Patrzysz na wiadomości wyszukane dla hasła: Balkan Folk

VROOOM - Torpedo Music


Wrzucam VROOOMa bez KCH, no bo kto by mi odpowiedział pozytywnie
na takie zapytanie? :)


Zdziwiłbyś się...

Płytę polecam wszystkim szukającym
ambitnej muzyki oraz wszystkim miłośnikom King Crimson, bo jak dla
mnie to takie bałkańskie KC (no nazwa zobowiązuje :)


Ambitne jest. Ale podobieństwo do KC jest niewielkie:) Poza nazwą :)
Bardziej podobne do Colorstar.

będzie chciał APEa z kopii z oryginału, to oczywiście polecam się)
Miłego słuchania i proszę o opinię, bo wielu nie słyszałem o tej
płycie


No fajne połaczenie progrocka z folkiem. Za wiele nie powiem, bo
posłuchałem dopiero pół płyty. Ale majądoskonałą sekcję rytmiczną.
APE chętnie :) Tym bardziej że w pierwszym kawałku (mp3) jest trzask.

A można wiedzieć gdzie kolega kupił?

 » 

Skyforger

Ole Lukkoya słucham od dłuższego czasu i zawsze mnie porywa swoją oryginalnością, choć "Horse Tiger" to dla mnie najlepsza płytka.



Też tak uważam

Za nazwy kapelek wielkie dzięki. Będę szukał!



Ode mnie również wielkie dzięki za SVA i Kimmo - nie znałem wcześniej, chętnie się zapoznam.

A propos klimatów akordeonowych - moim zdaniem w tym temacie znakomita jest Switłana Nianio z Ukrainy (ex. Cukor Bila Smerc) oraz polsko-bułgarski, nieistniejący już niestety projekt Kyryllikata (to dla miłośników folkloru Bałkanów) gdzie prym wiódł lider etno-jazzowej grupy Sarakina (też polecam) Jacek Grekow. Ostatnio dostałem od nich jego solowy album z ciekawą fuzją bałkańskiego folku granego na akordeonie guzikowym i muzyki klasycznej.

Pozdrawiam!

Bombarda

Podczas koncertu North Wind w Poznaniu prawdziwą ucztą dla ucha była możliwość posłuchania recitalu na bombardę i dudy w wykonaniu Michała Żaka i Piotra Lasko.

Michał Żak - związany ze sceną folkową, lider zespołów Bal Kuzest i Tredrez wykonujących muzykę bretońską. Od wielu lat regularnie podróżuje do Bretanii wzbogacając swoją wiedzę i umiejętności na licznych kursach dla instrumentalistów, tradycyjnych świętach i sesjach czy grając pod okiem bretońskich mistrzów fletu i bombardy. Zafascynowany muzyczną tradycją bliskiego wschodu i Bałkanów.
Związany z Poznańskim Domem Tańca, koncertował z zespołami Open Folk i Dekameron, od grudnia 2001 roku współpracuje z zespołem Kairos.
Od stycznia 2003 roku współtworzy także trio Lautari.

Kogo chcemy zobaczyć na kolejnych Euroszantach?

Taclem ma rację :)
Do Bałkanów na pewno bym dodał Balkan Sevdah z Sarakiną, a jeszcze Fanfare Ciocarlia i macedoński Synthesis (to są wielkie nazwy, zwłaszcza pierwsza).
Booze bym sobie darował, bo już widziałem (szkoda powtarzać, gdy jest jeszcze tyle zespołów).
Gorąco jestem za Skandynawią, ale koniecznie z Gjallarhorn i Varttiną.

Choć tak szczerze mówiąc - dzień folku angielskiego (i okolicznego) to by było to. Z Bellowhead, Spiers & Boden, Rachel Unthank & the Winterset, do tego np. Flook, Altan, Capercaillie...
Pint & Dale - zdecydowanie! Czas najwyższy!

 » 

Formujący się zespół folkowy szuka muzyków!

Formujący się zespół folkowy, łączący tradycje celtyckie,bałkańskie i polskie szuka muzyków (z pasją i zapałem :) ) chętnych do stworzenia czegoś wyjątkowego! Preferowane instrumenty to: gitara, akordeon i bęben, aczkolwiek dla wszystkich starczy miejsca! Kto wie, może właśnie brakuje nam Ciebie! :)

Kontakt:
trzmielina.folk@gmail.com

News

Requiem Paradise Lost
Brytyjski zespół Paradise Lost ujawnił tytuł swojej nowej płyty. Album został zatytułowany "In Requiem".
11. już krążek grupy ukaże się w maju. Okładkę zaprojektuje Seth Siro Anton, odpowiedzialny również za oprawę graficzną poprzedniej płyty formacji, "Paradise Lost".
Muzycy powrócili z Kanady, gdzie zakończyli pracę nad "In Requiem". Za produkcję odpowiada Rhys Fulber, a miksy są dziełem Mike'a Frasera, znanego ze współpracy m.in. z Metalliką, AC/DC, czy Van Halen.
Koncert, jaki Paradise Lost zagrają 12 kwietnia w Londynie, doczeka się wydania na DVD.
********************************
Pod nazwą Yugopolis kryje się projekt, który w swym zamyśle zgromadzić ma polskich czołowych artystów, wykonujących piosenki słynnej bałkańskiej grupy Parni Valjak.
Na pomysł wpadł Grzegorz Brzozowicz, stojący za podobnymi, cieszącymi się sukcesami w Polsce kompilacjami (Kayah/Bregović, Yugoton, Krawczyk/Bregović).
W projekcie udział wzięli: Paweł Kukiz, Maciej Maleńczuk, Marek Piekarczyk, Muniek oraz dwie utalentowane, aczkolwiek znane już wokalistki: Ramona Rey i Gosia Stępień.
Muzycznie płyta zawierać będzie wiele melodyjnych motywów prezentując muzyczny eklektyzm (folk, rock, bałkańskie rytmy).
Za produkcję krążka odpowiedzialny jest Tomasz Bonarowski (producent Platynowych sukcesów Krzysztofa Krawczyka "To, co w życiu ważne jest" czy Myslovitz).
Premiera płyty Yugopolis, zatytułowanej "Słoneczna strona miasta", planowana jest na marzec.

Muzyka

Z początku strasznie byłem zawiedziony. Stwierdziłem 'no, jeszcze nie słyszałem czegoś takiego... ale czy to takie specjalne?'. Ale po bliższym przysłuchaniu stwierdziłem - fantastyczne! Ot, trzeba przysiąść, aby w pełni docenić ich specyficzne brzmienie, ale warto.

Narazie mam tylko 'Desperate youth, bloodthirtsty babes' - ochota na więcej jest spora.

Ostatnio też dostałem odpału na rzeczy bałkańskie - nie bardzo w tym siedzę, ale strasznie podoba mi się muzyka Bobana Markovica czy No smoking band (polecam szczególnie to drugie - muzyka tworzona z wyobraźnią, luzem i poczuciem humoru. ich muzykę można usłyszeć w dwóch ostatnich filmach Emira Kusturicy - w jego 'Czarnym kocie, białym kocie' usłyszałem mój ukochany 'Pitbull terrier' - niezły pastisz techna, można się uśmiać) Wzięło mnie również na co prawda amerykański, ale mocno osadzony w europejskim folku (choć z nutką indie rocka) Beirut. Taka nastrojowa muzyka, z nutką melancholii - bardzo mi się podoba.

Polubiłem też Ozomatli - takie typowo latynoskie, ale z lekką domieszką rapu, co bardzo ładnie ze sobą współgra.

Doceniłem też Queens of the stone age - zawsze ich bardzo lubiłem, ale stawiałem daleko za Kyussem. Teraz stawiam ich tylko trochę dalej, a to naprawdę duży komplement.

I caaannnnn go.... wiittthhhh theeeee flooowwwww... Strasznie mnie uzależniło.

Jaki utwór Cię teraz kręci?

Chudoba - hej Rupuni, wg mnie pozycja obowiązkowa dla wszystkich milośników folku. Chudoba jest zespołem, który ostatnio szczególnie uwielbiam ze względu na klimatyczne pieśni łemkowsko - huculsko - jakieś tam. Nawet nie potrafie prezycyzjnie określić jakimi rejonami się inspirują naszej Słowainszczyzny się interesują, ale wyczytałam iż można odnaleźć motywy czeskie, bałkańskie jak i cygańskie.

Wymarzona 10-tka na PW

kolejnosc przypadkowa:

POLSKA:
Happysad
Koniec Swiata
Voo Voo
Zabili Mi Zolwia
Cala Gora Barwinkow
Akurat
Farben Lehre
Masala
Hurt
Leszek Mozdzer (a dlaczego nie:)?jurek sam mowil, ze marzy o tym, zeby kiedys na duzej woodstockowej scenie zagral pianista. mysle, ze leszek mozdzer nadawalby sie na taki wystep fantastycznie!)

SWIAT:
Zion Train
Babylon Circus
Yellow Umbrella
Billy Talent
Serj Tankian (ewentualnie System Of A Down)
Knorkator
Haydamaky
Fanfare Ciocarlia (troche folku z Balkanow nikomu by nie zaszkodzilo, a wrecz przeciwnie - ale byloby szalenstwo pod scena:)!)

...i wiecej juz wymyslic nie moge, bo generalnie moje gusta muzyczne bujaja w muzyce polskiej

ech...to bylby piekny woodstock z takimi kapelami tylko nie wiem, kiedy by sie spalo i wykonywalo inne niezbedne czynnosci zyciowe:)?

Andora - Anonymous

naprawde dobra piosenka!!! mam ją na 3. miejscu ale i tak daje 12pkt!!! napewno nie bedziecie na nią głosować jeśli lubicie folk i spokojne piosenki (mam na myśli bałkańskie, chociaż... ja sam głosuje na Macedonie ) myśle ze maja szanse nawet na zwycieztwo...

25-27.07.2008 - XVI Dni Odolanowa - /Odolanów/

Rada, Burmistrz Gminy i Miasta Odolanów, Odolanowski Dom Kultury zapraszają w dniach 25 -27 lipca 2008 roku na XVI Dni Odolanowa. W tym roku impreza odbędzie się po raz pierwszy na terenach przyległych do Domu Kultury i Parku Natury.
W programie : m.in.
- Kapela znad Baryczy
- Perła Bałkanów - Katerina & Neli Ti Rekov z Macedonii
- Grupa country - folk „ Kumple"
- koncert młodzieżowych zespołów muzycznych "Dyfrakcja" i "Inner child"
- Kabaret: Artur Barciś, Cezary Żak i Katarzyna Żak
oraz atrakcje dla dzieci : wesołe miasteczko, ciuchcia, zamki dmuchane
Gwiazdami obchodów Dni Miasta będą :
- grupa EASY RIDER / piątek godz. 22.00 /
- DODA / sobota 26.07. godz.21.00 /
- grupa LADY PANK / niedziela 27.07. godz.20.30 /
W finale festynu zabawa pod gwiazdami do białego rana.
Partner medialny: Radio Centrum w Kaliszu - muzyka, którą lubisz

tak w ramach pozytywnego przykładu dla tych, którzy płaczą po wiankach w szałem

Zeglarski klub muzyczny Barakuda

Zeglarski klub muzyczny Barakuda
Adres:
ul. Smoluchowskiego 2
02-679 Warszawa

Opis:
Nazywamy się wprawdzie żeglarskim klubem muzycznym, ale posłuchać u nas można nie tylko szant, ale także folku, rocka, bluesa, a czasem też i jazzu. Posłuchać..., potańczyć i zjeść coś pysznego. Szef kuchni, Iwan Meczew, Bułgar z pochodzenia, wspaniale opanował smaki i aromaty kuchni bałkańskiej.

