokojne ale nie jest to tak,że nie dajemy sobie z mężem rady...
Zwyczajny żywy trzylatek...
Dziewczyny,czy ja przesadzam,że się martwię???
Macie tez takie problemiki???
Pozdrawiam

Kwiecien 2004, cd. 3 :)

Hej!!!

Nie wiem ale jakoś moja mala jest marudna i najlepsze na to są rączki, gdzie aż
dziw bo jakos do tej pory nie miałam z noszeniem problemów, preferowałyśmy oby
dwie poziom niż pion, podłoga była super..teraz jest ok, ale częsciej chce być
w górze, i nie wiem co robić,bo nie mam zamiaru spędzić calego dnia noszac 10
kilogramową przytulanke

Mamaaga, no tak ja sie pochwaliłam, ze dziecko je raz w nocy i masz babo
placek...od dwóch dni częste pobutki. Ale w dzień 5 posiłków, rano cycek, 10
deserek około 260gram, 13.00 obiad około 300 gram, 16.00 deserek tak samo jak
przedpołudniem, kolacyjka po kapieli około 19.15...300 gram kleiku ryzowego z
bananem. A makaron o który pytasz robie zwyczajnie, gotuje jak są duże rurki
kroje je na mniejsze, dodaje do wcześniej ugotowanych na parze warzyw, i jak
jest za suchy to dodaje jogurtu, masełka kawałek też jest super. Mysle aby
podac sos pomidorowy...nastepnym razem tak zrobię.

Malilka ja należe do tych mam, które nie kazdego dnia podają dziecku mięso, jak
nie podaje mięsa to staram sie dawać jajko i to nie jedno, bo ostatnio dałam
dwa...więc makaron jak najbardziej u nas danie obiadkowe. Ja sama sporadycznie
jadam mięsiwa...

Pearl, dzieki za słowa otuchy, ja już pozbyłam sie tych dręczących mysli, czy
zaszkodziąłm dziecku...napewno byłoby inaczej gdyby mała miała jakies
problemy,..tfu, tfu wypluć i odpukac w niemalowane....

a co do mandarynek, mała jest ich miłosniczką

wiecej ine wystukam, bo Zuzia non stop jest koło mnie i sie wspina i domaga
zabawy

spokojnego dalszego dnia

MARZEC 2004 część IV

Witam Walentynkowo
U nas jakoś tak zwyczajnie ale podobnie jak u Ani(anna.kn)mąż z tych "z kołka
ciosanych", widziały gały co brały więc nawet się nie skarżę.
Od Agatki dostaliśmy wszyscy własnoręcznie zrobione walentynkowe serduszka.

Witam Hankę z Szymonkiem i dziękuję za podpowiedzi odnośnie diety. Ja jeszcze
nie jestem pewna od czego Martyna ma uczulenie, stawiam na banana i cielęcinę.
Trochę mnie dziwi to, że całe ciałko ma ostatnio śliczne - gładkie, a buziaczek
nadal biedny. Przyznaję się, że daję gotowe jedzenie, a tam faktycznie jest
sporo składników więc trudno zaobserwować po czym stan skóry się pogarsza.
Ketotifen u nas nie pomógł a Fenistil dawałam jakiś czas i też nie widziałam
rewelacyjnych efektów. Od 2 dni nic nie daję i zobaczę co będzie się działo.

Martynka również schodzi z łóżka głową w dół ale za waszymi radami zacznę ją
uczyć bezpiecznego schodzenia.
Kupiłam dzisiaj takie zwykłe chapcie z Lemigo ale moje dziecko kategorycznie
odmawia usidlenia nóg w ten dziwny jej zdaniem wynalazek, rozpacz była dzisiaj
okropna.Jak reagują wasze dzieciaki na buty? Miałam zamiar kupić w najbliższych
dniach porządne buty (upatrzyłam już dwa fasony z Bartka) ale może szkoda kasy,
bo jeśli Martyna zdecyduje, że woli chodzić boso

A przy niani spała drugi raz, jak ta kobieta to robi????

Ja mam spacerówkę z baby dreams, ale jestem średnio zadowolona. A dzisiaj
sprzedałam starego deltima.

Nic już nie pamiętam, bo za szybko czytałam i nie zrobiłam notatek, szkoda.
Pa,pa.

Sierpień 2004 nowy wątek.

Witajcie dziewczyny!Właśnie skończyłam czytać ostatni post-ale się tego
nazbierało!!
Wybaczcie,że nie będę odpisywać każdej z osobna,(choć bardzo bym chciała)ale
chyba zwyczajnie nie dam rady..
Co do kąpania to u nas standard-chlapanie i wymachy wszystkimi kończynami,ale
mamy radochy co nie miara. Za to przy zmianie pieluszki dostaję szału-nieźle
muszę się nagimnastykować żeby mi z niej nie uciekł, a jak już prawie kończę to
mały chyc na brzuszek i wszystko od nowa..eeehhhhhhhhhhhhh
Ostatnio Mateusz zrobił postępy- zaczął siedzieć sam i przemieszczać się po
podłodze(śmiesznie to wygląda,bo na razie zasuwa tylko do tyłu jak raczek).
Dziewczyny podajecie już żółtko albo banana?W piątek byłam na szczepieniu i
pytałam lekarkę czy już może to zajadać,ale powiedziała mi ,że dopiero po 9
miesiącu,bo to podobno są silne alergeny...Trochę mi się to wydało dziwne...
Mój powrót do pracy to był prawdziwy horror,więc doskonale Cię rozumiem Joga7-
ale na pocieszenie Ci powiem,że nawet nie wiem kiedy ten miesiąc minął..Główka
do góry -będzie dobrze!
Czekam na dobre wieści od Mamymadzi i Ani_f1...Zresztą od całej reszty też!
Trzymajcie się cieplutko!
Aha-oczywiście gratulacje dla zębatych!A propos:Mateusz już ma dwa ząbki,a ja
mam ogromny żal do mojej teściowej ,że nie dała mi szansy samej tego odkryć
tylko kiedy wróciłam z pracy zaraz w progu "uszczęśliwiła" mnie tą
wiadomością....Mam tylko nadzieję,że przynajmniej pierwszy kroczek zauważę
pierwsza...Może to głupie,ale naprawdę zrobiło mi się przykro...
No teraz to już na prawdę znikam.

Tarnogórzanie, ile mozna spać do cholery!?

"poznańskie" czy "szkockie"? Dla mnie Karmi - w taką pogodę ;)
A... co do biednych teściowych (nie dajecie im spokoju jak widzę),
może nie są takie złe :)

Zięć wyjaśnia policji okoliczności zgonu teściowej.
Kobietę znaleziono w kuchni, na podłodze z nożem w klatce piersiowej.
Podejrzany mężczyzna tłumaczy?
-panowie, ja nie mam z tym nic wspólnego. Ona poślizgnęła się na skórce od
banana i... zwyczajnie upadła na nóż !!! ... i tak siedem razy!

Tarnogórzanie, ile mozna spać do cholery!?

lena.a napisała:

> "poznańskie" czy "szkockie"? Dla mnie Karmi - w taką pogodę ;)
> A... co do biednych teściowych (nie dajecie im spokoju jak widzę),
> może nie są takie złe :)
>
> Zięć wyjaśnia policji okoliczności zgonu teściowej.
> Kobietę znaleziono w kuchni, na podłodze z nożem w klatce piersiowej.
> Podejrzany mężczyzna tłumaczy?
> -panowie, ja nie mam z tym nic wspólnego. Ona poślizgnęła się na skórce od
> banana i... zwyczajnie upadła na nóż !!! ... i tak siedem razy!

Lena, my jestesmy bardziej "oszczedni" od Szkotow. Wiesz jak powstal drut?
Powstal, gdy krakauer z posenerem wyrywali sobie zlotowke z rak.
A dowcip o tesciowej jest przedni.

Pozdr !!!!

Toto mix

Akurat fragmentu o bananach nie przywrocilem, ale to nie znaczy, ze sie z Toba
zgadzam. Jaka prowokacja?! Jacy nazisci?! Tobie tez sie chyba cos pojebalo. Mamy
do czynienia ze zwyczajnym przyziemnym pieniactwem, ktore lubuje sie w uzywaniu
wielkich slow - cenzura, prowokacja - i co jeszcze?

Ja przez 2 dni ochlonalem - innym tez polecam.

Hipokryzja, czyli Roody na 102 !

Hipokryzja, czyli Roody na 102 !
Akurat fragmentu o bananach nie przywrocilem, ale to nie znaczy, ze sie z Toba
zgadzam. Jaka prowokacja?! Jacy nazisci?! Tobie tez sie chyba cos pojebalo.
Mamy
do czynienia ze zwyczajnym przyziemnym pieniactwem, ktore lubuje sie w
uzywaniu
wielkich slow - cenzura, prowokacja - i co jeszcze? Zapomnial biedaczek
zdjac siebie samego, ceni swoje slowa.

Skarga do dr Oetker`a

pazerny napisał:

> Malolaty to w oglnie malo wiedza. Kurde pokolenie wychowane na tubkach

Jasne! dobrze, że nie znają te małolaty smaku herbaty gruzińskiej, nie wychodzi
im nosem zwyczajna czy toruńska, nie plują sportami, nie wyciągają gwoździ z
przemysłowego pieczywa, nie marzą o świeżych bułkach, pomarańczach czy
bananach. Wtedy wiedzieli by, na czym polegają te smaki i smaczki.

wywlekanie na innych forach

o cholera! szurów cała masa, no... poje - banana jakaś ona...

szkoda zachodu - olej ją... głupia pipa...

Sorry, ale nie łapię - pewne kobiety powinno się zwyczajnie killim.

mam bazukę w torebce - damy radę

a jak nie to klątwę rzucim, a co!

Cukrzyca ciążowa, któraś z was ją miała???(lub ma)

Mam cukrzyce ciazowa, jestem pod opieka poradni diabetologicznej i na patologii
ciazy.
Obowiazuje dieta 1800 kalorii wyliczona przez dietetyczke z poradni (ja
wyzebralam 1600, bo leze w lozku i takiej ilosci zwyczajnie nie jestem w stanie
przejesc). Badanie glukometrem na czczo i godzine po kazdym posilku. Norma na
czczo 60-90 a godzine po jedzeniu 60-120. Calkowita eliminacja cukrow z diety.
Tu uwaga - cukry sa nie tylko w owocach (banan, jablko itd) - one sa
praktycznie wszedzie. W kazdym serku smakowym, jogurcie itd. Czyli jogurty
tylko bezcukrowe, soki tak samo. I ogolnie metoda prob i bledow, bo to, ze na
opakowaniu nie ma cukru jeszcze nie oznacza, ze po badaniu glukometrem nie
wyskoczy wysoko! Odpada wszystko co smazone i tluste - takze np. sery zolte.
W poradni dostaniesz dokladna rozpiske kiedy i ile czego wolno Ci a nawet
musisz zjesc. Dostaniesz tabelke z wymiennikami i policzysz Sobie ile kromek
chleba, plastrow miesa itd mozesz zjesc do kazdego posilku. Posilkow trzeba
zjesc 6 dziennie i nie wolno dopuscic do uczucia glodu. Brzmi strasznie, ale
mozna sie przyzwyczaic. Nie taki wilk straszny, nie boj sie.
Najwazniejszy jest teraz maluch - idz jak najszybciej do poradni po diete i
glukometr (wypozycza Ci w poradni, zeby nie szkodzic dziecku. Bedzie dobrze

Przysmaki epoki PRL

pinia1 tylko ci sie tak wydaje...
produkty nei byly smaczniejsze,
1)nie bylo nic na rynku, jakbys teraz nie zjadala banana raz na rok tez
smakowalby ci jak nigdys... cos nieosiagalnego, wyborowego;
2)masz do tych rzeczy sentymentalne podejscie daltego wydaje ci sie ze
produckty byle lepsze.
Absurdalne jest to stwierdzenie biorac pod uwage mnogosc produktow do ktorych
dzisiaj masz dostep. One moze byle lepsze od "pewnych" produktow ale na pewno
nie od wszystkich ktore mpoglabys dzisiaj nabyc w pierwszym lepszym sklepie
spozywczym. Pamietasz PEWEX albo Baltona? wszystko bylo tam super - teraz
dokladnie masz taki sam pewex w kazdym spozywczym. Tyle ze ten przyslowiowy
pewex zwyczajnie spowszednial i dzisiaj nikogo juz nie podniecaja samkolyki
albo kolorowe naklejki.
Pozdrawiam.

W.Brytania - Brown: era czystego wolnego rynku ...

W.Brytania - Brown: era czystego wolnego rynku ...
Ktoś kto twierdzi ,że przez ostatnie 40 lat mieliśmy w Wielkiej
Brytanii,Europie czy nawet w USA do czynienia z faworyzowaniem
wolnego rynku,albo nie wie o czyn mówi albo zwyczajnie kłamie,
mówiąc to co chcą usłyszeć dominujący obecnie w wolnym świecie
lewicowi wyborcy.Rzezcywiście fajny to wolny rynek gdzie urzędnicy
decydowali nawet o tym jak bardzo ma być wygięty banan.
Brown ma oczywiście rację ,że era "czystego wolnego rynku"
minęła.Tyle tylko ,że stało się to jakieś 100 lat temu w USA,lub
najpóźniej,jak ktoś by się chciał bardzo uprzeć,w czasach
prezydentury F.D.Roosevelta i jego nowego ładu.

wymaz z migdałów ;p

Nie zniese no...
Moje drogie - ja idę na zwyczajny test "bakteryjny". Najzwyklejszy wymaz.
Czy wam naprawdę wszystko kojarzy się tak jednoznacznie?
Współczuję...
Jestem ciekawa co wy wyrabiacie i myślicie sobie jak jesteście w drogerii i
widzicie tampony, albo na straganie kupujecie ogórki czy banany...

Eh...

Dla szukajacych swojej drogi zyciowej...

Mogłabym się podpisać pod twoim listem, bo czuję się podobnie. Mam ochotę
położyć się na modrej darni i czekać, aż mnie ta murawa oplecie a otchłań
wciągnie;))
No i mnie w tym stanie, pomagają książki w stylu 'Mała szkoła pieczenia',
'Potrawy z grilla' czy standardowa 'Kucharska'. Nie pomyśl tylko, że to kpiny,
bo gotowanie i w ogóle jedzenie, to jest to, co mnie akurat najsilniej wiąrze z
życiem i dodaje motywacji. (Może masz podobnie?)
No, bo co może być lepszego od tempury z papryki, terrine z krewetek i ogórka
albo zwyczajnego spaghetti z czarnymi oliwkami, kaparami & bazylią czy tłustawą
lazanią..? Lub od kawy z kardamonem, bitą śmietaną i cynamonem czy
podrumienionym na patelni, nasącząnym sokiem z pomarańczy, bananem w wiórkach
kokosowych na deser?;))
A potem może być, choćby 'Tatuś muminka i morze' czy 'Emilka ze Srebrnego
Nowiu'. A jak nie masz ochoty wracać do lektur z dzieciństwa, to.. nie wiem,
może Akunin, Masłowska, Kępiński..?
I koniecznie zapisz się na kurs tańca;))
Pozdrawiam

Kto się odchudza od dzisiaj?

Ja mam trochę więcej do zrzucenia (jakieś 15kg by się przydało, wzrost 160 waga
71,5)) Karmię małą piersią a waga stoi (ba! minimalnie w górę idzie). Diety
nigdy nie stosowałam i nie zastosuję, bo jestem raczej łasuchem i lubię pojeść
choć teraz tu gdzie mieszkam panują takie upały, że jeść się zwyczajnie nie
chce... Jem dużo ryb, pomidorów, arbuzów, piję dużo wody mineralnej i kefirów,
sok wyciskany w domu z pomarańczy z dodatkiem wody mineralnej (o ile dobrze się
orientuję dieta south beach wyklucza pomarańcze, dobrze kojarzę?), jem również
banany (wiem że kaloryczne, ale cenne dla mnie i dla małej). Ja na dietę się nie
nastawiam. W ciąży dorobiłam się przepięęęknego celulitu i to jest mój główny
cel- ujędrnić i wyrzeźbić ciało - czyli w grę wchodzą głównie ćwiczenia. Fajne
znalazłam na fit.pl. Stosuję też zimny prysznic jako formę masażu. Nie stosuję
żadnych kremów na celulit i odchudzanie. Od dawna marzę o jędrnej i zgrabnej
sylwetce, apetycznych pośladkach, smukłych łydkach, płaskim brzuchu i
wyrzeźbionych udach..może tym razem mi się uda

pierwsze jedzenie

Ja zaczelam podawac obiadki mojej coreczce w wieku ok 5 m-ca.Mala jest karmiona
butelka.Gotowalam marchewke,ziemniaki,pietruche,seler i kawalek piersi z
kurczaka (ze sprawdzonego sklepu).Marchewke udawalo mi sie nekiedy kupic w
sklepie z ekologiczna zywnoscia.Wszystko lekko rozgotowywalam i
miksowalam.Smakowalo.Problemow z brzuszkiem tez zadnych nie bylo.Jablko tarlam
zwyczajnie na tarce.Jezeli bylo za kwasne dosladzalam glukoza.Bardzo lubila tez
banany (do tej pory je uwielbia).Wiem ze gdzies tu jest forum dotyczace
zywienia niemowlat.Rozejrzyj sie,moze znajdziesz.

Jakie odpowiedniki

Przede wszystkim: nie uzyskasz odpowiedzi o odpowiedniki ani podróby, gdyz jest
to forum pasjonatów zapachów, którzy nie uznają czegoś takiego, jak kradzież i
oszukiwanie ludzi.
Jeśli chodzi o zaglądanie do kieszeni: ja aktualnie dobijam jakieś resztki, bo
mnie zwyczajnie nie stać na zakup czegoś nowego. ALE: to, że nie mam, nie znaczy
o tym, że nie lubię, że nie wącham, że nie poznaję...
Będzie kasa, to będę się martwić o to, czy jestem bananem, czy nie...

Jakie odpowiedniki

Pax:-)
Zapytałeś o odpowiedniki (rozumiemy pod tym słowem, niestety - podróbki) więc
spokojnie Ci odpowiedziano, że takowych nie polecamy. Poza tym, co myślimy o
podróbkach tutaj choćby z etycznego punktu widzenia, to zwyczajnie stracone
pieniądze - kupisz podróbkę, wydasz powiedzmy 40 zł - wyrzucisz te 40 zł w
błoto (niepachnące). Bo podróbki udając perfumy... udają, że pachną.
Jest mnóstwo dobrych niedrogich zapachów, oryginalnych. Są choćby przeceny w
Rossmannie - warto zerknąć. jest tam też sporo porządnych średniopółkowców,
choćby zapachy Coty, cenione tu przez wiele osób.
Jest Yves Rocher. jest też Avon i Oriflame. Nie wszyscy je tu lubią, ale ja
uważam, że niektóre zapachy są przyzwoite i na pewno są o niebo lepsze
od "odpowiedników" . Męskie są całkiem niezłe niektóre. To tyle.

A w kwestii bogatych baranów bądź bananów nie mam ochoty się wypowiadać. Po co
się denerwować przed pracą? Spusćmy na to z wielkim hukiem zasłonę miłosierdzia.
To tyle.

Ratuszowe nagrody drażnią w kryzysie

Podwładny ma rację:
"[...] podwładni nie dostali NIC!!!!"
To normalne w firmach. Nagrody otrzymuje kadra zarządzająca, choć nie ma pojęcia
o realizacji zadań. Tak naprawdę robotę odwalają zwyczajni pracownicy, bo mają
wiedzę. Kadra wie co najwyżej w której szufladzie ma drugie śniadanie i komu
wydać polecenie, aby nie sknocił roboty.
Dla podwładnego, to co najwyżej kołek w zęby i otręby...:)

Udowodniono naukowo, że gdyby prezydentem miasta (np. Opola) został
średniointeligentny goryl i podejmował decyzje w systemie zerojedynkowym O = nie
= jabłko, 1 = tak = banan, to skutki jego zarządzania mogły by się okazać nie
gorsze, niż gdyby rządził średniointeligentny homo.
Szok! Nieprawdaż? Propozycja, aby goryl Ashmar został prezydentem Opola
wcale nie wydaje się taka głupia.

niejadek

hej, u nas to samo... na sniadanie kubek preparatu mlekozastepczego,
w poludnie kaszka, na obiad przechodzi tylko mieso, w dodatku musi
byc to mieso w panierce, inaczej jest zwrot, jarzyny i ziemniaki sa
dla niego trujace, wieczorem kaszka... martwie sie, ze tak
monotonnie je, w sobote skonczy przeciez 2 lata. oszukuje go dodajac
soki warzywne do owocowych, do kaszki pol sloiczka deseru, bo owocow
tez nie chce jesc, mimo ze caly czas jest na Zyrtecu(swoja droga nie
wiedzialam ze pobudza apetyt..) za to ciastka zawsze i wszedzie.
Menu bogate w kaszki sprawia, ze jest dosc okraglutki, wazy 15kg!
ogolnie mam wrazenie ze Mateusz ma apetyt tylko zwyczajnie wybrzydza-
tydzien temu jadl banany, teraz kreci nosem, ale wiem ze chce jesc
bo stoi pod lodowka. Bardzo czesto chce pic, czy Wasze pociechy tez
duzo piją?? pozdrowienia i wytrwałości w walce z niejadztwem!

mlodzi oszczedni

niestety !! przecietna rodzina polska oszczedza jak tylko moze i sciska
kieszen na codzien,bo ich nie stac na zwyczajne normalne zakupy .

Wiekszosc pisze ze wydaje 200 zl na tydzien na 3 lub 4 osobowa rodzine ,za
takie pieniadze to bardzo skromnie sie zyje i widac dno w garnku !!!,nie ma
na stole bananow,pomaranczy ,sokow, dobrego piwa, dobrej jakosciowo kielbasy
czy miesa ,za 200 zl to przecietna rodzina w Polsce je pdrobki i nadziane
chemia produkty,kiepsko jakosciowe !!!
Zeby normalnie zyc w Polsce i nie zalowac sobie na nic ,mam na mysli
wyborowe owoce, i jedzenie jakosciowo dobre to na 2 osobowa rodzine
trzeba na miesiac wydac okolo 2000 zl [dwa tysiace !!!!] wtedy na stole
jest wszystko i dobrej jakosci a nie ersatze jak mowia niemcy.