Storm Of Capricorn / Paranoia Inducta - Jama

"Jama" to kolejny album wydany przez Beast Of Prey na płycie cd. Materiał ten jest poświęcony tragicznym losom Bałkanów. Pierwsze co rzuca się w oczy to bardzo staranna forma wydania tego albumu. Rozkładane opakowanie formatu A5 z klimatyczną oprawą graficzną robi duże wrażenie. Podobnie jest zresztą z samą muzyką.

Split otwiera Storm Of Capricorn który prezentuje na tym albumie swoje bardziej eksperymentalne oblicze. Dark ambientowe tła mieszają się tutaj z klimatycznymi deklamacjami, wokalizami i bliżej nieokreślonymi dźwiękami. Całość prezentuje się bardzo spójnie i wytwarza niezwykle specyficzną atmosferę. Paranoia Inducta również zaskakuje. W swoich utworach miesza rytmiczne, industrialne struktury z elementami folklorystycznymi. Trochę zdenerwował mnie fakt że nigdzie nie jest wspomniane z jakich utworów zostały zaczerpnięte sample wykorzystane w utworach tego projektu. No chyba że owe folkowe wstawki zostały stworzony specjalnie na potrzeby tego albumu. W tej sytuacji zwracam honor autorowi.

Niewątpliwą zaletą tego albumu jest różnorodność utworów które się na nim znajdują. Pomimo tego "Jama" zdaje się być bardzo dobrze przemyślaną i spójną całością która wyraźnie nawiązuje do obranej przez twórców koncepcji. Naprawdę ciężko byłoby mi znaleźć drugi album który w tak zgrabny sposób łączy dark ambientowe plamy z elementami folku, oprawiając to wszystko w charakterystyczną, militarną atmosferę.

Polecam ten album każdemu kogo zaciekawił jego temat przewodni. Gwarantuję że się nie zawiedzie.

8/10

maynard

Nick: maynard
Data urodzenia: 09.05.1988
Mieszkam w: Łodzi
Hobbies: jest pare

Ulubione...
Jedzenie: pierogi w kazdej postaci
Picie: wino, czeskie piwo
Film: The Fountain, Amores Perros, wszystkie Monty Pythona, Heaven
Muzyka: ebm, darkwave, poezja spiewana, folk, flamenco
Reżyser: Darren Aronofsky, David Lynch
Aktor/Aktorka: nie wiem
Książka: 100 lat samotnosci, Milosc w czasach zarazy, Mewa, Prawiek, Podroze z Herdotem, Barbarzynca w ogrodzie
Autor: Gabo Marquez, Ryszard Kapuscinski, Zbigniew Herbert
Zespół: depeche mode, tool, riverside, deine lakaien, fading colours, rodrigo y gabriela, anathema, Clint Mansell, Jacek Kaczmarski, mogwai, arcana, dead can dance, Renata Przemyk
Album: psychoma
Piosenka: traumatanzer
Pora roku: wiosna

Najlepszy występ Dodów (nie mylić z Dodą Electrodą) : ten w styczniu mam nadzieje
Najlepszy występ, jaki kiedykolwiek widziałem: Depeche Mode, 9.06.06 Stadion Legii, Warszawa
Największy koszmar: brak
Miejsce, gdzie bym pojechał: Peru, Balkany(szczegolnie Serbia i Bosnia), cala Europa Wschodnia
Filozofia życiowa: Nie trać czasu z kimś kto nie ma go, aby go spędzać z tobą.

Można?

Mam wymiary 4 x 7m. Dziękuję za otrzymaną w promocji pralkę. Pozdawiam mamę, tatę i administratorów.
Kucharka pani Grubach, jego gospodyni, przynosząca mu śniadanie codziennie około ósmej godziny rano, tym razem nie przyszła.
Słucham muzyki tak dziwnej, jak świat jest dziwny, co zawiera w sobie: kubański folk, bałkańskie punk i ska, słoweńską poezję śpiewaną i mniej niszowe, acz urocze - Franz Feridnand i U2.

HELP HELP! Wasze pytania

Jest ktos tu na tyle wyluzowany,ze wie skąd można pobrac jakieś kąski w styli tych z iraku-iranu i okolic?...może też być kazachstan lub bałkany

pomoc nie będzie zapomniana



ad. Bazyl- muza nieco róznorodna..domyslam się, że chodzi o kawaki folk'owe?
ale tak ...Iran -to muzyka Perska, Irak -Semicka/Arabska, Kazachstan-turkucko-mongolska, Bałkany-cała mieszanka , jedyne co te kręgi kulturowe łączy to ISLAM (Bałkany tylko częściowo) więc czy mam rozumieć , że chodzi Ci o folk z muzułmańskiego kręgu kulturowego??

Czego dzisiaj słuchaliście lub macie zamiar posłuchać?

5.35-5.55 - Czas na folk (PR 2)
5.55-6.50 - Klub Trójki - nagranie z PR 3
9.00-12.00 - Tu Baron (PR 3)
12.00-13.00 - Z kraju i ze świata (PR 1)
13.00-14.00 - Akademia rozrywki (PR 3)
14.50-15.00 - Czas na poezję (PR 2)
15.00-15.25 - Etniczna podróż na Bałkany z muzyką Romów (PR 2)
15.30-16.00 - Muzyczna poczta UKF (PR 3)
17.30-18.00 - Strefa reportażu (PR 1)
18.15-18.30 - Reportaż (PR 3)
19.40-20.00 - Program alternatywny (PR 3)
20.00-22.00 - Wieczór z Jedynką (PR 1)
22.00-22.30 - Magazyn bardzo kulturalny (PR 3)
22.30-23.00 - Akademia muzyczna Trójki (PR 3)

Czego teraz słuchacie?

Znajdź jakąś Irenę, ożeń się z nią... )

Jugorock.
Izvir to fascynujący konglomerat space rocka, nowoczesnej (jak na koniec lat 70) psychodelii a'la Hillage, jazzrocka i progressive. Całość przyprawiona odrobiną bałkańskiego folku i "mandarynkowej" elektroniki. Bardzo dobra płyta. Nie wiem tylko, czy wyszła na CD - mam jedynie wersję mp3, która uroczo "smaży"

Tako - to z kolei na CD sie ukazało. Brzmieniowo usytuowałbym to gdzieś w okolicach Eloy z końca lat 70.. Do tego oczywiście przyprawa jazzrockowa i balkan-folkowa - jak znak firmowy

Czego teraz słuchacie?

Los Jaivas - Alturas De Macchu Picchu
Przesłuchałam trzy pierwsze utwory. I podziękuję. Lubię folk, zwłaszcza jeśli wymieszany jest z rockiem, ale to bardziej mi przypomina pseudo-Indian, których spotkałam w zeszłym roku na rynku w Kazimierzu Dolnym A poważnie, to nie moja muzyka. Rockowy (wytrzymał dłużej niż ja) posunął się do odważnego stwierdzenia, że taki to prog, jak dla Argentyńczyków nasze Mazowsze. Jednak wolę folk, folk-rock i folk-jazz z Bałkanów i Turcji. brzmią bardziej przyjaźnie dla moich uszu. I w związku z tym zmieniłam na Önder Focan Group - Swing a la Turc. Fantastyczne połączenie jazzu, tego swingującego, z tureckim brzmieniem etnicznym. W sam raz na wieczór, pod warunkiem, że chce się poruszać bioderkami. Bo obojętnie obok tak zmysłowej i pełnej wdzięku muzyki nie da się przejść. Nawet (albo zwłaszcza) jeśli się jest takim ignorantem, jak ja

Czego teraz słuchacie?

Bodurov Trio - Stamps From Bulgaria (2008)

01 Mamo
02 Doncho
03 Butch
04 Ot men ti izin, younache
05 Graovsko
06 Lapyrinth
07 Kircho
08 Lale
09 Dobro

Skład:
Dimitar Bodurov - piano
Mihail Ivanov - bass
Jens Dueppe - drums

Czytałam recenzję tej płyty, w której autor sugerował, że muzyka na niej zamieszczona, to wynik długiego zaznajamiania się muzyków z folkiem bułgarskim i z jego wpływem na inne gatunki muzyczne. Cóż, dla mnie to trochę bzdura. Na Stamps From Bulgaria mamy kawałek dobrego jazzu, niezwykle miłego dla ucha, chociaż dość zimnego (nie to co na przykład u Ondera Focana). Jeśli natomiast chodzi o wpływy bułgarskie, to jest ich tu naprawdę niewiele. Podobno wszystkie utwory są zaczerpnięte z tradycji różnych krain bułgarskich. Jeśli to prawda, to są tak przearanżowane, że trudno rozpoznać ich pochodzenie. Folk bułgarski wyraźnie słychać w drugim utworze - Doncho, ale poza tym jest w zasadzie niewidoczny. W Graovsko czuć wpływ muzyki innego pianisty rodem z Bałkanów - Milosa Petrovicia (i jego niesamowitej Istorija Vizantije). Generalnie według mnie dobrze się tego słucha, ale powinno być więcej tych bułgarskich wtrętów.

Czego teraz słuchacie?

Jest troche progresji w tym Smaku?


Jest sporo progresji w tym Smaku. Taka "Put' od balona" trwa 18 minut z okładem. Tylko, że to takie heavy-blues-progressive, troszkę jak Clear Blue Sky.
Jeśli szukasz "czystej" progresji, to polecam Izvir, Tako i Igra Staklenih Perli. Z wynalazków podoba mi się też Spektar, ale oni są dużo lżejsi, mieszając prog z popem, folkiem i elektroniką.

Clear Blue Sky bardzo lubie ale takiej muzyki juz nie poszukuje.
Tako bardzo mi sie spodobało, to moje najwieksze odkrycie tego roku. Za Igra sie juz rozgladam, a powiedz mi co to jest to Izvir?
Chyba do czołówki nalezy równiez Time, bo kilka osób chwaliło, w tym Wojtek.

Najlepiej stworzyc watek dla NKR Jugosławia, albo Bałkany. Chętnie bym poczytał wiecej o tych kapelach.