Czemu nie można kupić piżamy z "M jak miłość"

Gratuluje polskich - supermozgow, kraj kwitnie jak USA. Polskie teorie
> ekonomiczne powalaja na kolana, a autostrady ooo jakaz jazda... acha i nie
> uzywaj Internetu, bo wymislili go ludzie ...
Zapomniales dodac, ze na kazdego Amerykanina zapieprza na swiecie stado
niewolnikow. Albo jest to chlop uprawiajacy banany za prawiie nic, albo jest to
Hindus przerabiajacy odpady z USA, albo Chinczyk, albo inny Azjata,czy
Irakijczyk,... Jednych sie zmusza nedza, innych sila sponsorowanych rezimow, a
trzecich zwyczajnie napada zbrojnie. Jak patrzysz na History Ch. to powinienes
zauwazyc , ze Stany sa najbardziej agresywnym panstwem ostatniego polwiecza.
Powinienes wiedziec , ze machina wojenna USA nie ma charakteru obronnego.
Ze...itd.Posiadasz przeciez troche polskiej inteligencji , co bede tlumaczyl
jak jakiemu zjadaczowi hamburgerow.
Zeby dobrze mogl zyc ktos musi zapier.. ktos inny. To tak ogolnie.Niestety my
Polacy nie mamy armii ktora by zmusila tego kogos do robienia na nas.A jakbysmy
ja mieli to i tak by wielki brat nie pozwolil na takie fanaberie

P.S. -dzinsow nie nosze bo sa zbyt malo eleganckie do pracy i w domu
- coli nie pije bo wyle soki, a zreszta uwazam , ze cola to syf bez ktorego
mozna zyc
- dlaczego mam sie pozbyc komputera? moze sluzyc do wielu pozytywnych zajec

Apoloniusz Tajner dla Gazety: Ulżyło mi

troche oleju, trenerze....
.... by sie przydalo, ale ani w szkole, ani podczas kursu
trenerskiego nie dawali tego za wiele, wiec moze ja ciut pomoge
i oswiece?

"Co ja takiego zrobiłem, że tak mnie krytykowano i obrażano?"

NIC - wlasnie NIC trenerze nie zrobiles i NIC nie robisz, bo
zwyczajnie .... nie wiesz co robic! Problem polega na tym, iz
zawiesiles sie te kilka lat temu pod Malysza i jedziesz na nim
po dzien dzisiejszy. Malysz bylby Malyszem bez Tajnera, Tajner
jest Tajnerem (trenerem polskiej kadry A) TYLKO dzieki Malyszowi.

Ta prosta prawda jakos do trenera nie dociera i stad uwaza sie
za obrazanego/krytykowanego. Jego beznadziejne wyniki ze
wszystkimi (poza Malyszem) skoczkami juz dawno powinny sklonic
go do odejscia (odrobina obiektywizmu by sie przydala), skoro
tego zas nie robi (braki oleju, wspomniane wyzej)to nalezy sie
go .... pozbyc! Tym bardziej, iz fachowcy (Kuttin) raptem po
pol roku pokazuja co mozna zrobic z dobrego materialu.

Malysz trafia sie raz na 50 lat, chwala Tajnerowi, iz przywrocil
mu kiedys wiare w kontynuowanie kariery. To mogl jednak zrobic
kazdy, trenerem reprezentacji skoczkow powinien byc jednak
czlowiek kompetentny, z kwalifikacjami, a nie dyletant, w
najlepszym razie "brat-lata", ktory poklepie po ramieniu, kaze
wpieprzac bulki czy banany (przeciez z tych "trenerskich
systemow" Tajnera smial sie caly swiat...).

Troche wiec skromnosci trenerze, najwyzszy czas odejsc, by nie
zostac .... wyrzuconym!!!

odchudzające się-palec do góry;)

powiem tak... zapomnij, że zamierzasz się "odchudzać"... przyjmij raczej, że to
co zrobisz, zrobisz na stałe, a wtedy żaden banan, czy winogrona nie będą
problemem, tym bardziej, że to "tylko" owoce. Skoro banan 150g bez skórki,
czyli to co rzeczywiście zjadamy, ma jakieś 120kcal, to czy to dużo? tyle samo
serka wiejskiego ma więcej kalorii (tyle, że składniki odżywcze są inne).
Podobnie winogrona mają na 100g jakieś 80kcal. To jest sporo w porównaniu z
innymi owocami, czy warzywami, ale w porównaniu z innymi rzeczami już nie.
Dowolne mięso ma więcej kalorii, że o pieczywie nie wspomnę. Tak więc ważne
jest jak skomponujesz swoje posiłki...

ja podeszłam do sprawy "racjonalnie", jak do wszystkiego... to chyba moja
najgorsza wada... zwyczajnie wybrałam z jedzenia to co najzdrowsze i dodałam
ćwiczenia. właściwie okazało się to bajecznie proste. gdybym wiedziała
zrobiłabym to wcześniej... nie oznacza to, że zupełnie zrezygnowałam z rzeczy
tuczących, niezdrowych, słonych, przetworzonych, puszkowanych, z glutaminianem
potasu, z tłuszczami trans, czy czym tam jeszcze... czasem trzeba wszystkiego
spróbować, jeśli przyjdzie ochota, ale to ma być odstępstwo od zdrowych reguł,
a nie na odwrót.

Kaczyński: Gilowska może chcieć odpocząć

Dał ci uu1 prawo cytować swoją,a może nie,w bólach tworzenia wymyśloną maksymę?
Dopisz coś ale swojego ,,Tolku Bananie''.Ale ja na Ciebie nie stawiam,dla
jasności.

123zly napisał:

> amanasunta53 napisała:
>
> > uu1!twój dorobek intelektualny ktoś podprowadził.A może to twój klon ten
> 123zły
>
>
> zwyczajnie, staram się dopasować do twojego poziomu intelektualnego abyś łatwo
> wszystko rozumiała.

Bardzo duże pomocy-piasek w kale !!!!

Bardzo duże pomocy-piasek w kale !!!!
Dziewczyny,mój synek od dłużeszgo czasu ma zwyczajne,ciemne twarde grudki w
kupce,zupełnie jak piasek...Co to może oznaczać ??? Czy miałyście do
czynienia z czymś podobnym ? Bardzo się niepokoję. Czy mogłoby to wywołać
zjedzenie banana-choc słyszałam o ciemnych nitkach po tym owocu a nie
grudkach.Dziś Hubercik nie jadł bananka a mimo to wieczorem znów
zaobserwowałam ciemny piasek,dodam iż jest alergikiem na mleko krowie i
prawie codziennie boli go brzuszek.
Błagam o szybkie odpowiedzi.

Poszłybyście do lekarza?

Szym dostaje z probiotyków Optimę, sprowadzamy ją ze Stanów dla córki. Zawiera
kapsułce 14 różnych szczepów, więc poza Optimą nic już nie daję, to najlepszy z
dostępnych mi probiotyków.
Zrobił mi się trochę problem bo zwyczajnie jest głodny i domaga się jedzenia a
jak za dużo na raz zje to zwraca. Właśnie dałam mu pół banana, chcę za pół
godziny dać drugie pół ale zrobił aferę przy ściąganiu z krzesełka że chce
jeszcze, chyba to dobry znak
Nie chce pić żadnych napojów z elektrolitami typu gastorlit, orsalit, Ors, pije
za to lekko osoloną wodę, herbatkę, sok marchwiowy.
Właśnie zabrał siostrze trzylatce zabawkę, więc w formie jest niezłej

Wymienić mieszkańców Piotrkowskiej (na innych)!

Gość portalu: kkk napisał(a):

> Z aktem notarialnym będą mieli dokładnie tyle samo do powiedzenia plus jeszcze mandaty od strazy miejskiej i nadzoru budowlanego ale co ty o tym możesz wiedzieć.

Ciekawe zatem dlaczego wspólnoty cieszą się takim uznaniem, zaś spółdzielnie mieszkaniowe generalnie uwazane są za zło konieczne. Może dlatego, że właściciele we wspólnotach sami decydują ile płacą i co za to robią i na co ich stać a na co nie.
Z aktem notarialnym bedą mieli do powiedzenia wszytko. Wówczas sami wybiorą zarządcę, księgową i sami zadecydują czy remontować najpierw balkony czy dach. Dziś mogą posłać pismo do ADMu, że im się leje na głowę. ADM im odpowie, że kasy nie ma i niech spadają na drzewo banany prostować. Jeśli lokatorzy będą sami zarządzać kamienicami, będą wiedzieć ile to kosztuje i sami podejmą decyzję czy chcą mieszkać na pietrynie i bulić czy też wolą sprzedać lokum i kupić mieszkanie w blokach na dąbrowie (może z kredytem dla wyrównania wartości wyjdzie w perspektywie taniej niż inwestowanie w starą kamienicę).

Pewnie, że mnie słuchać nie będą chcieć. Sporą część lokatorów zwyczajnie nie stać na takie mieszkania. Wiedzą, że po przejęciu własności konserwator zabyków i remonty pochłoną masę kasy, więc mieszkają jak mieszkają i cieszą się tym co mają. Spora część chętnie wzięłaby M4 na Olechowie tylko za co?

Antysemicki napis przetrwał kilkadziesiąt lat

ale pan ś.p. Gacek był mądrzejszy niż ty..
..i nie walczył z wiatrakami, z ludzkimi przekonaniami. To jak
prostowanie bananów by były wszystkie równe w swojej krzywiźnie -
bez sensu, prawda? Nie można kazać ludziom myśleć po swojemu. A pan
Gacek, mądry cżłowiek, zwyczajnie robił swoje zachowając zdrowy
dystans do świata..tym bardziej, że przecież to JEGO dotyczyło a nie
CIEBIE.

poradzcie i doradzcie,proszę

krztusiły sie na grubsze kawałki jedzenia,ale nie banany,moze zle mi
się napisało,chleb jedza ale na razie nie same tylko krusze im małe
kawałki,bo się zwyczajnie boje(ostatnio córa zaczęla cos mówic i
wwpadł jej gdzies ten chleb i mnie naprawde wystraszyła ,jak byla
młodsza bardzo często dławiła się herbatkami i wyglądało to naprawde
powaznie,wymiotowała przy tym i nie potrafiła załapac oddechu,wiec
teraz jestem ostrozna,moze za??a Szymon obecnie na widok
czegokolwiek w reku-chleba,łyzeczki,zaciska usta i kreci głową nawet
nie próbujac i nie wiedzac ,czy moze mu smakować,a moze jestem
przewrazliwiona..nie zaprzeczam

No i mam cukrzycę ciążową:(

No i mam cukrzycę ciążową:(
Byłam już u diabetologa...dieta, dieta i jeszcze raz dieta ale za tydzień do kontrolii. Jak to lekarz powiedział przy moich wynikach raczej sama diata nie pomoże i insulina chyba będzie nieunikniona (

Wszystko było by dorze gdybe w diecie którą dostałam nie było chleba razowego, praktycznie w każdym posiłku się pojawia a ja zwyczajnie nie mogę go przełknąć...czym to zastąpić bo białe pieczywo jest absolutnie zabronione...

Co Wy jecie? Podjadacie czasami conieco tym bardzie, że zbliżają się święta?! Ja ze strachu o dzidzie nie jem nic co "zabronione" ale czasem mam taką ochotę na banana, ser żółty, mlekooo...

Jak sobie radzicie z cukrzycą?

chleb szkodzi ...

ja niemal zupelnie nie jem chleba od kilku lat, ale to z innego powodu, ten ktory jest na rynku jest zwyczajnie parszywy i sie zle po nim czuje, a nie chce mi sie piec w domu...