Różności

Ja byłem na re-we-la-cyj-nym koncercie Balkan Sevdah w Osiedlowym Domu Kultury "Pod Lipami" w Poznaniu. Wciśnięty w blokowisko, mała salka (max pojemność 150 osób), ale atmosfera genialna!
Samo rozpoczęcie zaskakujące - Marcin Zadronecki i Marcin Pukaluk wyłonili się gdzieś z tyłu, przeszli wśród widowni śpiewając a cappella tradycyjną pieśń bałkańską. Potem prezentacja zdjęć Marcina Z. z jego wypraw do Bośni (od potraw bośniackich, przez zdjęcia z Mostaru, Sarajewa i wielu innych miejsc, a także foty z koncertu Mostar Sevdah Reunion, megagwiazdy bałkańskiego folku). Koncert to osobna opowieść, publiczność dawała się wciągać w klaskanie, fantastycznie śpiewała refreny po albańsku (!) i nie tylko, spontanicznie odśpiewała "sto lat" obchodzącej urodziny Kasi (grającej na djembe i innych instr. perkusyjnych). Ale taką publiczność tenże ODK wychował sobie latami, konsekwentnie stawiając na dobrą muzykę.
Marcin Zadronecki to indywidualność - jeździł po gryfie tambury tak szybko, że palce mi z oczu znikały :) Pasjonat, świetny gawędziarz, zaraża swoją pasją słuchaczy.
A na koniec w maleńkim "foyer" odbyła się nauka tańca bułgarskiego, zespół przygrywał, a Marcin tańczył z widownią.
Tym bardziej miło, że w tym miejscu (prawdopodobnie 2.04.2009) ma wystąpić North Wind

porada: jaki instrument?

mam takie oto pytanie; jaki instrument byście mi polecali?
mam już 20 lat, nigdy nie uczyłem się gry, mam krótkie palce(nie wiem czy to waż ne ale ciężko mi jest operować na gryfie), sądzę że nawet nienajgorszy słuch. dotychczas tylko udzielałem sie wokalnie przy różnych małych projekcikach, a teraz chciałbym się wziąść za instrument. a więc jaki polecacie przy takich warunkach?;
-studiuję, więc czasu jest i niezamało i niezadużo do nauki
-od uczelni do domu mam 400-500km więc musi być łatwy w transporcie
-nie chcę też wydać na niego zbyt dużo,) na razie nie mam sprecyzowanych ograniczeń)
-efekty nie muszą byc widoczne(słyszalne) od razu ale też żeby nie był za trudny
-myślałem żeby wziąść się za jambę bo lubie wystukiwać rytmy ale jescze nic w tym kierunku nie przedsięwziąłem
-z muzyki to lubię wiele gatunków metal, blues, rock, jazz(jass), folk(zwłaszcza bałkany)
to chyba wszystko i zgóry dziękuję za pomoc

Jaka muzyka

Ha, pisałem już o tym na starym reconie ale niestety nie ma już starego recona.
A więc w moim przypadku wygląda to tak, że najbardziej lubię różnego rodzaju połączenia folku z rockiem - od Leonarda Cohena i Simona & Garfunkela aż po różnego rodzaju mało znane w naszym kraju dźwięki z Wschodu (b. ZSRR np. Ljube wymieniony już przez Okrucha) i z Bałkanów. Także z Polski, ostatnio mi się np. spodobał "Żywiołak" - taki polski folk-metal z elementami pogańsko-słowiańskimi.

Poza tym niezmiennie: Kult, Elektryczne Gitary (właśnie po kilku latach zapomnienia wyciągnąłem sobie kasety tego zespołu sprzed dobrych już 15 lat i sobie słucham), Jacek Kaczmarski, różnego rodzaju muzyka filmowa. Z nowościami raczej nie jestem na bieżąco, w 2008 spodobali mi się w miarę (ale bez specjalnego zachwytu) Coldplay i Duffy.

Trzecim nurtem który bardzo lubię jest muzyka ska

15.10-Kultura Bośni i Hercegowiny

W poniedziałek zajmę się kulturą Bośni i Hercegowiny. Jak można opisać miejsce, w którym łączy co ludowe, a dzieli co należy do kultury wysokiej, gdzie konstrukcja domów i miasta odpowiadała temu podziałowi? Tak było w tym kraju i to od czasów przybycia Turków aż do 1992 roku. Krzyżowały się kultury islamu, prawosławia, katolicyzmu i judaizmu. Wpływy mieli Węgrzy i Austriacy. Na terenie Bośni zachowały się też relikty wcześniejszych cywilizacji - solarne tatuaże, "końskie" bóstwa oraz wiele obyczajów słowiańskich. Opowieść okraszona zostanie solidną dawką bośniackiego metalu i folku oraz utworów wykonawców z okolicznych państw oraz z Polski. Obok Himzop Poloviny, Mostar Sevdah Reunion, Afionów, Esmy Redźepovej czy Balkan Sevdah usłyszycie kapele takie jak Ormus, Krv, Brain Forest Ritual, Musaka, Visoki Napon, Bijelo Dugme i parę innych równie ciekawych.

Zapraszam od 21.00

16.11-Nad pięknym modrym... Adriatykiem

W piątek 16.11 przy dużej dawce rijeckiego, splickiego czy zadarskiego metalu oraz dużej dawki korzennego folku i nagrań terenowych z Dalmacji opowiem o mieszaniu wpływów kultury bałkańskiej, słowiańskiej i śródziemnomorskiej nad Adriatykiem. Miasta - pod wpływem Włoch, wsie żywiołu słowiańskiego i Bałkanów. Co z tego wyszło?

Posłuchajcie w piątek od 21.10! Zapraszam!

22.02 - Grecka broda Bałkanów

Grecja ma kształt nieco podobny do brody porastającej samo południe Półwyspu Bałkańskiego. Dzięki czemu geografia współgra z rangą kultury greckiej i jej wiekiem. Tu powstały podwaliny europejskich filozofii, tutaj też rozwinęło się wschodnie chrześcijaństwo, które tak mocno wpływało na dzieje regionu i jego narodów, szczególnie słowiańskich od Macedonii po Dalmację i Węgry. Wystarczy też wspomnieć, że prawosławie wyznają narody słowiańskie, romańskie, semickie, częściowo Albańczycy, a nawet jeden turecki. O tym wszystkim usłyszycie w trakcie audycji okraszonej dźwiękami greckiej muzyki od Rotting Christ po folk w wersji korzennej i turbo.

Zapraszam od 21.00!!

15.06-Vidovdan, Lada (Kupała) i kręgi kulturowe na Bałkanach

UWAGA!! TYM RAZEM AUDYCJA W PIĄTEK. 15.06 od 21 do 23 W dzień zwany w bałkańskiej tradycji Vidovdanem czyli Dniem Św. Wita (a drzewiej świętem Vida/Svetovida czyli Swaroga) audycje poświęcę opowieściom o tym święcie oraz o tym jak obchodzono zbliżająca się Kupałę zwana na południu świętem Lady. Rozpocznę tez temat kręgów kulturowych, które ukształtowały różnorodność Bałkanów. W tej i kolejnych audycjach będzie o kręgu łacińskim, bizantyńskim, muzułmańskim, słowiańskim, germańskim i romańskim. Muzycznie będzie sporo metalu i folku (m.in. Kries, Stribog, kupałowy Żywiołak oraz odpowiednio dobrane odpały).

18.07- Miasta na Bałkanach

Tym razem w mojej podróży muzycznej będzie trochę nietypowo. A to za sprawą tego, że bohaterami audycji będą bałkańskie miasta. Antyczne i słowiańskie, górskie i nizinne, nadmorskie i nadrzeczne - każde mają swoją specyfikę nawet jeśli znajdują się na terenie tego samego państwa.

Będzie to pierwsza część wędrówki wśród miejskich tradycji Bałkanów i jak zwykle okraszona odpowiednią dawką miejskiej muzyki od metalu i miejskiego folku aż po turbo-folkowe i hip-hopowe klimaty z regionu.

Zapraszam w piątek od 21.00!!

29.10-Chorwacja na pograniczu kultur Europy

W poniedziałek od 21.00 ostatnia w starym terminie audycja z cyklu Jugo-Balkan wypełniona będzie dźwiękami z Chorwacji. Oprócz tego rozpocznę przybliżanie kultury tego kraju, w którym zachowało się wiele elementów ludowości i obrzędowości słowiańskiej połączonych z wpływami innych narodów Europy Środkowej, Bałkanów i strefy Morza Śródziemnego. Usłyszycie mocną nutę z Zagrzebia, Rijeki, Zadaru, Splitu czy Puli, a także całkiem spora dawkę solidnego folku miejskiego i wiejskiego oraz w kategorii odpałów nieco... ale to już niespodzianka.

Zapraszam!!

P.S. Kolejna audycja 9 listopada od 21.00.

13.01:: The Ukrainians "Diaspora" - prezentacja CD

13-go stycznia w "Etno-Fonografie" mieć będzie miejsce prezentacja najnowszej płyty formacji The Ukrainians "Diaspora". Krążek ukaże się w styczniu nakładem Zirka Records i będzie miłym zaskoczeniem oraz zawierać będzie potężną dawkę folku.

W audycji także relacja z warszawskich obchodów "Bałkańskiego Sylwestra" razem z formacją Balkan Sevdah, która także wydaje w styczniu nową płytę i o której powiemy i zagramy.

Po za tym wieści kulturalne, zapowiedzi koncertów i inne szczegóły z folkowego świata. Na koniec - tradycyjnie strefa odpałowa!

Zapraszamy o 21:00 !!!

Węgierskie Sugalló w Art.Bemie

Koncert - REWELKA !!!!

Madziarzy przyjechali dzień wcześniej późnym wieczorem i odbierałem ich spod Instytutu Węgierskiego, bardzo wprzorządeczku ekipa jak się okazało. Przybyli w eksperymentalnym, czteroosobowym składzie z wokalitką Dorotą która nadawała ton wokalny koncertu charakterystycznym, węgierskim zaśpiewem. Koncert rozpoczęli od klasyków madziarskiego folku i poprzez csangó - proste ale energetyczne i porywające granie, mające w sobie wiele pogańskiej nuty - dotarli aż do klimatów karpacko-mołdawskich. I tu pełen szok - Szilard, lider kapeli zapowiedział płynną polszczyzną łemkowski, znany szlagier folkowy "A ty myła" który zagrali w dwóch językach a po madziarsku zabrzmiał po prostu rewelacyjnie (zagramy w RadioWiDzie, mamy zgodę). To nie był koniec niespodzianek - w węgierskiej wersji zabrzmiało także "Z Wysokiego Pola" znane z repertuaru Mikołajów (nota bene mające korzenie w nucie węgierskiej) oraz huculskie "Werchowyno". Sugalló zagrali też ciutkę nuty bałkańskiej w odmianie węgierskiej a także znakomity set na cytry - z czego jeden kawałek jako żywo przypominał "Let's Drink" Korpiklaani - cóż, ugrofinowie Końcówka to set żywiołowych tańców węgierskich granych niczym stary, dobry thrash ino na fujarę i bęben. Miodzio!
A nie zabrakło też klimatów lirniczych - Atilla grał solówki na lirze korbowej złożone z największych hiciorów siedmiogrodzkich i nie tylko.

Po koncercie wzmacniliśmy skutecznie przyjaźń polsko-węgierską tokajem przywiezionym przez bratanków

Atman, Magiczne Karpaty

Atman to rzeczywiście magia dźwięku. Byłem na ich koncercie bodajże w 1992 roku i wielka szkoda, że już nie grają od wielu lat. Na szczęście mam trochę ich muzyki na dysku, a jeśli ktoś jest zainteresowany, to niech pisze na priva.

Grupa ATMAN zawsze wierna była brzmieniu akustycznemu, wzbogaconemu przez unikatową kolekcję instrumentów z Indii, Nepalu, Tybetu, Azji Centralnej, Bałkanów, Australii oraz instrumentów zrekonstruowanych na podstawie rodzimych tradycji. Naszą muzykę umieszcza się w nurcie szeroko pojętej psychodelii - od ambient po psychedelic folk.


Powyższy cytat pochodzi ze strony http://www.rhplus.ceti.com.pl/pracownia/atman/ , gdzie można też sobie więcej poczytać o zespole.

1

ostatnio więcej Bałkanów czyli: Beirut, Gogol Bordello, Bregovicz, Kusterica,
poza tym poezja SDM, Kaczmarski, Turnau, itp.
Myslovitz, The Offspring, The Beatels, DDT (ten z Rosji), Fatboy Slim, Sting , REM, Milteau
filmowa: Moricone i Zimmerman
trochę klasyki i folk (Alan Stivel)
z polskiej muzyki: Niemen, Czerwone Gitary, Lady Pank, Perfect, DODA

40% FOLK

1. Nazwa/nazwisko wykonawcy:

40% Folk

2. Data powstania zespołu/urodzin wykonawcy:

1992

3. Opis:

Jeszcze przed 1992 rokiem Marek Nowacki (bouzuki, gitara) i Artur "Pinio" Janczak (flażolety, flety) z Zielonej Góry, grywali razem w różnych nieformalnych składach. Zespół o nazwie 40% powstał gdy do duetu dołączył Andrzej Znamirowski (akordeon). Grupa funkcjonowała w tym składzie do roku 2000. W latach 2001-2003 Nowacki i Znamirowski występowali z reaktywowaną formacją Cape Cod.
Reaktywacja grupy 40% nastąpiła w 2003 roku, do Nowackiego i Zanmirowskiego dołączyli wówczas Marcin Pendowski (gitara basowa) i Łukasz Pietruszka (instrumenty perkusyjne, bongosy). Około roku 2005 zmieniono nazwę na 40% Folk i pod takim szyldem zespół występuje do dziś.
W repertuarze kapeli znajdują się zarówno standardy, jaki i własne opracowania utworów z repertuaru kapel irlandzkich. Oprócz tradycyjnej muzyki celtyckiej grupa inspiruje się również brzmieniami z Bałkanów i Andaluzji.
Od 2004 roku 40% Folk występuje niekiedy z towarzyszeniem zaprzyjaźnionego Zespołu Tańca Irlandzkiego "Slievemore".

4. Ważniejsze osiągnięcia:

5. Aktualny skład (opcjonalnie):

Marek Nowacki (bouzuki, gitara)
Andrzej Znamirowski (akordeon)
Marcin Pendowski (gitara basowa)
Łukasz Pietruszka (instrumenty perkusyjne, bongosy)

6. Fonogramy (opcjonalnie):

7. WWW (opcjonalnie):

Folkowy koncert w Warszawce

Witam serdecznie,
Kuba z Krakowa, póki co lurkuję, bo dopiero wczoraj Was znalazłem, ale po
prostu muszę coś wtrącić...

| Użytkownik "Sholay"
| Zastanawiam się na ile elementy skandynawskiej muzyki ludowej przetrwały
do
| dziś w ludowej muzyce ukraińskiej.
| Czy jest to zauważalne (tzn. słyszalne)?

| AM

Polecam posluchac zaraz po sobie skandynawskiej kapeli Hedningarna, a
potem,
dajmy na to, ukrainskiego Derewa :) [oczywiscie bedzie to zestaw
pozytywnie
odpowiadajacy na Twe pytanie]

Tak? W życiu bym nie pomyślał. Dla mnie raczej byłaby to odpowiedź
negatywna... Ale kto tam wie, każdy na swój sposób muzykę odbiera. Wydaje mi
się jednak, że nawet w tych momentach, gdy Hedningarna przechodzi na
wielogłos, to ma on zupełnie inny, zdecydowanie "północny" i "skandynawski"
(trudno mi określić, co mam przez to na myśli...) charakter, podczas gdy
Drewo to rzewne, stepowe, rozciągłe pieśni, pełne tego smutku, którego w
Skandynawii niewiele uświadczysz (przynajmniej u znanych mi Hedningarny czy
Garmarny). Zaznaczam, że uwielbiam obie strony :) (mam wszystkie płyty,
śpiewam Zuzulę itp.)

Tak czy inaczej bardzo pozytywne będzie samo przesłuchanie tego zestawu, bo
to świetna muzyka :)

A tak swoją drogą, polecam Burdon, chociaż słyszałem ich na Mikołajkach
głównie w repertuarze bałkańsko-karpackim. Byli zdecydowanie
najsympatyczniejszą kapelą i najlepiej potrafili przyspieszyć krew w żyłach,
nawet grając około północy, po profesjonalnym Trigonie i 4 godzinach
słuchania folku o podobnym do nich brzmieniu (na Mikołajkach królowały
Bałkany)

Przepraszam za przydługi, folkowo-oftopikowy wtręt
Pozdrawiam
QbaT

Folkowa płyta, która zrywa beret z głowy

Na szybko i bez zastanowienia:

Loreena McKennitt "Visit" - zrozumie chyba każdy, kto słyszał "All souls night"...
Anastasia "Before the rain" - przepiękny, dreszczogenny, niesamowicie klimatyczny soundtrack do filmu Gorana Trajkovskiego. Połączenie starej macedońskiej tradycji z elektronicznymi brzmieniami, ludowe pieśni i autorskie kompozycje w klimatach baśni i epiki bohaterskiej. Najlepsza płyta tej grupy.
Ludowe wstawki do "Starej baśni" Dębskiego":-)
Ghymes "Rege" - pierwsza ich płyta, jaką usłyszałam; uskrzydliła mnie optymizmem.
Kapela ze Wsi Warszawa "Wiosna Ludu" - również pierwszy kontakt .Połączony ze śmiałymi aranżami głos wokalistki rzucił mnie na kolana.
Stara Lipa "Vivum"
Joszko Broda "Styry konie" - ech, żebym tak miała coś, więcej, niż demo ze strony... :(
Stary Olsa - w szczególności "Siaredniawecznaja diskateka", ale tak naprawdę wszystkie płyty. Tylko że ja ich trzymam w szufladzie z muzyką dawną.
Arcana... To zdecydowanie nie ma z folkiem nic wspólnego:)
Pece Atanasovski Orkestar "Pece Atanasovski Orkestar" - ach, ta trakijska muzyka... Kaval i gajdy...
Vasilisa "Amanet" - popularne bałkańskie pieśni w pięknym, momentami nowoczesnym wydaniu.
Vilki "Dzelzim Dzimu" - świetna klimatyczna łotewska muzyka stylizowana (a może na serio?) na wczesne średniowiecze. Zasłuchuję się.
Alan Stivell "Reflets"
Odpust Zupełny "Renesans średniowiecza" - renesansowe cytaty muzyczne i brzmieniowe eksperymenty naprawdę zrywają czapki z głów:)
Julian Kytasty "Black Sea wind - the kobzari of Ukraine" - przepięknie wykonane tradycyjne utwory. Klimat jak w "Ogniem i mieczem". "Kozackie" kapelki pogrywające na gitarkach i harmoszkach powinny w tym momencie szukać sobie innej pracy.

Do tego "słowiańskie" płyty Kwartetu Jorgi, przedsięwzięcia Drewa (Ukraina) i jego białoruskiego odpowiednika Gudy, płyty Richarda A. Hagopiana (Armenia), Hun Huur Tu (Syberia) i Drollsów, którzy w swej świetnej zabawie z muzyką dawną sięgają również czasem po ludowe utwory.

Nowy wątek trójmiejskich spotkań

mo idrodzy a co powiecie na wypad na koncert bałkanski?o czywiscie o ile kto lubi muzyke etniczna...ja w kazdym badz razie z pewnoscia a ostatnim koncertem seneglakism w uchu jestem oczarowana:)

BALKAN SEVDAH - koncert w ramach KOLOSÓW + YUGOPARTY.
Data: 2006-03-18, 21:00.

BALKAN SEVDAH – zespół bałkańskiej muzyki folkowej powstał we wrześniu 2004 roku. Wykonuje muzykę inspirowaną folkiem pochodzącym z różnych regionów Półwyspu Bałkańskiego (Macedonia, Bułgaria, Bośnia, Serbia i Kosowo) od nastrojowych sevdalinek /miłosne pieśni z Bośni/ po żywiołowe i energetyczne utwory wywodzące się z kultury cyganów z Serbii i Macedonii. Pomiędzy tymi skrajnymi nastrojami znajduje się serce muzyki Balkan Sevdah – Pirin. Pieśni z tego regionu, niezwykle charakterystyczne, wielogłosowe z nietypowymi współbrzmieniami są źródłem stałej inspiracji. Rytmika i melodyka, a także surowość oryginalnych wykonań pozwalają na różnorodne interpretacje tradycyjnych tematów. Dzięki temu folklor ten może stać się bardziej przystępny nie tracąc przy tym swoich charakterystycznych cech. W sierpniu tego roku zespół wystąpił na największym folkowym festiwalu na Bałkanach – „Kopriwsztica 2005” w Bułgarii, również w sierpniu wydali debiutancką płytę „Ramizem”. Od początku lutego jest ona dostępna w sieci salonów muzycznych empik. Płyta startuje w konkursie Folkowy Fonogram Roku 2005 – Wirtualne Gęśle.

Skład:

Łukasz Talarek – darabuka, instrumenty perkusyjne

Janek Trojanowski - flety

Marcin Pukaluk – akordeon, śpiew, instr. perk.

Marcin Zadronecki – śpiew, buzuki, tambura

Koncert odbędzie sie w ramach imprezy KOLOSY 2005, po koncercie bałkańska muzyka mechaniczna - YUGOPARTY.
www.balkansevdah.art.pl

SPRZEDAŻ BILETÓW:
Gdynia
Klub Muzyczny UCHO Ul.św.Piotra 2, tel.782-29-69
Kawiarnia CYGANERIA Ul.3-Maja 27
Salon Muzyczny PULS ul.Waszyngtona 21 Centrum Gemini
Księgarnia COMA Gdynia PL.Konstytucji 1 Dworzec PKP Gdynia Gł.
Gdańsk
EMPiK Megastore ul. Podwale Grodzkie 8 /przy dworcu PKP Gdańsk Gł./
Wejherowo
Salon Muzyczny PULS ul.Pucka 14

Cena biletu: 10 zł.