Co do tych owocow i innych takich, jak dobrze pamietam, jest przypisane do danej grupy krwi, ktore owoce sa wskazane, a ktorych sie zupelnie nie powinno jesc (!) bo zle wplywaja na nas.... ja to chyba zlalem, chociaz chyba nie powinienem jesc wcale bananow, a pomarancze tak, albo odwrotnie :"))

Podobnie, wcale nie jest zdrowe picie w duzych ilosciach sokow z owocow, cala masa jest tego, co na pozor wydaje sie byc ok,a takim nie jest...

mam doła... macie jakieś rady?

Mily oryginale, chec wywalenia 80% studentow doskonale sie koreluje
z 4-krotnym wzrostem liczby studentow po 89 roku. Do tony przenicy
dosypano 4 tony plew i twierdzi sie ze ma sie 5 ton ziarna. A juz
wtedy bylo na aby-aby, ostatni prawdziwi studenci skonczyli sie z 68
rokiem.

Ja jednak siedzie w dziedzinie gdzie nie notuje sie zadnego wzrostu
liczebnego a jednak mam podobna obserwacje. Od dawna mam
przygotowany nieformalny zestaw pytan na ktorych nawet profesor
calkowicie zwyczajny i su-contra-re-habilitowany wylozy sie jak
kelner na skorce od banana. Dlatego ze pewnych rzeczy sie zle uczy.
Niestety moj tajny arsenal lezy i rdzewieje. Daje za wygrana. Dosc
niedawno, jedna, o dosc rozgarnietym wygladzie, kandydatke na
doktora zapytalem "Co to jest stala Plancka ?, bo juz nie chcialem
jej niszczyc pytaniem o dlugosc fali. Dostalem odpowiedz "ze to jest
takie h". Ja iles lat temu bedac na jej miejscu wyprowadzalem, krok
po kroku wzor na natezenia pola elekromagnetycznego w kacie ostrym i
cieszylem sie bo to byla dosc latwa jazda.

znalazłam przyczynę nocnych krzyków!kaszkibobovity

Deela, Tobie się trafił egzemplarz jadający. I szczerze Ci tego zazdroszczę.
Ja mam wybredniaka, który ja, albo nie, zależnie od układu planet chyba, a to co
je to już wynika wyłącznie z sytuacji na rynku boksytów w Kongo.
Pozostawiony sam sobie na proponowanej przez Ciebie zasadzie "niech je co na
stole, a jak nie je, znaczy nie głodny" przez cały dzień zjadł: pół banana, 1,5
plasterka pomidora, 3 cząstki mandarynki i 2 krążki kiełbasy zwyczajnej.
Wtedy akurat układ planetarny był kiepski najwyraźniej, bo wczoraj zjadł dorosłą
porcję kurczaka z ziemniarami (widocznie boksyt zwyżkuje).
Niestety dieta regulowana przez Stanisława powoduje spadek wagi i zjazd w siatce
centylowej (wzrostem jest powyżej 97, ale wagą poniżej 50, a to duża
rozbieżność), a co najgorsze nocne wycia i wrzaski "buła, buła, buła".
Da się temu łatwo zapobiec: kaszka z torebki, telewizor czy inne zabawki i jedziemy.
No sorry.

PSL chce zakazać używania słowa "chleb"

iglowacki napisał:

>
> ... i za cicho krzyczą.
>
> Unormowanie „krzywizna bananów” było próbą zablokowania importu tyc
> hże z krajów
> ameryki południowej, a preferowanie plantacji z byłych koloni krajów EU (inne
> odmiany). To o zwykły szmal chodziło i skończyło się ogólnoeuropejskim CŁEM
> cycuś na „te krzywe”.

Bzdury wypisujesz. Banany z Martyniki mają zbliżony procent owoców z nadmierną
krzywizną jak banany z Kostaryki czy Ekwadoru. To czym próbowano (w dużej mierze
skutecznie) za pomocą ceł na banany spoza UE (banany z Martyniki jako
francuskiego terytorium zamorskiego były od cła wolne). Historyjka z "krzywizną
bananów" to typowa urban legend - po prostu banany wykazujące patologiczne cechy
budowy (np. nadmierną krzywiznę) zostały zaklasyfikowane jako produkt niższej
kategorii niż banany z krzywizną mieszczącą się w granicach normy. Choćby
dlatego, że taka sama skrzynia zapełniona bananami o małej krzywiźnie wazy
więcej, niż skrzynia z bananami nadmiernie zakrzywionymi, bo w tej drugiej
zwyczajnie jest więcej powietrza.

przestal jeśc owoce

też myślę, ze trzeba mu coś innego zaproponować. I to nie w postaci
papki (przecież ona ma prawie dwa lata). A jak reaguje na
pomarańcze, mandarynki, grejpfruty? Ja ich sporo jem i moja mała
miała okres, kiedy też je pożerała razem ze mną, mandarynki, jak
ładnie odchodziła skórka, to lubiła sobie sama obierać (wcześniej
oczywiście trzeba wymyć porządnie). A moze kiwi? Moja obranego nie
chce, ale rozcięte na pół, może wyjeść łyżeczką. Maliny, truskawki,
jagody - zależnie od humoru albo ledwo rozmrożone, prosto z
pojemnika paluchami (niestety ubranie może ucierpieć na tym), albo
rozciapane z cukrem i śmietaną. U nas był jeszcze okres na
winogrona, tylko skóra ją wkurzała i domagała sie obierania , ale
potrafiła ich zjeść naprawdę dużo. Później przez dłuższy okres
królowały jabłka, ale tak zwyczajnie obrane i na ćwiartki
podzielone. Teraz jest faza na banany, ciągle chce banana (wcześniej
nie chciała jeść bananów albo skubnęła od niechcenia).
Generalnie takimi humorami w jedzeniu to raczej się nie przejmuję.
Może za bardzo się starasz. Wrzuć na luz. Zaproponuj, postaw na
stół, zechce to zje, a jak nie chce, to zjedz sama

Przekarmianie.

Zdaję sobie sprawę z tego, że to tragedia. Ostatnio dała mu gruszkę, a po skończeniu gruszki-banana. Mały dostał pod wieczór strasznej biegunki, podejrzewam, że to od pomieszania tych dwóch owoców. Aż dziw, że nic mu nie było po zjedzeniu 4 czekoladek pod rząd z bombonierki... Wiem, pogrążam się tymi wyznaniami, ale zwyczajnie chcę pokazać że to nagminne zachowanie mojej mamy. Często nie wiem co mu daję, bo na chwilę gdzieś wyjdę i potem mam relacje mojego brata i bratowej z tego, co dostał mały, podczas mojej 10 minutowej nieobecności. Tak, zostawiam go na tak krótko, wygląda na to, że to za długo, zbyt długo aby nie stracić kontroli... To przykre.

Pieniądze wymykają się nam spod kontroli

Pieniądze wymykają się nam spod kontroli
cytat "Tylko jeden na stu używa programów komputerowych
wspomagających zarządzanie domowymi finansami".
No ludzie! szlag mnie zaraz trafi. Ten śmieszny dziennikarz piszący
śmieszne rzeczy w poważnych zamiarach zapomina o drobiazgu.
drobiażdżku. jak sie zarabia w gadzinówce dużo kasy to można tę
cholerną pensję puszczać przez programy komuterowe (zwłaszcza gdy
się mózg ugotowł od szkoleń na miękko). A jak się zarabia tyle co
zwyczajny Polak, to można co najwyżej ... wydawać przez miesiąc bez
planowania. Na jadło.
Oczywiście to działa tak długo jak długo wysoko opłacani
dziennikarze będą utrzymywać ową większość w przekonaniu że ta
większosć żyje w najlepszym systemie, nie zaś w banana-republik.

coś "normalnego" do jedzenia :-)

mloda chrupki dostawala majac jakies 7 mies, chleb tez
wprowadzilysmy wczesniej niz zalecenia. tak duzemu niemowlakowi
mozesz juz zaczac podawac kanapeczki (pokrojone tak na 1 kes, albo
zwyczajnie kawalek do raczki), kawalki miekkich owocow - banan,
brzoskwinia, czy ugotowanych warzyw -marchewka, kalarepa, rozyczki
brokula/kalafiora, fasolka szparagowa, ziarenka groszku. w tym wieku
dziecko powinno juz umiec poradzic sobie z grudkami jedzenia (i
takie powinno sie juz serwowac).

Cos rozrywkowego....

Ot własnie taka to chyba róznica między nauczycielami i ich podejściem.

Pamiętam czasy "wielkiego kryzysu kartkowego" kiedy też byłam taką 8 latką i na terenie szkoły nauczyciele na czele z dyrektirem niepozwalali na konsumpcję banana czy pomarańczy nie wspominając o czekoladzie. Pewnie wiekszość z was to mocno zdziwi, ale wtedy to były towary o wartości wody Perie na środku wielkiej pustyni...niespotykane, niesamowite, egzotyczne i baaaaardzo poządane. Zwyczajnie delikwent zajadał banana (zajmowało mu to jakieś 20 min) i mruczał zadowolony a reszta szkoły stała wokół i sliniła się prawie fizycznie Kiedy nauczyciel takiego przyłapał to dostawał delikwent uwage do dzienniczka i opiernicz rodzice na zebraniu - publiczne.
Na pocieche tym z was, które taka scena oburza dodam ze nasz super dyrektor szkoły podstawowej we wsi... mniejsza o to organizował dostawy słodyczy do sklepiku szkolnego i jako nieliczni moglismy choć landryny bez kartek zakupić po odstaniu długiej kolejki . Organizowa tez dostawy koszulek sportowych i trampek, ale to już nas tak nie ekscytowało - nasze matki bardziej

Gdańsk: zmarł mężczyzna z podejrzeniem A/H1N1

Po pierwsze nie ma danych obiektywnych. Po drugie warto dowiedziec
sie ,ile co roku umiera ludzi w Polsce z powodu zwyczajnej grypy
i jej powiklan, bo pamietam szalenstwo ptasiej grypy sprzed kilku
lat ,kiedy zmarlo na nia mniej ludzi ,niz z powodu posliznziecia
sie na skorce od banana

Gdańsk: zmarł mężczyzna z podejrzeniem A/H1N1

Uwaga na porównania z "ptasią". Jeśli dobrze pamiętam jej śmiertelnośc była
bardzo wysoka, ale ludzie nie zarażali się od siebie tylko od zwierząt i
zachorowań było stosunkowo niewiele. Tutaj wirus przenosi się między ludźmi.
Lepiej tego nie lekceważyć, choć miejmy nadzieję, że zima minie szybko i żadnych
większych niż co roku problemów nie będzie.

sw.patryk napisał:

> Po pierwsze nie ma danych obiektywnych. Po drugie warto dowiedziec
> sie ,ile co roku umiera ludzi w Polsce z powodu zwyczajnej grypy
> i jej powiklan, bo pamietam szalenstwo ptasiej grypy sprzed kilku
> lat ,kiedy zmarlo na nia mniej ludzi ,niz z powodu posliznziecia
> sie na skorce od banana

Uwaga Teściowa!!!Rozum kontra uczucia....

nutka07 napisała:

> Duzy ladunek emocjonalny jest w Twojej wypowiedzi.
>
> Moj komentarz byl odpowiedzia, na naskoczenie na Autorke.
> Lazenie za synowa i ciagle dopominanie sie o odwiedziny, nie przysluzy sie spra
> wie.

Ale dorośli ludzie potrafią się odezwać i załatwić taką sprawę, a nie dusić w
sobie niezadowolenie. Ja zwyczajnie poszłabym w inną stronę na spacer, świat
jest duży, przy dopominaniu się o odwiedziny powiedziałabym, że nie chce czuć
się zobowiązana z powodu bliskiego miejsca zamieszkania, a najprościej byłoby
czasami dać babci/dziadkom młodego żeby zabrali go na spacer i po spacerze
przyprowadzili z powrotem do domu. Wtedy można przy "wydawaniu" dziecka
zaznaczyć, żeby nie dokarmiała, bo jest po obiedzie, ewentualnie dać banana.
Babcie zwyczajnie mają przyjemność z patrzenia jak dziecko się zajada i z tego,
że mogą się zająć wnukiem. Uważam, że to usilne separowanie babci od dziecka
powoduje własnie takie sytuacje.

Mam cukrzyce ciążową:((

Mam cukrzyce ciążową:((
Byłam już u diabetologa...dieta, dieta i jeszcze raz dieta ale za tydzień do kontrolii. Jak to lekarz powiedział przy moich wynikach raczej sama diata nie pomoże i insulina chyba będzie nieunikniona(

Wszystko było by dorze gdybe w diecie którą dostałam nie było chleba razowego, praktycznie w każdym posiłku się pojawia a ja zwyczajnie nie mogę go przełknąć...czym to zastąpić bo białe pieczywo jest absolutnie zabronione...

Co Wy jecie? Podjadacie czasami conieco tym bardzie, że zbliżają się święta?! Ja ze strachu o dzidzie nie jem nic co "zabronione" ale czasem mam taką ochotę na banana, ser żółty, mlekooo...

Jak sobie radzicie z cukrzycą?

Wątek napisałam rónież na innym forum ale tu raczej więcej mam odwiedzających z cukrzycą...

Malutkie porcyjki.

Ja walczę z bulimią. A przykładowy jadłospis w dniu, kiedy się nie
objadam i nie odchudzam ;-) , to wygląda mniej więcej tak:

W dniu kiedy idę do pracy je 5 posiłków (co 3 godziny), kiedy nie
idę i spię sobie dłużej, to śniadanie i II śniadanie jem jako jeden
posiłek, po prostu budzę się później i nie chcę, omijać "przespanej"
porcji jedzenia:

Śniadanie: owsianka z tartym jabłkiem, dosypanymi rodzynkami, albo
musli z jogurtem i jakimiś owocami, albo płatki kukurydziane lub
inne sniadaniowe z mlekiem i pokrojonym w kostkę bananem,
brzoskwinią itp. Taka średnia porcja: mniej więcej szklanka płatków
+ szklanka mleka. Kawa czarna lub z mlekiem, ze 3 biszkopty, albo
herbatniki (nie przeżyję bez czegoś słodkiego do kawy ;-)))

II śniadanie: kajzerka lub 2 kromki chleba z masłem, wędliną lub
serem, jakiś pomidor, ogórek itp., jabłko albo inny owoc

Lunch: serek wiejski, 3 kukurydziane wafle, czasem jeszcze jakaś
zabrana z domu surówka

Obiad (gotuję sama) zupa, bardzo lubię wszelkie miksowane warzywne,
na drugie: pierś z kurczaka - przeważnie gotowana, albo ryba, albo
paluszki rybne z piekarnika, do tego jakaś surówka, czasem dodatkowo
ziemniaki, albo ryż, ale nie zawsze. Ziemniakow nie lubię, a całej
torebki ryżu do jednego obiadu nie zjem, nie mam potem gdzie
odgrzewać pozostałości na drugi dzien, albo zwyczajnie nie chce mi
się zmywać dodatkowych garów ;-)

Ponieważ obiad jem koło 18:00, a spać chodzę o 22, nie jem już nic
dużego przed snem. Przewaznie jest to jakiś jogurt i owoc, tak żeby
nie dopuszczać do uczucia głodu.

Teraz słoiczki, a potem chipsy

Oglądałam kiedyś wypowiedź pediatry na temat żywienia dzieci, która mówiła ze
zgrozą o widoku dzieci wiecznie coś przeżuwających na spacerach.Zamiast jabłka
czy banana paluszki, chipsy,batony i słodkie picie.Spacer jest od wybiegania się
,pooglądania świata itp. najlepiej żeby dziecko nic nie jadło bo żołądek musi
mieć przerwy w trawieniu a dzieciaczek musi zwyczajnie zgłodnieć przed kolejnym
posiłkiem.Co innego jeżeli dziecko je np podwieczorek w parku wtedy ok.Chodzi o
to aby nie zapychać dzieci bez przerwy jedzeniem, bo to zaburza naturalne łaknienie.

Bulwersujący film o Bronisławie Geremku

Bredzisz człowieku, niech sobie będzie żydem, abrogenem czy murzynem
w sukience z bananów nic mnie to nie obchodzi, od razu przypinasz
łatkę antysemity każdemu kto nie zgadza się z poglądami wyborczej.
Chodzi mi tylko o to że bycie w miarę normalnym politykiem jakim był
Geremek (z wszystkimi jego plusami ale i paroma minusami) jeszcze
nie sprawia że był wieli.
To już zwyczajnie zaczyna być chore, każdy ksiądz który nie dupczył
zbyt często kościelnych jest wynoszony na ołtarze,każdy nie -
opozycjonista za PRL jest od razu zbrodniarzem czy sługusem bezpieki
niegodnym jakiejkolwiek funkcji publicznej a każdy opozycjonista
nawet jeśli był po zawodówce i jednye co umiał to spawać blachy czy
czyścić kible od razu jest stawiany za wzór dla innych do tego
naturalnie predysponowany do objęcia każdej funkcji w państwie.
Amen

GW Odczep się od rządu !

patience napisała:

> nie musi byc zakladana, bo istnieje. A nadzwyczajnego posiedzenia sejmu nie
> sposob zwolac w trakcie zwyczajnego, gdyz poslowie, nawet ci z tzw. "opozycji",
> czyli z Frontu Obrony Przestepcow, nie potrafia byc rownoczesnie na 2
> posiedzeniach, na dokladke odbywajacych sie w tym samym miejscu. To raczej
> wygorowane wymaganie pod adresem marszalka Dorna, zeby poslow opozycji rozmnaza
> l
> przez paczkowanie.
>
> PS. Ja ten tekst Czecha sfurluje, zeby mi nikt potem nie powiedzial, ze zmyslam
> ,
> ze ktos mogl taki tekst napisac.
>
> ;))))
>
>
hehe a na dokladke banany stanialy...;)))

www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4444951.html

kaszki niezdrowe??????

Emigrantka - ja właśnie wróciłam z francji i przywiozłam całą masę bebe cereal
Bledina - bardzo dobre, moje dziecko uwielbia, są smaki zwyczajne (czyli
zbożowe) i dostępne w zwykłych sklepach, bo to zwyczajna, popularna marka.

W sklepach bio są kaszki bio.

Co do owoców padło, że banany nie - moje uwielbia egzotyczne owoce, nie tylko
banany, ale i melony i mango, próbował też awokado (9 miesięcy) i chyba muszę
znów kupić, bo mu smakowało. I nic strasznego się nie dzieje. To nie jest
kwestia egzotyczności tych owoców, tylko np. cytrusy (gdziekolwiek by nie rosły)
potrafią uczulać. Ale nigdy nie słyszałam, że jest problem z bananem, wręcz
przeciwnie - bardzo łagodny owoc, nieuczulający, praktycznie przez wszystkich
dobrze tolerowany.

Wystawa opolan z Mikołajem

To niewątpliwie ciekawa postać. Mogłaby być przedmiotem badan psychiatrycznych
poświęconych autosugestii, manipulowaniu wspomnieniami, wyparciom i
zaprzeczeniom. Na dodatek grafoman.
Panie Badura: czekolada owszem była. Wtedy, gdy władze zaciągały kolejne
"konsumpcyjne" kredyty na zachodzie. Jestem trochę młodszy, ale pamiętam, jak na
początku lat siedemdziesiątych odmawiałem jedzenia banana, bo mi się już
zwyczajnie przejadł. Ale to była chwila peerelowskiej rozpusty, a potem? Bida,
Panie, bida. Cynaderki, płucka i inne świństwa sie jadło. Więc nie pisz tu Pan
tych swoich peanów.

Czy górnicy rzeczywiście zarabiają za mało?

reszta, czyli zwyczajni obywatele "banana-republik" gdy nie nadają
się ze względów zdrowotnych do swojej pracy nie idzie na emeryturę.
Idzie do innej pracy. albo won! zaś ich stan zdrowia i możność
dalszej pracy na dotychczasowym stanowiesku ocenia lekarz, a nie
sprzedajni i tchórzliwi politycy, czy szefowie mafii węglowych,
zwanych związkami zawodowymi. Czy górnicy nie mają badań okresowych?
Dlaczego górnik - niezależnie od oceny lekarza - po osiągnięciu
określonego wieku nie może popracować POZA kopalnią?
I kiedy wreszcie żony górników zaczną pracować, by uzupełnić ich
budżety rodzinne. na razie całe społeczeństwa banana-republik musi
udawać ... "żonę górnika" - zapewnia wikt i opierunek a jeszcze daje
się ....

Tuskowie o willi rządowej: Nie ma półek, jest g...

>dla
> nich "dowcip" to było podrzucenie komuś skórki od banana, żeby się
> poślizgnął.<
hehehehehe, Panu Bylemu Premierowi rozne rzeczy mozna bylo zarzucic,
ale na pewno nie to, ze mial poczucie humoru-zwlaszcza na swoj
temat! Jego wyznawcy tez pewnie uwazaja, ze czegos takiego jak
poczucie humoru zwyczajnie nie ma.

Tadek niejadek?

molla7 napisała:
> Praktycznie nie znaliśmy słoiczków, które uważam, że mimo
> niewątpliwych wartoiści odżywczych wyrządzają niedzwiedzią przysługe mamie i dziecku- rozleniwiają obie strony.

Iii tam. Mój chowany niemalże tylko na słoiczkach (bo miał leniwą matkę) syn w wieku 11 miesięcy szamał zwyczajne surówki i normalne dania obiadowe w knajpie na wczasach. Nie ma co generalizować z tym rozleniwieniem.
Nie znam dziecka, które jadłoby WYŁĄCZNIE dania słoiczkowe, większość wsuwa biszkopty, chrupki kukurydziane, banany w całości i jakoś żuje. Mam wrażenie, że przecenia się rolę "słoiczków" w rozleniwianiu dziecka. Z tego, co się orientuję, problemy z żuciem i przełykaniem występujące u niektórych dzieci istniały również w czasach, kiedy słoiczki nie istniały.

Choć oczywiście, dania słoiczkowe się ku temu przyczyniają. Ale jak świat światem, zawsze istniały matki, które przecierały przez sitko wszystko, co im wpadło w ręce, aby się dzidzia przypadkiem nie udławiła. Tak, że nic praktycznie się nie zmieniło w tej kwestii

A słoiczki fajne som . Dla mamy som fajne

[Wieści Podwarszawskie] Wicestarosta do odwołania?

bonel napisał:

> A Ty znowu do czegoś innego piejesz.

Może zwyczajnie ty czegoś nie rozumiesz...
Daj mi przykład owej "sprawności instytucjonalnej".
Ciekawi mnie niezmiernie owa "sprawność" tego zbiurokratyzowanego,
zamordystyczego molocha.
Banany, ślimaki, marchewki... wyliczać unijne idiotyzmy można na
pęczki. To pewnie jedna z owych "sprawności instytucjonalnych".
Jeśli nie widzisz analogii z CCCP, to trudno.
Euroentuzjastom to nie przystoi. Ale jak może pożyjesz, to zobaczysz.