Festiwal Pioseni Greckiej - sens i przyszłość imprezy

Postanowiłem założyć ten temat, bo festiwal ten jest jedną z "sztandarowych" i propagandowych wizytówek naszego miasta. Czy jednak jest się czym chwalić... ?!

W tym roku będzie bodajże 10 edycja festiwalu. Festiwalu, którego ja specjalnie nie odczuwam , zarówno artystycznie, duchowo, medialnie czy jakkolwiek inaczej. Jest to impreza, która zlewa mi się z dniami miasta - mięso z grilla i hektolitry złocistego płynu to podstawa ! Inne walory, w tym artystyczne są jakby poboczne. Dodatkowo formuła i wykonawcy są dobrani, delikatmnie mówiąc, nie za dobrze... A to pojawi się gwiazda na miarę Eleni czy Roussosa, albo śpiewają reprezentanci znad Wisły co powoduje niezbyt udane i "sztuczne" efekty.
Nie chodzi mi bynajmniej, aby występowały jakieś aktualne megagwiazdy greckie, które trudno byłoby przekonać do przyjazdu i im zapłacić. Chodzi jednak o to, aby przyjeżdzały zespoły grające prawadziwą muzykę grecką - tą nowoczesną jak i folk/neofolk. Zespoły młode, "na dorobku", a przez to prawdziwe i tanie. Ważne też, aby było prezentowych wiele gatunków muzyki Grecji, a nie tylko te GREKOPOLO, które daje się słyszeć co roku.

Uważam też, że festiwal rozwinął by się bardziej i nabrał większej renomy, gdyby przekształcił się w Festiwal Kultury Greckiej. Festiwal kultury bałkańskiej tutaj odpada bo takowy jest co roku w Bolesławcu. Taka dywesyfikacja festiwalu byłaby na pewno pewnym wyzwaniem, jednak jak najbardziej do wykonania ! Zgorzelec jak i Goerlitz posiada od początku XX wieku silne związki z Grecją i jej mieszkańcami. Tworzenie z tego tylko corocznego biesiadowania przy dżwiękach grekopolo uważam za lekką popelinę i pewną"małość" ludzi tworzących tą "imprezę". Co jednak nie zmienia faktu, że panu Rusketosowi należy się szacunek za jakąkolwiek chęć działania. Jednak czy jest nadal sens trwać w tym marazmie iu klepać się po plecach ?!

02.06.06 - jazzga - Haydamaky (Ukraina)



HAYDAMAKY to nowe wcielenie zespołu AKTUS, który powstał na początku lat 90-tych w środowisku kijowskich studentów. Przez lata zespół wypracowywał własne oblicze łącząc ukraińską melodykę z elementami różnych nurtów współczesnej pop-kultury. Styl zespołu ewoluował w obrębie indie-rocka, psychodelii, punka i ska - zawsze jednak charakteryzując się solidnym fundamentem etnicznym.

Obecny styl grupy sami muzycy określają mianem karpackiego ska albo hucuł punku, pod którymi to terminami rozumieją harmonijne połączenie ukraińskiego folku i rozmaitych roots-wpływów - od Jamajki po Bałkany. Podstawą repertuaru jest materiał autorski inspirowany folklorem, ale zespół sięga też do ludowych standardów.

Za swego rodzaju sensację uznać należy fakt, iż płyty HAYDAMAKów wydał na Ukrainie lokalny przedstawiciel korporacji EMI. Wydanie poprzedziło podpisanie długoterminowego kontraktu - w ten sposób HAYDAMAKY stały się pierwszym ukraińskim zespołem, z którym EMI podpisało kontrakt. Precedens to o tyle istotny, iż dotyczył zespołu wywodzącego się z undergroundu i mogącego poszczycić się środowiskową zaledwie popularnością.

W czasie pomarańczowej rewolucji HAYDAMAKY - podobnie jak większość zespołów rockowych - poparli opozycję i często występowali na Majdanie Niezależności. Cały świat obiegły zdjęcia podrygujących w rytmie ska babć do utworu HAYDAMAKÓW "Człowiek ma 30 lat". Tuż po rewolucji, w styczniu ub.r. odbyli 2-tygodniową trasę po polskich klubach dając 13 entuzjastycznie przyjmowanych przez publiczność koncertów. W lutym b.r. wyrusza na blisko miesięczne tournee obejmujące Szwajcarię, Austrię i Niemcy, a także kilka polskich miast.

Obecnie HAYDAMAKY to jeden z najciekawszych i najważniejszych zespołów ukraińskiej sceny folk/rock, a zarazem poważny konkurent do zdetronizowania najbardziej poważanych mistrzów gatunku THE UKRAINIANS.

www.haydamaky.com

bilety: 7 pln
godzina: 20:00

www.jazzga.info

Wstyd sie przyznać , ale mi sie to podoba

Jakoś tak sobie mi się turbo folk widzi hehe, bałkańskie klimaty ha!

folk w Krakowie, potańcówka folkowa, dom tańca

Dom Tańca w Arsharterze

Fuzja polsko-karpacko-anglosaska. Gość specjalny: Simon Spalding.

Atelier Hothaus
18.06.2009 (czwartek), godzina 20:30
wstęp: 10 zł.

A oto do jakiej muzyki będziemy skakać:
Simon Spalding (USA) – old English Country Dances; modern American Contra Dances

Kapela Gdziebasy - Mazurki. Oberki. Polki. Światówki. A w chwili relaksu oczywiscie dostojny Chodzony.

Kapela Hosadyna – jeszcze więcej dzikich tańców z Polski, Karpat, Węgier, Bałkanów.

Nie umiesz - nauczysz sie.
Umiesz - tańcz.

O wykonawcach:
Gość specjalny wieczoru, Simon Spalding, etnomuzykolog po UC Berkeley, nauczyciel muzyki, skrzypek, multiinstrumentalista, śpiewak tradycyjny oraz marynista.
Po zakończeniu nauki skrzypiec klasycznych, skupił swoje zainteresowania na stylach tradycyjnych. Przez wiele lat przebywając bezustannie w podróży, poznawał tradycje wielu regionów świata u źródeł. Grał nie tylko na festiwalach i salach koncertowych ale również, w zgodzie z dziewiętnastowieczną tradycją na pokładach szkunerów. Spędził dzieciństwo wśród rybaków Pacyfiku, przemierzył Atlantyk pod żaglami Zawiszy Czarnego, zdobył serca publiczności na festiwalach w Ameryce i kilkunastu krajach Europy. Trzykrotna nagroda publiczności na Shanties w Krakowie.
Obecnie wraz z rodziną mieszka w Północnej Karolinie.

Wasze ulubione Gdziebasy zagrają w składzie:
Ola Ślusarczyk, skrzypce
Ania Karna, beben
Michal Maziarz, basy
Marcin Szwed, skrzypce
Krzysztof Kacprzak, skrzypce
Paweł Płaszczak, skrzypce & cymbały

Hosadyna na razie nic o sobie nie zdradza, jedynie podkręca napięcie. Kto był ostatnio, wie.

ZAPRASZAMY!
http://www.arsharter.pl/index.php?id=73


Wesele Kurpiowskie w Kadzidle

Do Kadzidła na coroczne "Wesele Kurpiowskie" pojechaliśmy w sile trzech osób w niedzielę, 17-go czerwca. Nie spiesząc się wyjechaliśmy z Warszawy wczesnym popołudniem i około 16:30 byliśmy na miejscu, zaliczając po drodze regionalny obiad w regionalnej restauracji w Ostrołęce. Ciekawe były te kurpsiowskie rejboki - coś na wzór zapiekanki ziemniaczanej z dodatkiem drobno posiekanego mięsiwa

Gdy dotarliśmy do Kadzidła (mała miejsowość około 20 kilometrów od Ostrołęki jadąc na północ) dobiegał końca przegląd zespołów obrzędowo-śpiewaczych w kameralnym skansenie. Do naszych uszu dobiegły dzwięki bliższe folklorowi... śląskiemu, i chwilkę potem okazało się, że dobrze nam się wydawało, gdyż na scenie produkowała się grupa właśnie ze Śląska - w tym ze "Szła dzieweczka do laseczka" a lider grupy wesoło przekomarzał się z kurpsiowskim konferansjerem ("U wos to mocie Zirajcie a u nos sie godo Witojcie" ). W około zielono-żółto-zielone okoliczne flagi - słowem mała ojczyzna i klimacik. Ślązacy zeszli a w ich miejsce pojawił się, jak się okazało, ostatni tego dnia na przeglądzie zespół miejscowy, silnie amatorski przez co niezwykle sympatyczny. Młodziutcy tancerze i tancerki plus trio folklorystyczne z dużym tamburynem - szkoda, że w sumie krótko grali i do występu gwiazd folku, który miał odbyć się po drugiej stronie ulicy została prawie godzina. Był to czas na zwiedzenie straganów z dobrem wszelakim.

Czegóż tam nie było... W zalewie chińskiej tandety z plastiku i budek z szybkim żarciem i goframi znalazło się też kilka stoisk z regionalnym wyrobem rzemieślniczym - nie tylko z Kurpisów ale także z Lubelszczyzny i Olsztyna. Trafiły się też motywy rodzimowiercze - był gość z ceramiką wzorowaną na Słowiańszczyźnie, Łużycach i Wikingach (miał piękne, ceramiczne wisiorki ze Świętowitem Wolińskim). Bardzo ładne były też plecionki i słomiane kwiaty a także misternie tkane koronki.

Trochę po 19:00 na scenie głównej zameldowała się olsztyńsko-ukraińska Horpyna, tym razem bez skrzypaczki ale za to na dwie trąbki. Chłopaki zagrali niezłego muzycznego przekładańca czyli swoje własne kawałki poprzeplatane folkiem ukraińskim - i tym rozruszali młodszą część publiczności, starzy jak stali z piwem tak stali. Aż szkoda, bo zagrali naprawdę kawał niezłego folku. Na Shannonów, ze względu na coraz późniejszą porę nie załapaliśmy się niestety, ale posłuchaliśmy ich najnowszej płytki "Psychofolk" w samochodzie w drodze powrotnej - kawał niezłego celtfolk-jazzu z domieszką Bałkanów. Już wkrótce w RadioWiDzie, mamy też wywiady z oboma kapelami i ceramikiem ze stoiska - też wkrótce w RadioWiDzie.

balkan sevdah

Balkan Sevdah
7 marca 2009 (sobota)
godz. 20:00
patronat trojmiasto.pl
Miejsce: Stacja Orunia
Gdańsk, Dworcowa 9
Bilety: 10, ulgowy 5 zł

Balkan Sevdah - zespół bałkańskiej muzyki folkowej, powstał we wrześniu 2004 roku. Wykonuje muzykę inspirowaną folkiem pochodzącym z różnych regionów Półwyspu Bałkańskiego (Albania, Macedonia, Bułgaria, Bośnia, Serbia i Kosowo, Turcja). Czerpie ze źródeł, ostatnio z charakterystycznych wielogłosowych pieśni pochodzących z Pirinu, Kosowa i Epiru. Rytmika i melodyka utworów z tych regionów, a także surowość oryginalnych wykonań pozwala na różnorodne interpretowanie tradycji i włączanie własnych pomysłów aranżacyjnych - niekiedy bardzo odmienne od pierwowzoru. Motoryczna, czasem liryczna, zawsze transowa - taka jest muzyka Balkan Sevdah.