> Z rozbiorami toś stzelił jak kulą w płot - to była napaść, a nie
integracja.

Napaść. Wszystko było w majestacie i przy pozorach prawa.
Podobnie jak teraz.
A integracja była, że hej!
Jak sobie przyjąłeś, że cała nasza historia to "polskie piekiełko", to
naciągniesz każdy fakt historyczny aby to udowodnić.
A historia jest trochę bardziej złożona.

nie chce sam jesc

Ja już ponad 5 lat walczę z takim dzieckiem.
Jada 5 wybranych potraw, wszystko inne jest obrzydliwe, obślizgłe,
śmierdzi itp. Brzydzi się potraw półpłynnych (budyń, kisiel,
galaretka, serek, jogurt), soki pija tylko klarowne, z dodatków
uznaje kluski i ziemniaki ale bez sosu, z owocow - banany, z zup -
rosół i pomidorowa, ale tylko z kluskami, ma swoje schizy (kakao
tak, ale tylko z kartonika ze słomką, z kubka nie, płatki
śniadaniowe tak ale bez mleka, mięso tylko "brązowe" (kiełbasa z
grilla odpada) itp.). Przemycanie nie działa - potrafi przez godzinę
wydłubywać z kotleta mielonego startą marchewkę. Do tego wagowo jest
na granicy normy więc nawet nie mogę jej przegłodzić. Próbowałam
sztuczek (np.: nie wolno ci jeść groszku, groszek jest tylko dla
dorosłych. Aha, no to super, bo i tak nie lubię.)

Nadwrażliwości nie ma, jest podręcznikowo normalnym dzieckiem, jest
zwyczajnie wybredna i uparta jak osioł w temacie jedzenia.
Z doświadczenia ze starszym, który je już normalnie - 3. rok życia
to najgorszy moment na wprowadzanie nowości do menu, największy
konserwatyzm jedzeniowy, upodobania typu pół roku jada wyłącznie
kanapki z serem a drugie pól roku nie tknie nic poza parówką. Po 3
urodzinach i w przedszkolu się to zmienia (młodszej też się
zmieniło, tzn, zamiast 2 rzeczy zaczęła jeść 5 czy 6), na razie
zaciśnij zęby i spróbuj przetrwać. Może jak ja doczekasz chwili,
kiedy ośmiolatek sam z siebie poprosi o jabłko, to była jedna z
najpiękniejszych chwil mojego macierzyństwa

dieta dziecia mojego

mój stwór to najcvhętniej żyłby na cycy (jak jestem w domu, to
rzadko tknie cos innego) jak mamusi nie mam to ranio je kaszkę
malinową innej nie toleruję, no z bólem serca morelowa (ilość
zjedzonej kaszki też jest rózna - nie wiem od czego to zalezy), je
moje zupki (zaczęłam jej w końcu gotować a co) jagody w słoiczkach o
takie z twarożkiem - ale to też zalezy od humoru jasnie pani, banana
z płatkami owsianymi, cisteczka z hippa, flipsy kukurydziane -
uwielbia, a z ręki to zje wszystko tzn.. z talerza mojego, ogólnie
dopiero teraz jej wyskoczyły dwa ząbki więc młoda jeszcze takich
bardziej stałych pokarmów nie je (niebawem 10 miesięcy) aha no i
krakersy - cebuklowe,

a tak w ogóle to więcej nie pamiętam bo jak mnie widzi to żre tylko
cyca - przez co ja się nawet w chwilach kryzysu zwyczajne najebac
nie mogę

Kulinarne dziwactwa PRL-u

lutecja4 napisała:

czy pod koniec 1975r (bylam juz wtedy na tym
> pieknym swiecie ale raczej nie bylam tego za bardzo swiadoma)
banany i
> herbatniki byly dobrem na tyle powszechnym,zeby mozna je bylo
wdeptywac w dywan
> ?

Herbatniki z całą pewnością były dobrem ogólnodostępnym ;-) Banany
bywały, można je było zdobyć. Bobcio jako przyszłość narodu zapewne
miał pierwszeństwo przed resztą rodziny.

Mam takie wspomnienie z końca podstawowki - to pewnie był 77 albo
78 rok. Odwiedziła mnie koleżanka. W pokoju na misce z owocami
leżały banany - sztuk cztery. Jej się oczy zaświeciły i zapytała,
czy może jednego, a ja powiedziałam, ze nie. Bananow było tyle, ile
osób w domu i nie wyobrażałam sobie, ze mogłabym jej oddać owoc
przynależny Mamie, Tacie czy Babci, a swojego tym bardziej. Byłyśmy
w domu same, a ja byłam tak rygorystycznie wychowywana, ze w głowie
mi się nie mieściło, ze w ogóle mogłabym ruszyć taką rzecz nie
uzyskawszy pozwolenia dorosłych. Pamietam moje zdziwienie kiedy
inna koleżanka wyjęla z kredensu czekoladki, rozpakowala i mnie
poczęstowała. Dla mnie nie do pomyślenia bez zgody Mamy czy Babci ;-
)

Kiedy to potem opowiedziałam Mamie, to się obruszyla i powiedziała,
ze oczywiście trzeba było ja poczęstowaćtym bananem. Ta dziewczynka
była wychowywana przez samotną mamę, ale ja sobie z tego nie do
końca zdawałam sprawę. Nie z tego, że nie było tam taty, tylko że
zwyczajnie mogło ich nie byc stać na banany. Stało się, a mi do
dziś jest przykro, jak sobie przypomnę jej minę.

do kobietek będących na diecie alergicznej

ja jem sporo - misiek tylko cycus i ziemniaczek i marchewka.
Owocow nie daje - na jablko jest uczulony(kiedys sprawdzalam - ja
jadlam, mis dostal czerwonych polikow:(:(
wiec:
chleb zwykly, bulki jasne( po ciemnych cos sie dzieje generalnie),
margaryne rama olivio (flora tez byla oki)
na wedline pieke sobie karczek, a ostatnio szynke
przepadam za boczusiem :D
jajka i wszystko co mozna zrobic z jajka i maki.(dzisiaj na obiad
nalesniki:D - bez mleka :)
ryz
makaron
kasza jeczmienna
kurczak i podroby z kurczaka ( zoladki w zupie, watrobka na drugie)
indyk..(nie lubie, wiec bardzo rzadko)
ziemniaki i marchewka
banany ( nie za duzo bo lekko wzdymaja...ale tak 2 na dzien zjem :)

obiady mam skromne, sniadania obfite, kolacje...nienajgorsze :) tez
aha pije herbate rooibos i melise no i troche wody mineralnej -
misiek tez to pije.
wprowadzam amarantus sobie do diety, no i odkrylam make orkiszowa -
(omlet pyyycha)...kupilam jeszcze make zytnia ( zamierzam piec
chlebek ) no i maz dostal make z amarantusa - jeszcze nie
wyprobowalam.
w przyszlym tygodniu chce sprobowac dodac do diety buraczek.
i sobie i miskowi, do tej pory nie probowalam, bo musialabym
gotowac osobno dla siebie i meza - zwyczajnie mi sie nie chce :)
on buraczka ..no nie za bardzo moze:)
potem nie wiem.
przydalo by sie miesko albo jajko - zobaczymy.

3 pytanka

Witam!
Ja też mam niestety ten sam problem (już z drugim dzieckiem).
Kiedy Krzyś był malutki (obecnie prawie 3 latka) i pani alergolog dała mi listę
z produktami, które uczulają to pozostało mi bardzo niewiele i zwyczajnie
wpędziłam się w silną niedokrwistość, a to i tak nie za bardzo pomogło dziecku.
Młodszy natomiast w tej chwili ma pół roku i objawy straszne, że płakać się
czasami chce bo nie wiadomo od czego. Próbowałam diety eliminującej wszystko co
podejrzane ale to i tak nie pomaga. Dlatego pozwalam sobie na jakiś jogurt czy
kanapkę z serem albo naleśnik z twarożkiem.
Nasza Pani dermatolog mówi, że przy AZS nie jest wcale najgorszy nabiał tylko
środki chemiczne (czyli proszek, kosmetyki), cytrusy oczywiście, truskawki,
czekolada, pomidory, konserwanty (nie pić żadnych soków i unikać produktów
przetworzonych i zawierających konserwanty), ostre przyprawy, orzechy, banany i
jajka lepiej też odstawić, no i zupy na wywarze mięsnym. Tego ja właśnie nie ruszam.
Objawy i tak są, ale jak bym zaczęła jeść wszystko to boję się pomyśleć co by było.

A jeśli chodzi o podanie przed snem kaszki to myślę, że można spróbować bo
przecież one są bezglutenowe i bezbiałkowe. Tylko oczywiście na właściwym mleku.
My pijemy Bebilon Pepti. Krzyś pił Nutramigen (niby najlepsze), ale nie każde
dziecko chce pić.
Pozdrawiam gorąco

Miksowanie czy rozdrabnianie widelcem?

babel babel przez ok. miesiac jadl sloiczki i to byly jedyne posilki o
konsystencji papki. pozniej zaczelam gotowac zupki sama i tych juz nie
miksowalam na gladko. od ponad 2 miesiecy je z kawalkami i nigdy nie mial z tym
problemow. tez ma 8 miesiecy i nie ma ani jednego zeba, a radzi sobie z
kawalkami warzyw wielkosci sporego rodzynka. zupki miksuje caly czas, ale tylko
"przelece" mikserem pare obrotow, zeby troche rozdrobnic warzywa i daje. uzywam
miksera, bo szybciej niz widelcem.

mysle, ze teraz, kiedy twoj maluszek tak dlugo jadl tylko papki, nie powinnas od
razu przechodzic na kawalki tak z dnia na dzien. on po prostu nie umie sobie z
tym radzic. ja bym na twoim miejscu nadal uzywala miksera, ale miksowala zupki
coraz krocej tak, zeby co jakis czas kawalki byly coraz wieksze. a skoro maluch
ma juz 6 zebow, to mozesz sprobowac dawac mu do reki np. banana czy jakies
gotowane warzywko i niech sie "pomeczy". tylko siedz przy nim, zeby w razie
czego wyjac z buzi za duzy kawalek, bo skoro nigdy wczesniej nie musial gryzc,
to zwyczajnie nie umie.

latwo i szybko nie bedzie, ale w koncu i twoj malec poradzi sobie z kawalkami.
nic na sile. wprowadzaj wieksze kawaleczki powoli i badz cierpliwa, a kiedys w
koncu sie uda.

Gluten obiawy nietolerancji

Dobrze cię rozumiem ale moja corka już dosc długo je produkty glutenowe i nic się nie dzieje nie ma zadnej wysypki a kupke robi raz dziennie taka zwyczajna , ma apetyt.Poza tym nie jest na nic więcej uczulona poza mlekiem Moze jesc truskawki,banany pomidory,kazde mieso, itd.Do szesciu miesiecy miala sucha i szorstka skure na policzkach tzw atopowe zapalenie skory ale teraz ma idealnie gladka skore i byc moze alergia jej przechodzi. Pracuje w domu i nie mam za bardzo czasu na gotowanie wole ten wolny czas poswiecic mojemu dziecku.W sklepach mam do wyboru cztery obiadki, Gerber i hipp nie wchodza w gre bo Zosia ich nie lubi i zostaje bobovita po paru miesiacach podawania ich ,mojej corce sie znudzily i musialam wprowadzic cos innego.Celiakia jest przenoszona genetycznie i nie da sie jej uniknac mozna tylko zlagodzic obiawy wprowadzajac pozniej gluten jej obiawy wychodza pozniej natomiast obiawy nietolerancji juz powinny sie pojawic.

"Smak Życia" Agnieszki Maciąg-co sądzicie ?

Marzy mi się ta książka. Przeglądałam kilka razy w księgarni, kilka przepisów
zapamiętałam i wypróbowałam ( np. pyszna mieszanka na śniadanie: otręby przenne
-4 łyżki, pół startego jabłka, pół banana, łyżka miodu, orzechy włoskie, sok z
cytryny, cynamon, mleko, jogurt). Znalazłam też kilka ciekawych pomysłów na inne
niż zwykłe doprawienie zwyczajnych potraw ( np. z imbirem). No jako modelka
często pisze o kaloriach - to się czasami przydaje.

Skaza bialkowa a dieta mamy

Moja starsza córka jest alergiczką. jak zmiany skórne się utrzymywały mimo
diety, to lekarka kazała zmienić proszek do prania, wyrzucić płyn do płukania i
włączyć podwójne płukanie. Zdecydowanie pomogło. Drastycznie ograniczałam wtedy
mleko, nawet jego śladowe ilości w produkcie wywoływały liszaje. Mogłam za to
jeść wszystkie owoce i warzywa, odstawić musiałam egzotyczne (cytrusy, melony,
wszystko co nie rośnie u nas, również banany). Teraz też jestem na diecie,
trochę innej. Małej nie robi różnicy proszek do prania i piorę sobie w
zwyczajnym i płuczę w płynie i jest ok. Natomiast nie mogę jeść żadnych warzyw i
owoców poza sezonowymi, tzn. mogę jest teraz truskawki, bo nie są pryskane,
nawożone, poganiane i konserwowane, ale nie mogę jeść świeżych jabłek, bo od
razu pupa jest odparzona. Co ciekawe mogę jeść jabłka, które rok temu sama
zerwałam z drzewa i zaprawiłam w słoiki. Wynika z tego, że nie chodzi o same
jabłka jak raczej o te dodatki, które pozwalają im być cały czas ładnymi.
Poszłam za ciosem i jem różne warzywa, ale wszystko z mrożonek, albo to co
wyrosło aktualnie u babci na działce. Nie mogę się doczekać schyłku lata, kiedy
to większość warzyw i owoców dojrzewa sama z siebie, ale się wtedy najem. Ale
się rozmarzyłam...

Rozszeżyłam dietę, częściej sie budzi

Moja tez sie ostatnio wiecej budzi (ma prawie 8 m-cy). Inne - niz mleko -
pokarmy zaczela dostawac od 4 m-ca (jest butelkowa), a od 6 m-ca przestala pic
mleko z butli (odmawiala, nie bylo sposobu zeby ja przekonac. Od tego czasu je
wylacznie stale pokarmy i pije soki. Niestety jednoczesnie zaczela sie ZNOWU
budzic w nocy (miedzy 4 a 6 m-cem przesypiala niemal cale noce, a jak sie
obudzila, to na momencik i dalej usypiala). Troche udalo mi sie zmniejszyc ilosc
posilkow, gdy na kolacje zamiast jablka z kleikiem zaczelam jej dawac banana z
kleikiem. Uswiadomilam sobie bowiem, ze jablka pobudzaja wydzielanie sokow
trawiennych (banany zdecydowanie mniej) i mala po paru godzinach moze byc
zwyczajnie glodna. Rzeczywiscie to pomoglo (nie budzi sie juz ok. 10 razy, tylko
4-5) Moze zastanow sie kiedy podajesz dziecku ta marchew, moze to wplywa wlasnie
na kwestie nocnego trawienia?

Albo po prostu - jak juz poprzedniczka wskazala - malenstwo ma taki "moment
zyciowy"

Tunia

Życie na wsi jest tańsze???

hihihi ale sie usmialam )
na wsi mieszkam od lat dwóch
pochodze ze stolicy naszego kraju
najblizsza rodzina 260 km
dom kupiony od obcych - za pieniadze
ziemi nie mamy
dotacji unijnych nie mamy - nie jestesmy rolnikami
na akcje typu biedne wiejskie dzieci nie łapiemy sie - mamy za duze
dochody
smieci kosztuja 7 zl za worek - nie palimy nimi mamy kominek a
ogniska rozpalac nie bedziemy bo nie dosc, ze smrod na cala wies to
jeszcze powietrze zatruwamy a jak to na wsi chcemy miec swieze )
zeby miec krowe czy tez inne zwierze hodowlane trzeba miec gdzie je
trzymac i przede wszystkim miec jakiekolwiek pojecie o ich hodowli
leśniczy - osoba obca
szambo - 60 zl za wywóz (srednio raz w miesiacu)
lekarz - 15 km (pieszo sie nie da)
ceny w sklepie: 3,6 chleb, 2,50 mleko (ja kupuje od krowy - 1,50 za
dwa litry), 0,45 gr jajko (tylez samo u gospodarzy), 2,50 makaron
nitki tzw. rosolowy, 3 zl mała kawa sypana ), 8 zł kg bananów, 3
zł główka sałaty, 10 zł kg parówek, 30 zł kg sera żółtego
zamojskiego, 2,60 zł śmietana 18%, 12 zł kg kiełbasy zwyczajnej,
4,50 kg jabłek )
w Biedroce ponoć taniej ))
plusem sa wlasne warzywka, sniadanie na dworze, basen dmuchany cale
lato i luz jakiego w miescie nie mialam....
powiem jedno: jak sie ma pieniadze to nieważne gdzie sie mieszka -
wszędzie jest dobrze )))

Spotkanie w sprawie osiedla tarasowców

Stare, dobre czasy to były i rpzed komuną. Prze wojna Płock, chociaż
był małym miastem na skraju Mazowsza, był nazywany miastem róż i
młodych. Tu także były plenery filmowe (Srebrna w "Znachorze" z
Junoszą Stępowskim, "Zapomniana melodia" z Jadwigą Smosarską i
Aleksandrem Żabczyńskim) a i po wojnie tutaj krecono wiele filmów i
seriali ("Szatan z siódmej klasy", kilka scen do filmu "Droga" z
Gołasem, czy też "Stawki większej niz życie" i "Stawiam na Tolka
Banana") Radzę obejrzeć, tak pro memoriam. Teraz, od paru lat jest
to duża zapyziała dziura, w której nic się nie dzieje, poza PAROMA
MEDIALNYMI koncertami. tylko to jest taki lukier na zakalcu. a poza
tym stale kłótnie, kłótnie i jeszcze raz... kłótnie. A jedynym
odzewen na hasło Płock jest Orlen, czyli najdroższa benzyna. TAK
jesteśmy postrzegani. Nie będę cytował słów kierowców, którzy MUSZĄ
przejeżdżać przez Płock, gdyz najporzadniejszy wyraz, jaki można
zacytować to d... . A mnie nikt nigdy niczego nie załatwiał.
Ani "towarzysze" ani "PiSuary". Żal mi zwyczajnie TEGO miasta i
części jego mieszkańców. Oni nie zasłużyli na taki los. Mam
nadzieję, że to juz ostatnie podrygi "wirtualnych".

Sondaż "FT": 44 proc. ankietowanych uważa, że w...

1410_tenrok napisał:

> przystąpienia do UE ceny skoczyły dwukrotnie! Mnie nie obchodzi problem naszych
>
> sąsiadów z naszymi cenami. Nie obchodzi mnie rowniez to, że muszę jeść banany
> francuskie. Nie obchodzi mnie rowniez to, ze potrzeba więcej biurokracji, która
>
> ma godnie zarabiać. Biurokracja to zasadniczy koszt tego przedsięwzięcia. Wiem
> jedno. Kiedy znów dojdzie do rewolucji, a dojdzie na pewno, to giloty będą
> cięły biurokratów - aż miło.
> Urzędnik jest nierobem, nie przynoszącym nikomu żadnego zysku, no może oprócz
> klienteli partyjnej.
>
> Wole "róbta co chceta" od debila z pieczątką i 30-dniowym terminem na jej
> przystawienie!

Piszesz, jakby urzędnicy w PRLu to był sam miód. Obecne przepisy (kretyńskie) i urzędnicy
(skorumpowani bandyci), to wynik wielu elementów: stolica w dawnym zaborze rosyjskim, która
kultywuje carskie tradycje urzędnicze, brak poszanowania prawa (ogólny), ustrój etatystyczno-kliencki,
nie mający wiele wspólnego z demokracją, pokomunistyczne prawo pełne nieludzkich przepisów
rozszerzone przez imbecyli sejmowych.
Imbecyle w sejmie biorą się zaś z negatywnej selekcji: do polityki trafiają ludzi cyniczni, bez honoru i
konkretnych umiejętności (nieliczne rodzynki uwypuklają zasadę).

Ile razy władza kłamała, że to i tamto "Unia każe" gdy tymczasem takich przepisów unijnych zwyczajnie
nie było? Jeśli oni nas okłamują (vide premier Kaczyński co usta otworzy), to i nam wolno, nie? Ja słowa
prawdy w dokumentach urzędowych nie piszę. Od lat. Mają taki burdel, że tak można :)))

Twórca Gadu-Gadu tworzy nową partię na lewicy

toksol napisał:

> Zamienić nazwe podatku ZUS na inną to żaden program.
> Gość nie rozumie że przygniatając pracodawców zmniejsza ilość miejsc pracy,
> czyli szkodzi pracownikom. Zatem jest prawdziwym lewicowcem. Historia
pokazała
> że w krajach rządzonych przez lewicę pracownicy mieli najgorzej.

W Polsce pracownicy maja zle bo Polska jest krajem rzadzonym wlasnie dzieki
uwlaszczonej lewicy.

> Ponieważ nie ma zakazu być pracodawcą - to dlaczego przeszkadza mu pewna
> przewaga pracodawcy nad pracownikiem? Kto chce mieć teprawa niech będzie
> pracodawcą, a jak kto nie chce, to po co go uszczęśliwiać nadmiarem praw?

To jest mentalnosc ubekistanu, okraglostolowa zemsta za przerwana dekade.
Krajow w ktorych panoszy sie kapitalizm juz dawno nie ma na mapie. Piszesz tak
jakby pracodawca byl jaims super zdolnym gosciem, a dzisiaj z malpy mozna
zrobic kapitaliste. Malpa dostanie banany jak bedzie robic dobrze pracownikom.
Pamietaj ze pracownik ma mniej praw nie dlatego ze pracodowaca jest zdolniejszy
ale zwyczajnie dlatego ze wiecej praw pociaga za soba wiecej obowiazkow i
pracownikowi zwyczajnie sie nie chce sie brac odpowiedzialnosci. To pracodawca
ma czuc bat panstwa na soba aby dzialac ku pomyslnosci pracownika. Pracownik ma
byc happy, zdrowy i duzo zarabiac.

Drugie dziecko: dla kogo?