W sierpniu 2005 po nagraniu debiutanckiej płyty "Ramizem", wystąpili na największym folkowym festiwalu na Bałkanach - "Kopriwsztica 2005" w Bułgarii i byli jedynym zespołem z Polski, który kiedykolwiek tam zagrał. Latem 2006 roku gościli na festiwalu Art. Forum w Orahovcu w Kosowie.

Obecny Skład zespołu tworzą:
Kasia Zadora - darabuka, djembe, riqq
Oliwier Andruszczenko - klarnet, instr. perk.
Marcin Pukaluk - akordeon, śpiew, instr. perk.
Marcin Zadronecki - śpiew, tambura, buzuki, instr. perk

Program imprezy bałkańskiej

1 Prezentacja multimedialna "Bałkany - spotkanie kultur - Bośnia" - 20 min
2 Koncert Balkan Sevdah - ok. 70 min
3 Warsztaty taneczne - ok. 10-15 min

"Bałkany - spotkanie kultur - Bośnia"
Prezentacja multimedialna to subiektywne spojrzenie na współczesność i historię regionu. Jest ona owocem częstych podróży na przestrzeni ostatnich 10 lat. Zdjęcia ukazują życie codzienne mieszkańców, wyjątkowość przyrody, architekturę ze szczególnym uwzględnieniem najważniejszych i najbardziej charakterystycznych budowli. Teksty zawarte w prezentacji nie są komentarzami do poszczególnych zdjęć, ale krótkimi opowieściami o miejscach, ludziach, historii, kulturze, tradycji... Istotnym elementem jest ilustracja muzyczna opowieści. Fragmenty tradycyjnych pieśni i melodii, które słychać w podkładzie tworzą spójną całość z obrazem i dzięki temu odbiorca na pół godziny przenosi się w inny, egzotyczny i fascynujący świat.

Warsztaty tańców

Na Bałkanach muzyka i taniec są ze sobą bardzo ściśle związane. Gdy gra zespół, słuchacze chwytają się za ręce i tworzą korowód. Na zakończenie koncertu uczymy kroków najpopularniejszych tańców korowodowych opartych na nietypowym metrum.
- makedonsko oro 7/8, pravo horo 6/8, dajczovo horo 9/8 a następnie wciągamy publiczność do wspólnej zabawy.

Bilety do nabycia:
- w siedzibie STACJI ORUNIA, ul. Dworcowa 9 od 23.02 w godz. 9.00-21.00
- w Zielonym Smoku, ul. Szeroka 125 (róg Pańskiej) od 23.02 w godz. 11.00-23.00

Nacjonalistyczny pop

Ceca Raźnatović

Svetlana Ceca RaźnatovićCeca Raźnatović, właściwie Svetlana Ceca Raźnatović (serb. cyryl. Светлана Цеца Ражнатовић), nazwisko panieńskie Veličković (ur. 14 czerwca 1973 w Žitorađi na południu Serbii) – serbska piosenkarka, wdowa po słynnym nacjonalistycznym polityku, zbrodniarzu wojennym i dowódcy paramilitarnego oddziału "Tygrysów" Željko Raźnatoviću "Arkanie".

Jest najpopularniejszą wykonawczynią muzyki turbo folk w Serbii oraz w innych krajach bałkańskich. Jej talent wokalny został zauważony kiedy miała 13 lat przez muzyka Mirko Kodića, a kariera rozpoczęła się w 1988 roku, kiedy wydała pierwszą płyt. Szczyt jej kariery przypadł na okres, kiedy w ówczesnej Jugosławii rządził Slobodan Miloąević.

W 1993 roku utwór Cecy Raźnatović pt. Kukavica pochodzący z płyty Šta je to u tvojim venama stał się przebojem roku. O jej popularności w tym okresie świadczy występ przez publicznością złożoną z 10 tys. osób, który odbył się na stadionie Taąmajdan.

W 1995 roku wyszła za mąż za Željko Raźnatovića, przywódcę paramilitarnej Serbskiej Ochotniczej Gwardii nazywanej "Tygrysami Arkana" która walczyła w Chorwacji i Bośni. Po zamordowaniu Raźnatovića w Belgradzie w 2000 roku Ceca została właścicielką klubu piłkarskiego Obilić oraz sporej willi w Belgradzie, w której wciąż mieszka wraz z dwójką swoich dzieci (Veljko i Anastazija).

Jej kariera i praca była krytykowana, kojarzyła się głównie z wojną, Miloąevićem i kulturą "macho". Piosenkarka odrzucała wiele ofert na zrobienie kariery poza granicami kraju i ciągle jest popularna na Bałkanach.

W 2002 roku dała spektakularny koncert dla ponad 100 tysięcy fanów na Marakanie (stadion FK Crvena Zvezda w Belgradzie), a w Sylwestrowy wieczór 2005 roku w Niszu wystąpiła przed 80-tysięcznym tłumem. Koncert był zupełnie darmowy, sfinansowany przez sponsorów, co spowodowało przybycie ludzi ze wszystkich zakątków Bałkanów. Również w 2005 roku został wydany album London MIX, na którym znalazły się największe przeboje Cecy w nowych, zremiksowanych wersjach.

Po zamordowaniu premiera Zorana Đinđića w 2003 roku, Ceca została aresztowana za kontakty z mafią zemuńską. W jej piwnicy znaleziono arsenał nielegalnej broni. Podejrzewano, iż ma to związek z zabójstwem premiera, lecz po 4 miesiącach sąd uznał jej zatrzymanie za nieuzasadnione i wyszła na wolność. Aby odzyskać dawną publiczność zaczęła kreować swój nowy wizerunek, powołując się na funkcjonujący w społeczeństwie stereotyp Matki Serbki. Chciała stać się symbolem współczesnych Serbek, owdowiałych i pielęgnujących pamięć po wojennych bohaterach.

Do tej pory z powodu swoich rzekomych powiązań z mafią nie może otrzymać wizy do Stanów Zjednoczonych czy Australii, by móc tam koncertować.

Finał Nowej Tradycji 2009

Finał XII Nowej Tradycji, niedziela, 26 kwietnia 2009. My już na luzie mogliśmy pójść na koncert jako WiDzowie - a przy okazji chcieliśmy też na spokojnie zobaczyć i posłuchać laureatów.

Okazało się, że nie wszyscy zagrają, nie było nikogo z III miejsca czyli ominął nas Lechistan i Hoboud (dzień wcześniej widziałem ich ale wypadli tak sobie mimo pomysłu na muzykę warmińsko-mazursko-suwalską) natomiast zagrała Vistula, Bubliczki i Nastka z zespołem FolkRoll.

Przed Vistulą chylę czoła a zwłaszcza przed ich bitbokserem, gość jest niesamowity i świetnie wpisał się w tradycyjne i ugrzecznione nutki vistulowe. Miły, prosty, dźwięczny folk i miód na uszy w zalewie konkursowej klezmerki i okołojazzu. Bardzo dobrze, że jury ich dostrzegło bo zespół jest rozwojowy, bitne dzieciaki z biglem!

Cashubian Bubliczki Klezmer Band - no cóż, do manele brakuje jeszcze sporo mocy a do Fanfare Ciocarlia nie ma co nawet podskakiwać. Pomysł jak pomysł, knajba-band pod publikę (i to im się udało bo zdobyli też nagrodę publiczności co pozostaje pogratulować, ciekawe czy by wygrali gdyby zagrali np. jako pierwsi pierwszego dnia przesłuchań konkursowych ale to szczegół ) a i dykcja nienadzwyczajna (styl wizualny a la indie-rock lidera nie nadrabiał tego braku) - znacznie lepiej wypadli potem na bankiecie ale tam zagrali Bałkany nie bawiąc się w klezmerkę i w tym są faktycznie nieźli. Generalnie jednak jak na mój gust to kapela na festyn pod chmurką i to co najwyżej.

Nastka i FolkRoll. Nastka - piękny wokal. Lecz co z tego? Zespół po pierwszym jeszcze w miarę strawialnym kawałku odjechał w psychodel a la "warszawska jesień" który zniszczył skutecznie nie tylko brzmienie wokalistki ale i para poszła w gwizdek mimo, że uczeni klasycznie. Przekombinowanie to jakże typowe dla większości "psychofolkowych" kapel białoruskich kopiujących Troitsę czyli permanentne delirium tremens, to samo zalicza m.in. Nagual ale im to jakoś znacznie lepiej wychodzi mimo gorszego warsztatu. W tego typu psychodelii znacznie, znacznie lepiej wypada też białoruski Jar mimo nie aż tak dobrego wokalu (za to znacznie lepszej wiolonczelistki). Po trzecim kawałku miałem ochotę albo wyjść albo gryźć krzesło na którym siedziałem. Dopiero na koniec Nastka zaśpiewała a capella i tu od biedy dało radę gdyby dziewczę zaśpiewało naturalnie a nie z miną pretensjonalnie-teatralną a la Gardzienice. Słowem - technicznie niezłe ale co z tego? Czyli najgorsza z możliwych opcji. Absolunie nie podzielam ochów i achów roztaczanych nad tą kapelą ani nad Nastką i nie dam się przekonać że to wielka sztuka i tak dalej bo nie trawię czegoś takiego organicznie. Szkoda, że ta nagroda została przyznana kosztem np. genialnej (jak na polskie warunki) Vieśnowy. Poza tym nie jest to kapela z Warszawy tylko po prostu białoruska która jeśli gra to nie gra tam tylko w Polsce - więc warto skorygować przekłamanie podane w programie festiwalu.