A ja po urodzeniu drugiego dziecka przestałam być nadopiekuńczą mamusią. Jak miałam jedno, to bywało, że jakieś pierdoły urastały do rangi niebotycznego problemu. A to, że nie je jak trzeba, a to że za mało śpi itp. A już mały kaszelek to był horror i panika. Jak dzisiaj o tym pomyślę, to śmiać mi się chce.
Teraz przy dwójce dzieci nie mam na nadopiekuńczość zwyczajnie czasu. Bo trzeba uwagę podzielić pomiędzy dwoje dzieci. I to zdrowiej dla zdetronizowanego jedynaka... i dla niemowlaka zresztą też. I skończyło się bieganie z kanapką, bananem itp., żeby królewna łaskawie coś zjadła. Nie, to nie. I proszę, raptem okazało się, że starsza córka czasem zgłodnieje i sama przyjdzie do kuchni po jedzenie.
A poza tym dzieciaki się uwielbiają. Chociaż zazdrość o uwagę mamy też się pojawia. Nie wiem, jak będzie między nimi w przyszłości ale na razie chyba rokuje dobrze.

TWA Egipt ?

TWA Egipt ?
No, nie wytrzymam. Muszę to wreszcie napisać…
Coś ostatnio zauważyłem, że to forum zaczyna być forum "TWA Egipt" (TWA -
czytaj Towarzystwo Wzajemnej Adoracji).
Tzw. „stali bywalcy” bywają mało uprzejmi i opryskliwi i skupiają się
wyłącznie na udzielaniu porad i uwag wyłącznie samym sobie i
innym „członkom” TWA, a posty z zapytaniem o cokolwiek kończa się często
wzajemną wymianą uwag w stylu „to do zobaczuśka w Sharm, całusiątki, papaśki,
szykujcie mi sziszunię, czerwone dywany, itd., itp.”

Jak ktoś jeszcze nie był w Egipicie, może ma niewielkie doświadczenie w
korzystaniu z forów jakichkolwiek, niech spada na drzewo banany prostować…
Czy o to chodzi na tym forum ?
Chwała Wam za Waszą wiedzę i doświadczenie. Sam nieraz skorzystałem. Ale jak
nie chcecie pomóc lub nie wiecie to zwyczajnie nie „odszczekujcie się”.
Wystarczy nie odpisywać. A może lepiej wskazać sposób lub ścieżkę tym mniej
doświadczonym ? Zapewniam Was, że zdobędzie w ten sposób uznanie i
dostaniecie podziękowania. A tekst w stylu „wyszukiwarka nie gryzie” jest
tylko początkiem niepotrzebnej dyskusji, do czego właśnie, pisząc ten tekst,
sam się niechlubnie przyczyniam (moja wina, moja wina…).
No a tekst o zamknięciu forum z powodu wyjazdu TWA Egipt do Sharm, a tym
samym braku osób godnych udzielania porad innym… Bez komentarza. A może to
był taki żarciuś ? Ja nie załapałem…

Pozdrawiam WSZYSTKICH Forumowiczów – doświadczonych i żółtodziobów
Marcin

kwiatki z CV, listów motywacynych, rozmów kwalif.

Do "Księgowa Krowa"
Ty to masz pojęcie o księgowości, współczuję Twojemu pracodawcy. Nic dziwnego,
że polskie firmy padają jeżeli większość księgowych to takie tumany. Właściwy
księgowy w FIRMIE to 90% sukcesu, taka osoba musi na bieżąco kontrolować
sytuację prawną, nowe dokumenty prawne wychodzą codziennie a umiejętność
poruszania się w tych przepisach to wyższa szkoła jazdy. Taka księgowa, o
której Ty mówisz to zwyczajna biurwa i to rzeczywiście małpa potrafi dlatego
Ciebie zastąpiła bo pracuje za banana dziennie i się nie spóźnia ani nie pali.
Dodam tylko, że nie jestem pracownikiem księgowości. :-)))

co potrafia wasze roczniaki?

juz sie chwiale
- samodzielnie potrafi zjesc banana jabko gruszke chrupki itp
- wypic z kubeczka tez umie
- lapie za odkurzac i jak nabalagani to potrafi poodkurzac po sobie -
nawet wie jak wlaczyc odkurzac poczynajac od kontaktu przy moim
bacznym obserwacjaom
- rozumie juz wszystkie proste polecenia - przyniesc podaj zostaw
nie wolno daj buzi ukochaj itd
- mowi ladnei mama tata baba dada - to do dziadka, mniam, mam- picie
lub smoczek
- wszystkie smieci wrzuca do kosza
- podaje czesc
- przybija piatke
- dje z bani- to moi bracia go nauczyli
- robi hau hau
- wlozy prawidlowo za kazdym razem plyte do stacji dyskow
- tanczy

- w duecie ze zmiotka i szufelka tez mi bardzodobrze idzie
- oczywiscie biega wzorowo
- pokazuje TYTY jesli cos nabroi
- potrafi odmowic kiedy juz czegos nie chce - sluchac wtedy piskliwe
NIE
- wspina sie coraz lepiej na najprzerozniejsze przedmioty

i pewnie wiele wiele jeszcze innych zwyczajnych i bardzo
niezwyczajnych rzeczy

A był już wątek o tym,że marchewka jest toksyczna?

nie wszystkie soki :-)
Są przecież z Hippa- sok śliwkowy, nektar brzoskwiniowy, bananowy..
Moja co prawda nie jest uczulona ani na jabłko ani na marchew, ale zwyczajnie
ich nie cierpi i nie je ;-D (słoiczki owocowe też są z Hippa
jednoskładnikowe-śliwki, morele, brzoskwinie, banany..) Pzdr.

Wiertacz zarabia więcej niż prezes

> Ktoś kto zamierza studiować kierunki techniczne, powinien raczej kończyć
> technikum - absolwenci techników o wiele lepiej sobie radzą na takich studiach
> (statystycznie rzecz biorąc), a po ich ukończeniu są lepiej przygotowani do
> podjęcia konkretnej pracy inżynierskiej.

Ehhh... u mnie na elektronice i telekomuniakcji STATYSTYCZNIE bylo odwrotnie.
Absolwenci technikow masowo polegli na pierwszym roku na przedmiotach
podstawowych, wymagajacych abstrakcyjnego myslenia, ktore dla bylych licealistow
byly bulka z bananem, bo wiekszosc tego materialu mieli na fakultetach w liceum.
Technicy moze i byliby lepsi na laborkach na starszych latach, ale zwyczajnie
nie dali rady dotrwac. A licealisci dosc szybko zalapali o co na laborkach
chodzi, jak trzyma sie lutownice i kreci galami w oscyloskopie. Oczywiscie sa
technika bijace poziomem najlepsze licea, ale niestety srednio absolwent
technikum jest totalna noga matematyczno-fizyczna i wiekszosc zjawisk "bieze na
chlopski rozum". W praktyce majstra to sie sprawdza, w praktyce inzyniera
niestety juz nie.

Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko

Ależ verdano ta "elitarność" to nie jest uczucie które rodzi sie w szkole.
Poczucie wyższości wynosi sie również z domu.
Czy córka sprzątaczki z którą studiowałaś miała poczucie wyższości związane z
elitarnym kierunkiem studiów? Myslę że nie. Ale inni, z "lepszych" domow pewnie
tak, bo te studia były tylko potwierdzeniem tego co mysleli o sobie wczesniej -
że są wyjątkowi.
I nawiążę jeszcze do Twojej poprzedniej wypowiedzi - że oprócz płacenia
czesnego taka szkoła "wymusza" jakoby okreslony poziom zycia.
Ja nie mogę się z tym zgodzić. Do szkoły chodzi dziecko - nie cała rodzina. Mój
poziom życia pozostaje moją sprawą. Nie aspiruję do elit finansowych ani
intelektualnych z powodu tego że córka chodzi na Bednarską (sama myśl o tym
jest dla mnie śmieszna), pozostajemy normalną przeciętną rodziną. Moja córka ma
wiele koleżanek, to są zwyczajne rozsądne dziewczyny.
Oczywiście w tej szkole (mam na mysli liceum) jest całkiem liczne grono tzw
bananów, którzy regularnie balują w modnych klubach.
Ale akurat moje dziecko ma zupełnie inne zainteresowania i inny styl zabawy. I
bez trudu znalazła w szkole grupę przyjaciół o podobnym statusie materialnym i
podobnych upodobaniach.
No i oczywiście nadal utrzymuje kontakty z dawnymi znajomymi, którzy chodzą do
państwowych szkół. Jedyne poczucie wyższości jakie może czuć to takie że ma
fajniej - bo nauka jest przyjemniejsza, atmosfera lepsza, mniej pracy w domu i
więcej czasu na przyjemności. Ona to widzi kiedy rozmawia o szkole z ludźmi
spoza Bednarskiej, ale czuje się raczej uprzywilejowana a nie lepsza od innych.

Niechciane Radio Maryja

Skąd się takie "portki-pyrtki" biorą?
Szkoda czasu na dyskusje zupełnie, informuję tylko że rejestruję "porte-pyrtka"
(czy jakoś tak) jako kolejnego "pożytecznego idiotę". Boże skąd oni się biorą?
Nie dość że kłamca zwyczajny (trzeci w kolejności wpisu i pisze o mnogości
antysemityzmu!) na forum, to brak szacunku dla polskiej ortografii i pisowni (to
już norma u tych typków) i ta tendencja do pouczania, etykietowania i tresury
Polaków. A poszedł Ty na drzewo banany prostować! Po tym jak "portek" zobaczył
podpis "R. Ziemkiewicz" to powinien przestać oddychać i cicho przez dłuższy czas
siedzieć, przyswajając trudno zrozumiałą dla "portka" treść. Cześć!

"Jak mówić żeby dzieci nas słuchały..."

verdana napisała:

> Opieranie wychowania na manipulacji?
> Nie.
> Własnie to mi sie nie podoba.

Zgoda -

>Dziecko to drugi czlowiek, a z nim należy mówic
> szczerze, zwyczajnie i bez wymyślnych sztuczek.

Teoretycznie masz rację. Co jednak zrobić, gdy 3-latek upiera się żeby zjeść
np. banana, a żadne szczere i zwyczajne argumenty typu "nie mamy banana w
domu", "sklep jest już zamkniety" nie działają? U nas świetnie działało w tym
momencie "wyczarowywanie" wzięte właśnie z książki Faber. I wcale nie uważam,
że to manipulacja. To fajna zabawa, która rodzicom umożliwia niespełnianie nie
zawsze słusznych zachcianek dziecka.

Pozdrawiam

Nowy Rok na bezludnej wyspie - Zodiak na wesoło

PANNA
"Astrologia nie zna przeciwników, zna tylko ignorantów."
Leszek Szuman
Mam Ksieżyc w Pannie...

PANNA

Wiedziała, że tak się to skończy. Załoga nieodpowiedzialna, a kapitan to
zwyczajny bufon. Zapewniali przecież, że komputery mają w porządku.
- Dobrze, że na wszelki wypadek zostawiłam testament u prawnika - cieszy się
Panna.
- Cóż skoro toniemy, to trzeba sie ratować - myśli i rozgląda sie spokojnie, z
czego by tu tratwę sklecić. Choć jacht już tonie, ona bez nerwów ładuje do
plecaka noże, zapałki, sól, koc, konserwy oraz podręczną apteczkę i na pustej
beczce dryfuje na falach.
Po gwiazdach określa strony świata i bierze kurs na ląd, który wieczorem
dostrzegła na horyzoncie. Nad ranem morze wyrzuci ją na piaszczystą plażę. Choc
obolała nie traci zimnej krwi. Układa rzeczy na słońcu, by wyschły, i rusza na
poszukiwanie pożywienia.
Gdy ją odnajdą, będzie już miała plantację bananów, własny warzywniak, domek,
hodowlę ryb i oczywiście będzie okazem zdrowia.

)