Dla jasności - uważam też, że WiD był jedną ze słabszych kapel tego festiwalu (ze względu na nasze amatorskie podejście bo przeca my nieszkoleni oraz ze względu na mój wokal) chociaż moim zdaniem przebiliśmy część klezmerów grających sztampę z pulpitów. Naprawdę miło mi też że wielu znajomych chwaliło nas za odwagę i klimacik - za to wielkie dzięki i dziękuję organizatorom NT za cenne uwagi i możliwość zdobycia doświadczenia scenicznego

W drugiej części koncertu wystąpiła rumuńska gwiazda tang Oana Cătălina Chiţu z zespołem. Troszkę się obawiałem tego koncertu jako, że tanga Piazzoli nie są tym co uwielbiam. Jednak już po pierwszych taktach okazało się że owszem, tanga będą, ale tak jak było w opisie - bukaresztańskie i z okolic. I to było to! Oana stworzyła projekt muzyczny oparty o staaare, trzeszczące płyty z muzyką miejsko-knajpianą Bukaresztu i generalnie większych miast Europy Środkowej od Bałkanów aż po Warszawę. Tu, rzecz jasna w większości zaśpiewane po rumuńsku z nutką cygańską, węgierską (w tym siedmiogrodzką) a nawet szczyptą dixielandu i bluesa (raczej w formie żartu - ale na miejscu i na temat). Najbardziej miło zaskoczyła mnie pierwotna wersja znanego później w Warszawie jako pieśń powstańcza utworu "Pierwszy sierpień, dzień krwawy powstał naród Warszawy" - dla mnie bomba. Generalnie cały koncert był uwspółcześnioną adaptacją folkloru miejskiego lat 30-tych XX wieku. Muzyka która podoba mi się także ze względu na podobieństwo do folkloru warszawskiego - i nie ważne, że ocierająca się o kicz, ale taki kicz to jest to czego można posłuchać i warto poznać. Na koniec zabrzmiały jeszcze transowe motywy bułgarskie (swoją drogą serbski akordeonista wymiatał cały czas, skład był międzynarodowy, rumuńsko-rosyjsko-węgiersko-niemiecko-chilijski) oraz żywiołowe czardasze. Na bisy - pramanele czyli mieszanka cygańsko-rumuńsko-taneczna. Słowem - miłe zaskoczenie, muza, której nie słucham na co dzień a którą posłuchałem z nieudawaną i nieukrywaną przyjemnością.

Nowej Tradycji dzień I

Rozpoczęła się kolejna Nowa Tradycja a tym razem w czwartkowy wieczór publiczność dopisała jak nigdy do tej pory w czwartki. Pierwszą część koncertu stanowiła "Muzyka Źródeł" trzy autochtoniczne zespoły z szeroko rozumianej Radomszczyzny (a ściślej - okolic Przysuchy i Przystałowic). Z jednej strony serce rośnie gdy widzi się i słyszy tych cały czas dziarskich seniorów wycinających tradycyjne dźwięki swoich regionów - i tu wielkie brawa dla organizatorów koncertu, że wynajdują i pokazują szerszej publiczności, że taka muzyka jeszcze jest, żyje i trwa. Z drugiej - takiej rdzennej ludowej nuty najlepiej jednak słucha się bez mikrofonów i jupiterów, bez wydzielania czasu muzykom - za to z możliwością powywijania mazurków i obertasów na skrzypiącej podłodze lub wydeptanym trawniku na rynku miasteczka gdzie trwa festyn...

[Druga część to koncert laureatów Folkowego Fonogramu Roku. Koncertu tylko dwóch - Kazimierz Meto nie doczekał wielkiego sukcesu swojej kapeli, gdyż zmarł zupełnie niedawno gdy jeszcze nie wiadomo było, że Kapela Metów zostanie zauważona i doceniona przez jury FFR... Jacek Hałas, który rozpoczął tę część koncertu pieśnią dziadowską z Bałkanów (ale zaśpiewaną po polsku) moim zdaniem zawiódł. To co na płycie było znakomite tu jakoś zginęło - odniosłem wrażenie, że brzmi sztucznie (mimo mojego wielkiego szacunku dla Jacka Hałasa i jego tytanicznej pracy włożonej w rekonstrukcję tych pieśni) i jakoś bez polotu, który był na płycie.

Joanna Słowińska zdobyła scenę swoją żywiołowością i teatralnością (w dobrym słowa znaczeniu). Ona już dawno odrzuciła kopiowanie muzyków ludowych nutka po nutce na korzyść fuzji folku z jazzem, elektroniką czy nawet domieszką popu. Taki też był koncert - folk zagrany przez miastowych, tak jak miastowi go widzą, słyszą, czują... Wokalnie i na krzyku, i normalnie - całość z rockową sekcją rytmiczną i scenicznym wykopem. Zdania na temat nowego wizerunku Joanny są podzielone, folkowi ortodoksi klną na czym świat stoi, pozostali patrzą (podobnie jak jury) więcej przychylnie. Ja dołączam się do tych drugich. Festiwal nazywa się Nowa Tradycja - stąd nowe jak najbardziej na miejscu (a może dożyjemy dni, kiedy i kapele pokroju Korpiklaani będą tu grały).

Na zakończenie Joanna zaskoczyła wspólnym kawałkiem z Muzykantami - kapelą, z którą zaczynała swoją karierę sceniczną (w składzie, rzecz jasna, z Jackiem Hałasem). Odkurzona i podbarwiona jazzem i rockiem muzykantowa nuta sprawdziła się w warunkach studia S1 (i jego jupiterów) bardzo dobrze. "Nocel Mała, Kopiel Moja" przedzielona pieśnią o diabłach z wierzb i młynów zabrzmiała znakomicie i choć Joanna nie jest stricte pagan
to kawałek robił wrażenie. Tak samo jak huculski Arkan zagrany na bis.

He, he, heej - tu na scenie (jak zawsze na NT) pojawił się Krzyś Trebunia i opowiedziawszy jedną z wielu tatrzańskich legend zapowiedział III część koncertu - występ zeszłorocznego laureata Nowej Tradycji czyli poznańsko-podhalańską Karpatię.

Pamiętam ich występ z "Etnicznych Inspiracji" w DK Rakowiec gdzie mimo niezłych popisów wirtuozerskich cymbalisty (grającego m.in. znany z "Leta z Rozhlasem" motyw ludowy) oraz solówek skrzypka nasyconych muzycznymi żarcikami całość wypadła dość bladawo - tym razem było podobnie. A może było już po prostu za późno? Wolałbym chyba jednak tę madziarską Karpatię (z Palya Beatą na wokalu).

Przed koncertem laureatów zostały także wręczone nagrody dla zwycięzców FFRu i "Wirtualnych Gęśli" (te zdobył, już drugi raz zespół Beltaine Celtic Group - pozdrawiam Hoodego i ekipę!!! ) i miło, że RadioWiD został przy tym wspomniany (moja skromna osoba była w jury FFRu)

Nowej Tradycji dzień trzeci

No to teraz kolej na moje subiektywne wrażenia wrażenia i złośliwe komentarze:

Trzeci dzień rozpoczął występ zespołu Sound of Times, który chyba jako pierwszy od lat kilku (nie licząc Chojzes Klezmorim) wyrwał muzykę klezmerską ze szponów małpowania Kroke i Cracow Klezmer Band. Muzycy zaprezentowali ciekawą mieszankę motywów klezmerskich, jazzowych i rockowych. Przyczepić się można było do sekcji rytmicznej, ale jesli zespół sie utrzyma i wykorzysta fakt otrzymania Grand Prix, to pewnie zmieni sie to najlepsze, bo potencjał juz jest.

Rozmish, to propozycja ciekawa, choć ma jeszcze wiele do zrobienia z powodu rozjeżdżania sie koncepcji aranżacji. Zagrali folk-rockowe kawałki, które raz brzmiały jak Ot-Vinta, a raz jak Haydamaky. Poza tym widać, że szczerze chcą promować Kaszuby poprzez śpiewanie po kaszubsku i urządzanie lekkiego happeningu z zażywaniem tabaki Zespół mógłby jednak zaprezentować więcej pieśni kaszubskich, a mniej samograjów biesiadno-ogniskowych.

Gadająca Tykwa czyli połączone siły Yerba Mater i Nell Ambientes, pokazała muzyczny kabaret urządzony według zasady - zespołu do zgarniania nagród (jury było bez szans musiało przyznać nagrodę II stopnia). Udało im się zmieścić w regulaminie i pokazać coś nietypowego i jednocześnie wykpić absurdy NT. Zaczęli tak, że niejeden słuchacz pomyślał - co oni tu robią, ale już "Maliny" rozwiały te wątpliwości, z tonu nie zeszli tez przy "Karuzeli", a już majstersztykiem folk-kabaretu był koniec ostatniego utworu. Stąd też Burza Braw jak najbardziej zasłużona.

Adam Strug - niby miało być o Grekach i folklorze miejskim, a wyszły pieśni nabożne w mało bałkańskim opakowaniu (choć był to mały powiew świeżości). W gruncie rzeczy słuchacze zobaczyli na scenie kolejną mutację Kapeli Brodów i n-ty występ Adama Struga, który niewątpliwie głos ma świetny, ale w jego optyce króluje nie taniec lecz różaniec. Jednak to wystarczyło aby otrzymać nagrodę I-go stopnia.

Jeśli kazano by mi wybierać między Nous i Nazzarem to zdecydowanie wybrałbym muzykę Adama Struga, bo nie tylko głos, ale i aranżacja coś wnosiła do sceny folkowej w Polsce. To, co łączy Nous z Nazzarem to zamiłowanie do kopiowania stylu a) Józefa Skrzeka (Nous) b) Kroke (Nazzar). Problem polega na tym, że zarówno Skrzek jak i Kroke są jedyni w swoim rodzaju i bezrefleksyjne kopiowanie ich dokonań lepiej to epigoństwo na najniższym z możliwych poziomie. Słuchanie po raz 1254 utworu Ajde Jano jako żydowsko-klezmerskiego kawałka doprowadza mnie do skrętu kiszek, zwłaszcza że Żydzi z południowych Bałkanów grali zupełnie inny rodzaj melodii, bo nie byli Aszkenazyjczykami a Sefardyjczykami.

Na końcu zaprezentował się zespół Mosaic, który rok temu bezskutecznie próbował zwrócić na siebie uwagę udanym połączeniem motywów muzyki ludowej i dawnej odwołujących się do tradycji XVI-wiecznego Zamościa. W tym roku muzycy nie odpuścili i po zmianie repertuaru na lubelsko-kurpiowski ponownie stanęli do walki. Tym razem skuteczniej, bo otrzymali jedną z trzecich nagród festiwalu. Ich aranżacje były bardzo świeże, bo łączyły muzykę polską z wpływami bałkańskimi, średniowieczno-renesansowymi i perskimi. Występ wypadł co prawda troszkę gorzej niż ten rok temu, ale z lepszym rezultatem.

Występ bretońskiego tria braci Mollard i P. Veillona nie zachwycił mnie, tym bardziej że nagłośnienie na sali kompletnie zepsuło wrażenie. Od drugiego utwory byliśmy regularnie ogłuszani wysokimi dźwiękami bretońskich dud i skrzeczeniem bombardy, które na plenerowym występie były by pewnie urokliwymi dźwiękami, ale w sali wypłoszyły mnie wcześniej niż przewidywałem. Koncert odsłuchałem potem w radiu i w transmisji via "sitko" brzmiał on o wiele lepiej. Chyba więc wypada pogratulować dźwiękowcowi...

Ogólny komentarz do przyznanych nagród i innych problemów już wkrótce.

Nowej Tradycji dzień drugi

Dzień drugi tegorocznej NT był bardzo nierówny

Zaczęły Pchełki z Aleksandrowa Kujawskiego - pomysłowa, nieco psychodeliczna mieszanka rocka, nu-jazzowych brzmień i folku z tekstami poezji ludowej zabrzmiała, jak na warunki NT wyjątkowo świeżo i odkrywczo. Zespół lepszy moim zdaniem od Żywiołaka, który od 2006 roku nie zaprezentował nic nowego. Szkoda że poszli na pierwszy ogień, bo przez to przepadli.

Klezmaholics, czyli nihil novi - zagrali typową martyrologiczną klezmerkę z wokalami a la szanty i scena celtycka. Pomoc skrzypaczki z Kapeli Drewutnia na niewiele się zdała. Muzyka do posłuchania może i miła, ale to jej jedyna zaleta.

Południca! - Duży zespół z Krakowa, więc mogło byc konserwatywnie. I tu miłe zaskoczenie, bo mieszany żeńsko-męski skład zaprezentował świetną neofolkową muzykę z wpływami rodem ze Skandynawii. Niesamowicie zabrzmiały psychodeliczne "Latawce" i demoniczny ostatni utwór z motywem wił duszących niewiernego dziewczynie chłopaka. W sumie i pomysł i technika i zaangażowanie zrobiły na mnie wrażenie.

Kasia Zaręba - lepiej nie pisać. Ni to pies ni wydra, coś na kształt świdra. Ludowe teksty zaśpiewane w stylistyce jazzowej, dobrej technicznie ale nic poza tym. Takich zespołów było do niedawna na pęczki i jak już pojawiła sie nadzieja, że coś się zmieni, to tu taki klops.

Marek Pasieczny Group - nie dość że Group było duetem to odniosłem wrażenie, że panowie uznali, iż jak festiwal jest dziełem programu II PR, to należy ludowe przełożyć na górecko-pendereckie i ma się spore szanse na nagrodę. Uciekłem z sali.

Harat - zespół zagrał sztampową muzykę inspirowaną folklorem Romów. Jak zawsze długie kiecki coś na kształt ubioru Cyganów z Andaluzji, typowe instrumenty i gotowe. To minusy. Plusy to ładny głos wokalistki i to że zespół sięgnął po tradycje Cyganów z różnych państw i śpiewał w tamtejszych językach a nawet dialektach.

Potem nastąpiła przerwa, a po niej występ projektu Andrew Cronshawa grającego na cytrze i instrumentach pasterskich, Tigrana Aleksaniana - ormiańskiego muzyka wirtuoza fletu duduk, serbskiej śpiewaczki Svetlany Spajić i Władysława i Krzysztofa Trebuniów-Tutków. Angielski instrumentalista tworzył bardzo celtycki klimat utworów, wprowadzając tu i ówdzie (oprócz angielskiego humoru w komentarzach) motywy bałkańskie, którymi akompaniował do śpiewanych przez S. Spajić serbskich pieśni pasterskich i obrzędowych (np. pieśni wielkanocnej i đurđevdańskiej). Również ormiański muzyk tworzył świetny klimat i tło pod śpiew Serbki od czasu do czasu prezentując dłuższe solówki pełne subtelnego brzmienia duduka. Po występie pieśniarki na scenę weszli Trebunie i razem z pozostałymi muzykami zaprezentowali góralskie utwory w udanej, nieprzekombinowanej międzynarodowej muzycznej interpretacji.

koncert Ani Kaptór 23-02-2008 gdz 19,00 "SMOK"

Sebastian Kret- muzyk sesyjny, student Edukacji Muzycznej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
Grał w wielu zespołach rockowych, blues-rockowych, jazz-rockowych m.in. Replay, Ścigani, Synergy, Głośno i Wyraźnie. Laureat konkursów muzycznych m. in.: I miejsce w Pierwszym Piotrowickim Festiwalu Muzycznym, I miejsce w Konkursie "Młode Talenty" Mikołów `2001, II miejsce w Wojewódzkim Konkursie Młodych Muzyków Katowice `2002, III miejsce w VI Przeglądzie Zespołów Sala Prób w Pawłowicach w 2003r. Prowadzi działalność dydaktyczna w Prywatnej Szkole Muzycznej Pianoton w Skoczowie. Na stale współpracuje z zespołem Gravity. Jest stypendysta Uniwersytetu Śląskiego w dziedzinie wybitne osiągnięcia artystyczne.
Współudział w sesjach nagraniowych:
Hodo Gwiazdy spadają z nieba (2005), Ekstar Formacja Górali Beskidzkich Singiel (2005), Seria dzwonków dla firmy Wapster (2006), Dread Squad Dread za Dreadem (Wielkie Joł, 2005), Udział w programie telewizyjnym Bezele (viva, 2006), Synergy Orangy (Wielkie Joł & Electra studio, 2006), Kasia Zaręba "Jazz&Folk inspirations" (2006), Jerzy Pustelnik "Miejsce Jazzu" (2006), Gravity "Kleptomania" (2007), Teatr Śląski im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach - Kompozycja muzyki na potrzeby spektaklu Mrukoty. Kotodram na 13 kotów, wąsy i ogon (2007), Karolina Kidoń Demo (2007), Dukat Góraleczka (2007)
Współpraca z artystami:
Współpraca z zespołem Folkoperacja,
Międzynarodowa trasa koncertowa na amerykańskim statku INSIGNIA - OCEANIA CRUISES: Turcja/Grecja/Włochy/Jugosławia/Chorwacja/Monte Negro/Albania/Cypr/Egipt/Tunezja/Monako/Francja/Hiszpania/Monako/Malta. Współpraca z amerykańskimi gwiazdami: Holly Lipton (Jesus Christ Superstar), Paul Baker, Bill Prince (Buddy Rich, Billy Maxted, The NORAD Band, The Denver, Ft. Lauderdale, Palm Beach, and Jacksonville Symphonies, and The American Wind Symphony Orchestra. His TV credits include The Tonight Show, The Today Show, Garry Moore's I've Got a Secret, The Mike Douglas Show, The Steve Allen Show), Lesie Jon.

Wojtek Gąsior- Od najmłodszych lat interesowałem się muzyką. Swój pierwszy zespół założyłem w wieku 10 lat. Uczyłem się grać na fortepianie, średnią szkołę muzyczną ukończyłem w klasie gitary klasycznej z licznymi sukcesami na konkursach w kraju i za granicą. Pod koniec liceum pojechałem na warsztaty jazzowe gdzie zakochałem się w tej muzyce i postanowiłem ze chcę pójść w jej kierunku. Po dyplomie odłożyłem gitarę klasyczną i zacząłem ćwiczyć na gitarze basowej gdyż zafascynował mnie swoja grą Jaco Pastorius, poza tym ten instrument bardziej mnie pociągał. Po dwóch miesiącach zdałem egzaminy na Wydział Jazzu i Muzyki Rozrywkowej przy Akademii Muzycznej w Katowicach gdzie obecnie studiuję. Przez ponad pięć lat gry na tym instrumencie pracowałem z wieloma muzykami i zespołami grając muzykę z kręgu jazzu, latin, gospel czy R&B. Miałem przyjemność koncertowania z takimi osobowościami jak Ewa Uryga, Mietek Szcześniak, Natalia Kukulska, Krystyna Prońsko, Urszula Dudziak, Ruth Lynch, David Daniel, Caren Gibson, Lothar Dziwoki, Edi Sanchez, Beata Przybytek, Kuba Badach, Brian Fentres, występować na wielufestiwalach w Dani, Francji, Niemczech Czechach, i licznych w kraju. Obecnie współpracuję z Edim Sanchezem, Lotharem Dziwoki, Gabi Rudawską i Przemyskim Chórem Gospel, Norbertem Blachą i zespołem wokalnym Instytutu Jazzu, Brianem Fentresem i Gospel Joy, i z wieloma świetnymi muzykami z Instytutu Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach i nie tylko.

Wojciech BOOGIE Bajer - pianista, klawiszowiec, aranzer, kompozytor. Urodzony na Slasku, od mlodych lat zwiazany z muzyka i ze scena. Absolwent Uniwersytetu Slaskiego, kierunek Wychowanie Muzyczne. Z zespolem wokalno-instrumentalnym SPONTANEOUS SINGERS reprezentowal uczelnie na miedzynarodowym festiwalu kultur w Erfurcie. Koncertowal w Polskim Radiu - Sala Agnieszki Osieckiej, w Radiu dla Ciebie, wspolpracuje z czlonkami zespolow Myslovitz i Negatyw. Na co dzien promuje wlasne projekty: BooSki Music - duet z Katarzyna Skiba i okolojazzowe trio WE CAN BOOGIE. Jego inspiracje muzyczne sa bardzo szerokie: rozne odmiany jazzu, funky, muzyka orientalna, muzyka islandzka, rock, klasyka soulu, ambitny pop...

Przemek Starachowski – perkusista, wibrafonista i perkusjonista(grający na etnicznych instrumentach). Uczeń PSM II st. omżyII st,ionych artystycznie. cznie. kiego yłem ycznejki balkańskiej w Łomży (u prof. Zbigniewa Lange). W 2005, 2006 i 2007 uczestniczył w Międzynarodowych Warsztatach Jazzowych w Puławach w klasach Cezarego Konrada, Marcina Jahra, Kazimierza Jonkisza i Sebastiana Frankiewicza. 3 letnia współpraca z triem jazzowym (Lipski Starachowski Lipski), z którym prócz wielu zagranych koncertów w tym autorskie programy na festiwalu „Muzyczne dni Drozdowo Łomża”, finał XXX Międzynarodowego Konkursu Młodych i Debiutujących Zespołów Jazzowych „Jazz Juniors” w Krakowie w 2006r. Koncertuje również od 3 lat z projektem Studio Piosenki Pop Art, w który miał okazje grać z takimi muzykami jak Artur Włodkowski, Jerzy Małek, Krzysztof Antkowiak. Jest założycielem alt-jazzowego duetu „Freewolni W Pośpiechu”, w którym gra na wibrafonie (razem z Markiem Lipskim grającym na fortepianie). Jest stałym muzykiem zespołów Anny Kaptór, udzielał się w zespole Treetone z gitarzystą Sebastianem Kretem, występuje również gościnnie z lokalnymi zespołami oraz Łomżyńską Orkiestrą Kameralną. Stypendysta Otwartej Filharmonii Agrafki Muzycznej na rok 2006/2007, w ramach którego uczestniczył w warsztatach muzycznych pod okiem prof. Aliny Mleczko, Stanisława Skoczyńskiego, Ryszarda Borowskiego, Marii Pomianowskiej, Muhammada Rasouli i Cezarego Konrada. Stypendysta Marszałka Województwa Podlaskiego dla uczniów uzdolnionych artystycznie. W muzyce jazzowej, jak mówi, ceni najbardziej otwartość formy i dowolność interpretacji.
MYŚLĘ ŻE WART ZARYZYKOWAĆ 10 ZŁOTYCH.....CO WY NA TO.......